Drodzy czytelnicy jeśli pragniecie skomentować artykuły zamieszczone na naszej stronie prosimy ewentualne komentarze przesyłać na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Komentarze te o ile nie będą naruszały dóbr osobistych będą umieszczane na stronie.

O przekrętach w ROD "Centralny" w Koszalinie cz.1.

 

Kontynuując cykl artykułów o niekompetencji tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców w dzisiejszym artykule zajmiemy się sprawą nielegalnej wycinki zdrowych drzew w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym "Centralny" w Koszalinie.

Jak zwykle to bywa w PZD Prezes Zarządu Ogrodu "Centralny" wydał polecenie jednemu z działkowców wycięcia trzech zdrowych drzew nie oglądając się na obowiązujące przepisy dotyczące wycinki. Według prawa na wycinkę wymagana jest zgoda odpowiedniej instytucji. W przypadku tego ogrodu Zarządu Dróg Miejskich i Zieleni w Koszalinie.

Oczywiście Prezes nie uzyskał odpowiednich pozwoleń na wycinkę uznając, że na terenie ogrodu to on jest najwyższą wyrocznią prawną a konsekwencje jego działań jak zwykle w Polskim Związku Działkowców poniosą działkowcy a nie sprawca czynów chociaż Statut PZD w art. 35 pkt. 2 mówi wyraźnie cytuję: Członek organu winny działania lub zaniechania, przez które PZD poniósł szkodę, odpowiada za nią osobiście." ale tzw. działacz może jak to zwykle bywa liczyć na kolesiów z organów wyższych.

A jak wyglądała ta sprawa chronologicznie. Popatrzcie Państwo na dokumenty (nazwiska i adresy osób są w posiadaniu redakcji strony).

Działkowcy jako szanujący zieleń natychmiast po uzyskaniu informacji zawiadomili odpowiednie organy Komendę Miejską Policji w Koszalinie  które podjęły odpowiednie działania.

W wyniku działań uprawnionych instytucji Sąd Administracyjny ukarał ROD "Centralny" w Koszalinie karą z tytułu egzekucji w wysokości 35,257,60 zł słownie trzydzieści pięć tysięcy dwieście pięćdziesiąt siedem złotych sześćdziesiąt groszy oraz karą administracyjną wymierzoną przez Urząd Miasta Koszalina w wysokości 4.977,66 zł słownie cztery tysiące dziewięćset siedemdziesiąt siedem złotych sześćdziesiąt sześć groszy.

Tak więc łączna kara którą za niekompetencję Prezesa ROD "Centralny" zapłacili działkowcy wyniosła

 

40.255,26

 

słownie czterdzieści tysięcy dwieście pięćdziesiąt pięć złotych dwadzieścia sześć groszy.

Bo jak to zawsze bywa w Polskim Związku Działkowców za błędy tzw. działaczy płacą działkowcy.

Oczywiście działkowcy nie chcieli ponosić odpowiedzialności zbiorowej na indolencję Prezesa i zażądali od władz nadrzędnych PZD wyegzekwowania kwoty kary od byłego Prezesa ROD oto pisma w tej sprawie do Okręgowego Zarządu PZD w Koszalinie oraz do Przewodniczącej Krajowej (str. 1) Komisji Rewizyjnej PZD (str. 2) w Warszawie.

W związku z brakiem reakcji jednostek nadrzędnych na pisma jw. działkowcy skierowali kolejne pismo do Zarządu swojego ogrodu z jednoczesną prośbą o pomoc prawną ze strony władz Okręgu w Koszalinie i Zarządu Krajowego PZD w Warszawie.

Odpowiedź Okręgowego Zarządu PZD w Koszalinie była kuriozalna cytuję: "nie widzi potrzeby udzielenia pomocy prawnej dla Zarządu ROD "Centralny" tak wiec z problemem ma pozostać Zarząd ROD. W swoim piśmie Zarząd Okręgu powołuje się na zapisy art. 73 ust. 1 Statutu PZD zapominając lub celowo manipulując art. 109 ust. 2 pkt. 1 cytuję: " 1) udzielanie pomocy zarządom ROD w zakresie spraw określonych w § 72, "

A co jest zapisane w art. 72 pkt, 7 cytuję: " 7) czuwa nad przestrzeganiem przepisów związkowych przez członków PZD, "

Jak widać z dokumentów przedstawionych powyżej Prezes Zarządu ROD "Centralny" złamał w sposób oczywisty prawo a konsekwencje jego działań ponieśli działkowcy.

Po przytoczonych odpowiedziach władz nadrzędnych PZD widać wyraźnie, że bronią oni tylko swoich kolesiów a nie działkowców i ich pieniędzy.

Pomimo braku pomocy ze strony władz okręgu w Koszalinie działkowcy zgodnie z zapowiedzią skierowali zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Koszalinie oczekując pomocy w zwrocie swoich pieniędzy.

Jednak odpowiedź na ich zawiadomienie była kuriozalna - umorzono postępowanie ponieważ kwota szkody majątkowej była poniżej wartości 200.000,00 zł słownie dwieście tysięcy złotych. Pozostawię to bez komentarza.

Zadam tylko jedno pytanie czy w prawie obowiązującym w Polsce nie ma innych przepisów, które umożliwią pociągnięcie do odpowiedzialności osób, które świadomie narażają innych na straty.

 

Mam nadzieję, że powyższą sprawą zainteresuje się Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

 

cdn