Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

Belka do Iraku

Wobec przebiegłej inicjatywy Bronisława Komorowskiego, chciałabym zaapelować do lewicowych posłów: Nie lękajcie się! Zagłosujcie przeciwko Belce!

Po pierwsze: Marek Belka nie był premierem lewicy. Był prywatnym premierem Aleksandra Kwaśniewskiego, a wcześniej jego doradcą i jego człowiekiem w lewicowych rządach. Po dymisji Leszka Millera i secesji Borowskiego, w Sojuszu popularna była koncepcja powrotu do koalicji SLD-PSL, co nowemu rządowi pozwoliłoby obejść się bez zdrajców z SdPL. Kandydatem na szefa takiego rządu, dającym poważne szanse na porozumienie się z ludowcami, był wówczas Józef Oleksy. Zamiast tego, pod naciskiem Aleksandra Kwaśniewskiego, Sojusz zapakował się w Belkę, który kontynuował neoliberalną, proamerykańską linię rządu Millera, która to linia napytała Sojuszowi biedy – a jeszcze do tego musiał chodzić w łaskę do Borowskiego, który każde swoje zdanie zaczynał od oświadczenia, że SLD to złodzieje i aferzyści. Warto przypomnieć też politykę personalną Belki, której sztandarowym osiągnięciem było powołanie solidarucha i człowieka Wałęsy, Andrzeja Ananicza, na szefa Agencji Wywiadu.

Po drugie: Marek Belka nie jest człowiekiem lewicy. Jego poglądy gospodarcze biorą się stąd, skąd powinny się brać, zważywszy na zajmowaną przez niego pozycję dyrektora w MFW – czyli z Uniwersytetu Chicago, gdzie Belka studiował pod kierownictwem samego Miltona Friedmana, o którym następnie napisał pracę doktorską. Milton Friedman, jakby ktoś nie wiedział, jest autorem ultraliberalnej, monetarystycznej szkoły ekonomicznej, która twierdzi, że jeśli rynek nie działa doskonale, to znaczy, że jest niedostatecznie wolny i należy znieść wszelkie regulacje, zwłaszcza te, dotyczące standardów ekologicznych, konsumenckich i prawa pracy, sprywatyzować usługi publiczne, uwolnić handel, zlikwidować wydatki socjalne i obniżyć podatki. Milton Friedman był ekonomicznym guru i doradcą Augusto Pinocheta, którego nauczył, jak wykorzystywać terror do przeprowadzenia reform gospodarczych, które w warunkach demokracji byłyby nie do przeprowadzenia, albowiem ich filozofia opiera się na wpędzeniu całego społeczeństwa w nędzę, iżby najbogatsi mogli się jeszcze wzbogacić. Ministrem finansów u Belki został Mirosław Gronicki, wcześniej pracownik Banku Światowego i założonej przez żonę Balcerowicza fundacji CASE, będącej polską falangą friedmanizmu.

Po trzecie: Marek Belka nie reprezentuje polskich interesów. Wiem, że brzmię trochę jak Macierewicz, ale taka jest prawda: Marek Belka jest człowiekiem USA i nigdy tego nie ukrywał. Studiował, jak wspominałam, na Uniwersytecie w Chicago i Uniwersytecie Columbia, pracował w reprezentującym amerykańskie interesy MFW i w amerykańskim banku JP Morgan Chase, ma też w swoim życiorysie wyjątkowo mroczny passus, kiedy to był członkiem amerykańskich władz okupacyjnych w Iraku. A konkretnie dyrektorem ds. polityki finansowej u amerykańskiego namiestnika w Iraku, Paula Bremera oraz przewodniczącym Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego, który decydował, kto ma zarządzać Irackim Bankiem Handlowym, kredytującym odbudowę kraju. Konkurs wygrał JP Morgan – bank, w którym Belka chwilę wcześniej pracował, ale oczywiście nie było problemu, gdyż Belka nie brał udziału w komisji, podejmującej tę akurat decyzję. Ponadto, cały rząd Belki składał się z ludzi związanych z USA. Wbrew oczywistemu interesowi lewicy, która nieprzytomnie nagrabiła sobie wojną w Iraku, Belka pozostawił na stanowiskach dwóch najbardziej oddanych Ameryce ministrów: Włodzimierza Cimoszewicza, którego osobiste, zawodowe i rodzinne powiązania z USA są tak daleko idące, że wyczerpują znamiona tego, co służby specjalne nazywają „agenturą wpływu” oraz Jerzego Szmajdzińskiego, który był ministrem obrony odpowiedzialnym za udział wojsk polskich w operacji irackiej oraz zakup fatalnych F-16. Nawiasem mówiąc, inni kontrowersyjni członkowie jego rządu też byli ludźmi USA: Gronicki miał za sobą pracę Uniwersytecie Pensylwania w Filadelfii, a Ananicz – na Uniwersytecie Indiana w Bloomington.

