Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

Czy w Polsce są obozy śmierci?

Na wstępie zaznaczam, że znam historię Polski i wiem, ża za Holocaust odpowiadają Niemcy. Mordowali oni bezwględnie wszystkie niearyjskie nacje.

To jest kwestia bezsporna. I każdy kto chce nam wmawiać, że mordowaliśmy zasługuje na karę. Jednak wrócę do postawionego w tytule pytania.

Czy w Polsce są obozy śmierci? Nie pytam tu, kto je wybudował, nie pytam czy obecnie są czynne. Pytam czy w Polsce jest ogrodzone miejsce, gdzie przy minimum złej woli i dużej dozie nienawiści można wymordować ludzi? Pytam o infrastrukturę.

W tym miejscu dostanę odpowiedź, że w Polsce jest muzeum pamięci. Owszem na chwilę obecną jest to muzeum, gdy było własnością 3 rzeszy było obozem śmierci. Obecnie jest największym piętnem wyrytym na naszej ziemii. Pozostawiony nie tyle, dla uczczenia pamięci ofiar (część osób, które tam zginęły próbowały obóz zniszczyć) ile dla straszenia, że jeśli wojska ZSRR wyjdą z Polski to Niemcy wrócą i mają gotową infrastrukturę. Równocześnie nie udawajmy, że ZSRR nie liczyło się z możliwością wykorzystania tego obozu w przyszłości, w przypadku wojny z zachodem.

W świadomości wielu osób to nie jest muzeum. Oburzenia nie wywoła "słit focia" przy Wawelu, który przecież też jest miejscem pochówku wielu osób. Jednak w tym miejscu nie wypada. Czego nie mogą zrozumieć np. osoby, które traktują muzeum jak muzeum. Czyli poprostu zwiedzają...

Ostatnio przeszła ustawa mówiąca, jak nazywać to miejsce. Wywołała szczególnie oburzenie Izraela. O co chodzi? Po pierwsze ustawa nie zmienia faktu, że to nie są Izraelskie obozy śmierci (bo włascicielem pozostaje Polska, a nie Izrael), po drugie przy rosnącym w Polsce antysemityźmie pisanie w ustawie, że w Polsce są jakieś obozy śmierci, musi budzić niepokój.

Drogi rządzie weź czasem się zastanów co wpisujesz do ustawy. Sensowniejsza ustawa by była, gdyby napisano, że w Polsce jest "Muzeum 2 wojny światowej upamiętniające ofiary 3 Rzeszy". Od razu mamy jasny przekaz co to za teren i do czego służy. I możemy prostować, że  nie ma żadnych obozów w Polsce, ani polskich. Bo nie ma obozów ani polskich, ani w Polsce. Nie było ich nigdy w Polsce.

 

Co do samego Muzeum to uważam, że społeczeństwo powinno się zastanowić, czy to muzeum powinno wyglądać dokładnie jak obecnie. Czy nie należałoby rozważyć opcji budowy w tym miejscu tylko pomników upamiętniających każdą cierpiącą nację. Bo jeszcze ktoś wymyśli, że to nie ma być muzeum....

 
PDF Drukuj Email

O TYM PISAŁ „DZIENNIK ŁÓDZKI”

W CZWARTEK, 1 LUTEGO 1945 ROKU :

„Rocznica klęski”

„W dniu 30 stycznia mija 12 – ta, i niewątpliwie ostatnia, rocznica dojścia Hitlera do władzy.

30. I. 1933 r. niepodzielnym władcą Niemiec stała się partia krwawego zbira, partia tych, którzy zapowiedzieli światu unicestwienie Polaków i wszystkich narodów słowiańskich, którzy zapowiedzieli ludzkości swe panowanie chociażby „na dwa, trzy tysiące lat”.

Dzień 30 I. 1933 r. jest tragiczną datą nie tylko w historii narodu niemieckiego, lecz również w historii całego świata, nad którym zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo swastyki.

Dwanaście lat hitleryzmu – to koszmarny okres topienia we krwi wszelkich odruchów życia demokratycznego w Niemczech, to okres skoszarowania całego narodu niemieckiego w jednym obozie rabunku, wojny i zbrodni; to lata rozprzestrzeniania płomienia wojny po całej Europie i świecie, niszczenia wolności, życia i mienia narodów.

Jakże bogate w wypadki jest 12 lat panowania Hitlera w Niemczech.

Zdławienie niepodległości Abisynii, Hiszpanii, Albanii, Austrii, Czechosłowacji, rozpętanie drugiej wojny światowej, lata krwawej okupacji i tępienia narodu polskiego, ujarzmianie demokratycznej Francji, Jugosławii, Grecji, Belgii, Holandii, Norwegii, zbrodnicza hitlerowska napaść na Związek Radziecki, pochód krwi, śmierci i hitlerowskiego barbarzyństwa aż po Wołgę.

Oto wyczyny, które udało się zrealizować Hitlerowi na drodze do swego celu, którym było wytępienie lub podporządkowanie wszystkich narodów niemieckiej „rasie panów”.

Nie udał się plan hitlerowski.

W minorowym nastroju obchodzą narodowi socjaliści swą 12 - tą rocznicę.

Zwycięska koalicja antyniemiecka, na czele której stoi Związek Radziecki, Anglia i Ameryka, wyrwała z hitlerowskich łap narody europejskie, odwróciła koło wojny dzięki zdecydowanie antyniemieckiej polityce wojennej – zmusiła hitlerowskiego najeźdźcę do odwrotu.

Zwycięska Armia Czerwona podchodząc do stołecznych ośrodków 3 – ej Rzeszy zajęła już Piłę (Schneidemuehl), doszła do Królewca i Wrocławia, wkroczyła do Brandenburgii.

Prawie cała Polska jest już wyzwolona.

W pierwszym rzędzie bohaterskiej Armii Czerwonej, świat demokracji i postępu, świat wolności i kultury zawdzięcza, że dwunasta rocznica panowania Hitlera jest jego ostatnią rocznicą.

Gdy czynimy tragiczny bilans „dorobku” panowania Hitlera, nasuwa nam się pytanie : czy to wszystko było nieuniknione? Czy naprawdę musiały położyć swe życie miliony niewinnych ludzi? Czy Europa musiała przez pięć lat jęczeć pod butem oprawców.

Setki miast z naszą Warszawą przeistoczyć się w stosy gruzów?

Czy musiała Polska utracić niepodległość?

Czy naprawdę bez tych krwawych ofiar nie można było zlikwidować niebezpieczeństwa hitlerowskiego?

Wystarczy zastanowić się nad źródłem przejściowych zwycięstw hitleryzmu, wystarczy zastanowić się nad sytuacją obecną, aby odpowiedzieć na to pytanie : nie, to nie było konieczne.

Można było uratować świat przed wojną i pożogą hitlerowską w 1939 roku !

Mogła Polska uratować swą niepodległość!

Można było zadać klęskę hitleryzmowi, zanim zdążył on roznieść płomień wojny i zniszczenia poza granice Niemiec!

Główną przyczyną klęsk była nie konieczność dziejowa, lecz niezdecydowana, ustępliwa polityka zagraniczna rządów wielkich państw demokratycznych i zdradziecka, wroga interesom  narodu polityka rządu polskiego i innych pobratymców Hitlera.

O klęsce zdecydowała  nie siła hitleryzmu, lecz słabość i brak zdecydowania zagrożonych państw Europy.

Pomimo potężnej fali strajków i walk o demokrację w latach 1933 – 1939, demokratyczne stronnictwa polityczne nie występowały jednolicie.

Nie udało się polskiej demokracji, choć reprezentowała ona przecież opinię większości narodu, obalić rządów sanacji, prowadzącej proniemiecką i antysowiecką politykę klęski i zdrady narodowej.

To sanacyjne rządy Becka – Sławoja krzyknęły „nie”, gdy w 1939 roku Związek Radziecki zaproponował Polsce realną pomoc wojsk radzieckich.