Po czwarte: Belka nie jest premierem, z którego lewica mogłaby być dziś dumna. Jest premierem, którego radosne działania na polu wyprzedaży skłoniły Sejm do podjęcia uchwały, upominającej rząd, iż prywatyzacja najważniejszych dla gospodarki firm powinna uwzględniać strategiczne interesy kraju oraz zakazującej sprzedaży tych firm bez opinii Sejmu. Szczególnie kontrowersyjna była prywatyzacja Banku Gospodarki Żywnościowej, która została przeprowadza przez raczej bezczelne obejście tej uchwały. Zamiast sprzedawać akcje należące do Skarbu Państwa – na co musiałby wyrazić zgodę Sejm – rząd dopuścił tzw. inwestora do dokapitalizowania banku, co miało ten sam efekt: przejęcie 30 proc. udziałów. Następne 21 proc. inwestor ów skupił sobie od banków spółdzielczych, które miały ok. 1/3 BGŻ. W efekcie, udział Skarbu Państwa zszedł poniżej 50 proc. I równocześnie rząd zmienił regulamin banku, rezygnując z zapisu, mówiącego, iż Skarb Państwa ma większość w Radzie Nadzorczej i zarządzie tak długo, jak długo ma powyżej 25 proc. W sumie, pozwoliło to wzmiankowanemu inwestorowi przejąć kontrolę na BGŻ, nie płacąc rządowi premii za oddanie pakietu kontrolnego.

To, co w całym tym zamęcie najciekawsze – to fakt, iż inwestorem tym był Rabobank. Jeden z głównych właścicieli Eureko, z którym rząd polski toczył ciężką wojnę o PZU. I tak dochodzimy do kolejnej plamy w życiorysie Marka Belki.

Po piąte: rola Belki w ekstremalnie niekorzystnej dla państwa polskiego prywatyzacji PZU była co najmniej dwuznaczna.

Marek Belka był: a) ministrem finansów, który aprobował program restrukturyzacji i prywatyzacji PZU, co znaczy, że posiadał dostęp do nader istotnych dla firmy informacji; b) wieloletnim członkiem Rady Nadzorczej Big Banku Gdańskiego – wspólnika Eureko w konsorcjum, które kupiło PZU w sposób absolutnie niezgodny z prawem i do tego jeszcze za 30 proc. wartości; i wreszcie c) Belka był także ekspertem w firmie ABN AMRO, która to firma była doradcą Ministerstwa Skarbu Państwa przy prywatyzacji PZU. Inaczej mówiąc, brał kasę jednocześnie od firmy, która chciała PZU jak najtaniej kupić i od firmy, która pomagała PZU jak najdrożej sprzedać. Z tą ostatnią firmą Belka podpisał cały pęk umów na „współpracę przy projekcie w zakresie przygotowania ofert na wybrane projekty prywatyzacyjne”. Swoją drogą, prywatyzacja PZU była jedynym projektem prywatyzacyjnym, z którym ABN AMRO miała wtedy w Polsce do czynienia. Czym Belka się zajmował, dokładnie nie wiadomo, albowiem po tej współpracy nie pozostały żadne dokumenty, z wyjątkiem umów, gdyż – jak wyjaśnili przedstawiciele ABN AMRO – współpraca owa „miała formę konsultacji ustnych”. Za te konsultacje w formie konwersacji Belka przytulił 300 tys. złotych. Nawiasem mówiąc, komisja śledcza ds. prywatyzacji PZU uznała, iż Belka mógł dopuścić się składania fałszywych zeznań – inaczej mówiąc, że łgał przed komisją i w prokuraturze w sprawie tego za co tak naprawdę płaciła mu ABN AMRO. Na szczęście dla Belki, raport komisji w związku z końcem kadencji trafił do biurka marszałka i tam pozostał.

Warto dodać, iż Marek Belka, jako premier, nie tylko nie wykonał zalecenia komisji śledczej i nie zaskarżył umowy z Eureko do sądu, ale też zgodził się na nader niekorzystne dla Polski oddanie sporu do Trybunału Arbitrażowego – choć w umowie prywatyzacyjnej stało wyraźnie, iż wszystkie spory rozstrzygane będą przed sądami powszechnymi RP.