To sanacyjne rządy Becków oświadczyły „nie”, gdy w Moskwie w 1939 r. przedstawiciele Anglii i Francji obradowali nad tym, czy należy okazać Polsce pomoc przez wspólną walkę (wraz ze Związkiem Radzieckim) przeciwko napastnikowi.

Sanacja wysługiwała się do ostatka Hitlerowi.

Międzynarodowa demokracja wraz z demokracją polską wysnuwa wszystkie nauki z tragicznych losów Europy 1939 r.

Zasadniczemu przełomowi uległ stosunek rządów zachodnio – europejskich do Związku Radzieckiego (…).

Podstawowym czynnikiem, kształtującym sytuację międzynarodową, jest potężna antyniemiecka koalicja państw demokratycznych.

W naszym kraju jesteśmy świadkami zjednoczonego wysiłku w czynie i walce wszystkich stronnictw demokratycznych.

Na czele kraju stoi rząd narodowy R.P., będący wyrazem współpracy całej demokracji polskiej, zdecydowanie wrogiej wobec hitlerowskiego i rodzimego faszyzmu.

Już nigdy więcej elementy antysowieckie i reakcyjne nie będą wywierać wpływu na losy Polski.

Polityka koalicji antyhitlerowskiej, polityka demokratycznego zjednoczenia narodu święci swoje triumfy.

Dzięki nie właśnie dwunasta rocznica dojścia Hitlera do władzy upływa pod znakiem klęski i bankructwa niemieckiego faszyzmu, pod znakiem triumfu i zwycięstw koalicji antyhitlerowskiej.

Pójdziemy naprzód po tej samej drodze jedności, walki i czynu, aż do ostatecznego zwycięstwa.

Wbijemy bagnety polskie na Odrze i Nissie Łużyckiej, flagi Związku Radzieckiego i Polski załopocą nad stolicą butnego prusactwa.

Zaczynają się miesiące trzynastego, ostatniego roku dla hitleryzmu, miesiące klęski!

Termin ostatecznego rozgromienia Niemiec zależy od wytężenia sił, od stopnia dalszego wysiłku wojennego i pracy narodów sprzymierzonych.

Ogromna część w tym dziele spada na nasz miłujący wolność naród”.

Cyt. za : „Rocznica klęski”, „Dziennik Łódzki”, Rok I, Nr. 1, Łódź, czwartek dnia 1 lutego 1945 r., s. 2.

Powyższy, historyczny materiał źródłowy przesłał :

 

Ryszard Rauba (KPP).

 
PDF Drukuj Email

28 stycznia 2018 r.

w Poznaniu odbyła się

VII Konferencja na temat przyszłości ogrodnictwa działkowego.


Na spotkaniu omówiono rezultaty spotkania działkowców w Sejmie RP w dniu 29 listopada 2017 r. Przedstawiono jej tematykę, wystąpienia, rezultaty i "furtki" jakie otworzyła.


Ustalona została problematyka jaka zostanie poruszona na najbliższych spotkaniach, które są konsekwencją sejmowej konferencji.


Poinformowano o dalszych działaniach mających na celu doprowadzenie do decentralizacji PZD.


W najbliższym czasie dojdzie do spotkania przedstawicieli działkowców z reprezentami władz kraju.


W spotkaniu poznańskim uczestniczyli zarówno działkowcy z wolnych ogrodów działkowych jak i tych, które pozostają pod tymczasowym zarządem warszawskiej centrali. Krąg "niepokornych" poszerzył się o liczne nowe twarze, także niezadowolone z działań PZD. Wielogodzinna dyskusja obfitowała w wiele nowych pomysłów.


A oto kilka zdjęć z uroczystości (ze względów bezpieczeństwa osób, które jeszcze są w PZD nie publikujemy zdjęć zgromadzonych licznie działkowców, aby uniemożliwić ich szykanowanie przez tzw. aktyw PZD).



 

 

 
PDF Drukuj Email

Szanowny Panie Robercie Kwiatkowski,

być może w tej chwili wyjdę na lewaka dzielącego lewicę. Być może będę musiał budować jakąś nową partię lewicową. Trudno tu już nie chodzi o Lewicę tu chodzi o Polskę.

Problemem Lewicy jest to, że nie słuchamy  wyborców. Mam nadzieję, że po tym co piszę, będzie to zdanie w czasie przeszłym, a mój tekst zostanie odczytany nie jako dobijanie lewicy, lecz jako próba jej zracjonalizowania, naprawienia kardynalnych błędów.

Temat uchodźców to jeden z gwoździ do trumny lewicy. Wielu działaczy po lewej stronie wykazuje się, źle pojętą otwartością. I niezrozumieniem o co chodzi społeczeństwu. Owszem wyborcy lewicowi są za pomaganiem innym. Jednak proszę zrozumieć sytuację naszych rodaków. Szczególnie tych z mniejszych miejscowości, gdzie społeczeństwo się zna. Dziś pod butem kleru, wytykani palcami jeśli coś nie idzie po myśli kleru. Ciężko w takim miejscu nawet powiedzieć, że się głosuje na lewicę. Ciężko nawet zebrać podpisy pod projektem "ratujmy kobiety". Teraz dodajmy im muzułman. I mamy sytuację, gdy w małej miejscowości nie da się wyjść na ulicę. Raz z obawy, że wpadnie się na "wyminę poglądową" pomiędzy katolikami, a uchodźcami i się oberwie. Dwa w kulturze muzułmańskiej za poparcie takiego projektu można zginąć. Jeśli więc otwieramy się na muzułman od razu wychodzimy na kłamców w sprawie Polski Laickiej, jak również, że bronimy praw kobiet czy mniejszości seksualnych. I w tej kwestii musimy kategorycznie stanąć za Polskim obywatelem i kategorycznie nie zgadzać się na przyjmowanie uchodźców. Ci, którzy przyjeżdzają tu pracować nie starają się o azyl żadne zapomogi. Jak pan nie wierzy proszę mnie odwiedzić. Po sąsiedzku mam dwie osoby z afryki, paru obywateli Ukrainy. Pracują wynajmują mieszkanie, ale zgrzyty na tle rasowym pomiędzy nimi są. Zresztą kwestia obcokrajowców zawsze odsuwała wyborców od lewicy. Przykład Podkarpacia. Gdzie społeczeństwo, boi się jechać np. do szpitala w Jarosławiu. Powodem są zaczepki ze strony mieszkającej tam ludności Ukraińskiej. Zawsze tam powtarzano, że Kwaśniewski sobie mówi o przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, bo jeździ w rządowej limuzynie z ochroną. Zanim przejdziemy do empati nad innymi nacjami najpierw wczujmy się w sytuację swoich obywateli. I stańmy wreszcie po ich stronie.

Stosunek do PRL, też jest kwestią dyskusyjną. Ja osobiście z racji wieku, nie mam za co przepraszać. Prawo wyborcze uzyskałem dopiero w 2005 roku. Więc całe dorosłe życie spędzam w dziwnym tworze państwowym stworzonym przez partie solidarnościowe. Jeśli jako lewica za coś powinniśmy przepraszać to za 5 grudnia 1996 roku, to wtedy weszła w życie klauzula sumienia. Skoro nie wstydzimy się rodowodu PRL, to czemu tak często rezygnujemy z rozwiązań PRLu? Wielu działaczy lewicowych odżegnuje się od kary śmierci. Tak bardzo przesiąkneli konserwtywnym podejściem, żeby nadstawiać drugi policzek, dawać drugą szansę? Szkoda, że jako lewica w kwestiach, gdy ktoś wpadł w spiralę zadłużenia, to nie ma w prawie przewidzianej drugiej szansy. A może wreszcie zapytajmy społeczeństwo czy jest za przywróceniem kary śmierci, może wreszcie nawołujmy do referendum w sprawie przywrócenia tej kary?

 

Powie Pan, że w ten sposób utracimy partnerów zagranicznych? W świecie kapitalistycznym to kapitał powoduje partnerstwo. A ten można przyciągnąć, przez umiejętność zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, oraz rozwoju gospodarczego. Na gruncie gospodarczym lewica nigdy nie miał czego się wstydzić. Zresztą z partnerami zawsze można negocjować. Nie możemy się integrować tracąc zdrowy rozsądek. Ceną integracji nie mogą być dramaty społeczne.