No i wreszcie – po szóste – warto przypomnieć, że poziom lojalności Belki jest porównywalny z tym, reprezentowanym przez Tomasza Nałęcza. Marek Belka, będąc premierem rządu utworzonego i wspieranego przez SLD, ogłosił publicznie, że ma zamiar wstąpić do tworzonej przez polityczną konkurencję SLD Partii Demokratycznej, co skłoniło Sojusz – wreszcie – do wypowiedzenia rządowi poparcia.

Jeśli kierowany przez Grzegorza Napieralskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej miałby znowu stać się tą siłą, która wyniesie Marka Belkę do władzy – to osobiście pójdę zagłosować na Jarosława Kaczyńskiego. Od razu, w pierwszej turze. Słowo honoru.

Agnieszka Wołk-Łaniewska

 
PDF Drukuj Email
17.12.2008.Pomostówki. Ustawa przyjęta przez Sejm głosami rządzącej koalicji godzi w interesy szerokich rzesz pracowników sfery budżetowej.
Poszukiwanie oszczędności wśród tych, którzy pracując w szczególnie trudnych warunkach przez lata odprowadzali swoje składki do ZUS - jest wysoce niemoralne. Dodajmy, że podejmując pracę w danym zawodzie -nauczyciele czy górnicy  zawierali swoisty kontrakt z państwem, które gwarantowało im wcześniejszą emeryturę w zamian za poświęcanie swojego zdrowia i często narażanie życia. W tej chwili rządząca koalicja chce zerwać ten kontrakt - naruszając zaufanie całych grup zawodowych do instytucji państwa. Uważam, że posłowie lewicy powinni głosować w Sejmie za wetem Prezydenta i nie dopuścić do uchwalenia ustawy o pomostówkach. Naturalnie jeśli pamiętają, że w nazwie ich klubu też jest słowo "Lewica".
 
PDF Drukuj Email

12.12.2008. Radziecka interwencja kosztowałaby życie 200 tysięcy Polaków – oceniła CIA w odtajnionych materiałach. Wiadomość z Langley oznacza, że generał Jaruzelski wprowadzając stan wojenny ocalił 200 tysięcy ludzi, ale zaślepieni hunwejbini z IPN oraz prawicowi politycy i żurnaliści uważają inaczej.(..)

Raporty płk. Kuklińskiego nie pozostawiają wątpliwości. ZSRR miał wystarczające siły i wolę, aby Polskę spacyfikować. „Solidarność” zostałaby stratowana, a nowe cmentarze krwawiłyby przez lata wyklinając przywódców za grzech zaniechania. (...) Podczas wprowadzania stanu wojennego zginęło 14 osób. (...) Radziecka interwencja miała pochłonąć życie 200 tysięcy Polaków.  Gen. Jaruzelski uchronił Polskę od niewyobrażalnego nieszczęścia. Więcej na blogu Leszka Millera
 
PDF Drukuj Email

SLD i ZNP zdradzili nauczycieli!
Z hukiem ogłoszone porozumienie liberalnej PO z niby broniącymi wartości lewicowych SLD i ZNP – to tylko polityczne kunktatorstwo, które okrada nauczycieli z ich przywilejów. 90% nauczycieli odchodziło dotąd na wcześniejszą emeryturę, żeby sobie dorobić pracując dalej na niepełny etat. Teraz to już nie będzie możliwe – będzie wybór: emerytura albo praca.  Platforma okradła więc nauczycieli z ich przywilejów, a SLD i ZNP stali obok i bili brawo! Żenada. Stało się to w dodatku przed nowym rokiem, od którego Platforma  zmniejszyła podatki najbogatszym -  (z 40 do 32%)! Osoby zarabiające ponad 7 tysięcy miesięcznie wezmą po prostu z budżetu kasę zabraną nauczycielom…

 
PDF Drukuj Email

DALAJLAMA

„Pociągały mnie teorie ekonomiczne Marksa....Tak jestem marksistą i buddyjskim socjalistą”. Tak określił siebie duchowy i polityczny przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV zaskakując tą wypowiedzią Lecha Wałęsę i dziennikarzy obecnych na konferencji zorganizowanej po spotkaniu dalajlamy z młodzieżą oraz zaproszonymi laureatami Pokojowej Nagrody Nobla. Dalajlama skrytykował kapitalizm, jako system generujący nierówności. – Nierówności prowadzą do problemów w skali krajów i świata – powiedział. Według dalajlamy założenia marksizmu są dobre, ponieważ mówią o egalitaryzmie i likwidowaniu nierówności. czytaj dalej

 
Więcej artykułów…
<< Początek < Poprzednia 121 122 123 124 Następna > Ostatnie >>

Strona 123 z 124