 
PDF Drukuj Email

Coraz więcej osób wchodzi w konflikt z PZD. Nie jest to wynikiem złośliwości czy brakiem dobrej  woli. Powodem są  zapisy ustawy, które są jednostronne, preferują PZD i  nie uwzględniają praw członków Stowarzyszenia. Właśnie takie stwierdzenia padały na spotkaniu działkowców w Sejmie RP. Tam również poddane zostały analizie zapisy ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych i ich niezgodność z Konstytucją i wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2012 r.

 

Właśnie dlatego, jako jeden z zainteresowanych działkowców, pozwalam sobie na odniesienie się do niektórych zapisów ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych.


Trybunał Konstytucyjny trafnie stwierdził,  że z uwagi na znaczny zakres zakwestionowanych przepisów podlegających uchyleniu, racjonalne było uchwalenie nowej ustawy. Nie chodziło jednak o stworzenie aktu powtarzającego poprzednie błędy, a tak się stało.


Już w rozdziale 1 „Przepisy ogólne”  należy zauważyć narzucenie uregulowań wewnętrznych stowarzyszenia osobom nie  pozostającym w  stowarzyszeniu (art.2 ustawy). Osoba mająca działkę w ogrodzie nie należąc do stowarzyszenia  (art. 32, 33 ustawy)zmuszona jest do wykonywania obowiązków nałożonych regulaminem, a więc wewnętrznym aktem stowarzyszenia (art. 14 ust. 2 ustawy). Oddzielenie członkostwa w organizacji mającej tytuł prawny do nieruchomości od prawa do ustanowienia prawa do działki jest rozwiązaniem zasługującym na aprobatę, bo stanowi poszanowanie praw obywateli do zrzeszania się. Natomiast narzucenie aktów wewnętrznych osobie nie będącej jego członkiem w drodze ustawy jest w sposób oczywisty sprzeczny z zasadą zaufania obywateli do Państwa. Niedopuszczalne jest rozwiązanie polegające na tym, że  jako źródło praw i obowiązków, wskazany jest akt niewymieniony enumeratywnie w katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego (art. 87 w zw. z art. 234 Konstytucji).


Zobaczmy kolejny art. 11 ustawy. W jakim zakresie czyni on zadość orzeczeniu Trybunału w zakresie likwidacji monopolu PZD na prowadzenie ogrodów działkowych. Na podstawie tego przepisu prowadzenie możliwe jest tylko i wyłącznie, przez jedno stowarzyszenie przy czym przepis przyznaje jednocześnie prawo własności infrastruktury temu stowarzyszeniu, co w konsekwencji czyni iluzorycznym powstanie nowopowstałego stowarzyszenia ogrodu wydzielonego z już istniejącego ogrodu. Takie ograniczenie prowadzi  wprost do niekonstytucyjności przepisu jako ograniczającego prawo zrzeszania się. W tym kontekście trzeba przytoczyć art. 65 ustawy, mocą którego PZD przekształca się w stowarzyszenie z zachowaniem nabytych dotychczas praw i obowiązków. Teoretycznie ustawa zawiera możliwość przekształcania jednostek terenowych  PZD z przeniesieniem na nie prawa własności infrastruktury ogrodowej, jednak zapis nie precyzuje sposobu przeniesienia tych praw. Taka regulacja powoduje, faktyczne uprzywilejowanie stowarzyszenia będącego następcą prawnym PZD względem stowarzyszenia , które miałoby powstać.


Podczas spotkania pojawiło się  wiele przykładów potwierdzających, że powyższe wątpliwości mają uzasadnienie i PZD w sposób konsekwentny wykorzystuje swoją przewagę nad nowo powstającymi stowarzyszeniami.

 


To tylko czubek góry lodowej błędów  tego aktu prawnego, ale przede wszystkim potwierdzenie ,że PZD w sposób konsekwentny powiela dotychczasowe błędy i na siłę usiłuje zachować funkcjonującą od lat 50 czy  60 strukturę.

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 2 z 118