Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

W  ZWIĄZKU Z 28. ROCZNICĄ WYBORÓW Z 4 CZERWCA 1989 ROKU

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI PRZYPOMINA:

„Telewizyjne wystąpienie przewodniczącego Rady Państwa PRL

Wojciecha Jaruzelskiego.

Każdy głos to cząstka odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej

„Dziennik Łódzki”,

Rok XLIV, Łódź, sobota i niedziela 3 i 4 czerwca 1989 roku, Nr 129 (12946), s. 3.

 

 

„Dobry wieczór! Serdecznie państwa pozdrawiam.

Docierają do mnie pytania dlaczego nie wystąpiłem dotychczas publicznie w dyskusji przedwyborczej. Powód jest prosty.

Nie kandyduję ani na posła ani na senatora.

Nie podjąłem też jeszcze innych decyzji.

Uznałem więc za właściwe nie eksponować swej obecności na ekranie chociaż i dla mnie te gorące przedwyborcze tygodnie były i są bardzo pracowite.

Dziś przyszedł czas podzielenia się kilkoma refleksjami.

Nie dlatego abym chciał agitować za tym lub innym kandydatem zachwalać lub ganić ten czy inny program.

Mam na myśli sprawy szersze ogólniejsze.

Wybory mogą i powinny wiele w naszym kraju zmienić.

Są jednak wartości niepodważalne ogólnonarodowe, które ani dziś ani pojutrze, ani 18 czerwca uszczerbku ponieść nie mogą.

To suwerenność państwa, jego bezpieczeństwo zewnętrzne, sojusznicza wiarygodność gwarantująca pokojowy byt i nienaruszalność granic Polski.

To nieodwracalność śmiałych, głębokich reform politycznych i gospodarczych, potwierdzonych przy „okrągłym stole”.

To umacnianie fundamentalnych zdobyczy ustrojowych – zasad sprawiedliwości społecznej, równości szans bezpieczeństwa socjalnego ludzi pracy miast i wsi.

To rządy prawa, ład społeczny, spokój dla każdego polskiego domu, wspólna troska o godność narodową, o dobre imię Polski.

Być może zbyt często przywołuję te prawdy podstawowe.

Będąc politykiem nie przestałem być żołnierzem o zaszczepionym głęboko poczuciu obowiązku i odpowiedzialności.

Odpowiedzialności za to, co było wczoraj i za to co przyniesie jutrzejszy dzień.

Przed nami przed naszym narodem i państwem wielka nieznana przestrzeń.

Co okaże się silniejsze – zagrożenia czy szanse?

Spokój, w którym można osiągnąć wszystko, czy zamęt, w którym można wszystko stracić?

Prawda jest taka, że nie istnieje polisa ubezpieczeniowa od nieszczęśliwych wypadków historycznych.

Naród nasz już niejednokrotnie mógł się o tym przekonać.

Nadszedł moment abyśmy wszyscy – wszyscy bez wyjątku – uświadomili sobie, że rywalizacja nie toczy się wyłącznie o miejsce w nowym parlamencie.

To przede wszystkim spór o Polskę – o taką jaka będzie jutro, za rok, za lat kilka, o jej godne miejsce w Europie i świecie.

Powiem to jeszcze dobitniej.

Chodzi o potwierdzenie, że „okrągły stół” nie był pomyłką ani epizodem lecz rozumnym i pożytecznym kompromisem.

Taki dowód jest pilnie potrzebny.

W toczącej się obecnie kampanii dostrzegam bowiem wyraźnie dwa zjawiska.

Jedno – to oczywista w tej sytuacji gorączka, przedwyborcze serenady mniej lub bardziej udana retoryka.

Nie jest od niej wolna żadna ze stron.

Drugie – to konfrontacyjność, intencje sponiewierania tych, którzy mają odmienne czy niezależne poglądy, dążenie do miażdżącego zwycięstwa.

Nie jest to dobra droga.

Do „okrągłego stołu” wszyscy jego uczestnicy szli długo i mozolnie.

Wiele musiało dojrzeć i wiele musiało się zmienić, po to, aby górę wzięło przekonanie, że dialog jest niezbędny, że porozumieć się trzeba.

Społeczeństwo przyjęło to z aprobatą i nadzieją jako zwycięstwo tego, co zbliża i łączy nad tym co różni i dzieli.

A więc wspólne zwycięstwo.

Wybory będą wielką próbą utrzymania tej linii.

Nie wolno igrać z ogniem.

Byłoby zgubne dla Polski pójście drogą wrogości, napięć, wstrząsów.

Wyłoby zbawienne dla Polski pójście drogą porozumienia, demokracji, odpowiedzialności.

Koalicja stoi i stać będzie mocno właśnie na tym gruncie.

Szczycę się tym, iż moja partia potrafiła – jak nikt inny – dokonać odważnej, uczciwej samooceny, rzucić wyzwanie samej sobie, stanąć w awangardzie przemian.

Ich cel nadrzędny – to pomyślność narodu.

Oczywiście każdy rozumieć to może inaczej.

Ale czas ucieka.

Od samych słów nie przybędzie chleba.

A dziś najważniejszy i najpilniejszy jest przełom w gospodarce, szybsza poprawa bytu materialnego społeczeństwa.

Tym kierować się muszą wszystkie siły polityczno – społeczne.

Te, które działają dziś, i te, które powstaną w toku dalszej – demokratycznej, pluralistycznej ewolucji.

Wyciągamy ręce do każdego komu dobro kraju rzeczywiście leży na sercu.

Z tą myślą wzywam do stworzenia szerokiej powyborczej koalicji, swego rodzaju paktu na rzecz : reform gospodarczych, wzbogacania demokracji, umocnienia państwa, rozwoju Polski.

Od aktu wyborczego dzieli nas już tylko kilkadziesiąt godzin.

Wielu wyborców jeszcze jeszcze się waha, przeżywa rozterki.

Trudno się dziwić.

To przecież nie jest zwykłe głosowanie – każdy głos to cząstka odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej.

Tym bardziej wznieść się trzeba ponad emocje, mieć oczy otwarte.

Jeśli więc miałbym dziś do czegoś namawiać,  do czegoś przekonywać – to przede wszystkim do decyzji dyktowanych przez rozsądek, przez rozum.

W życiu każdego narodu bywają lata lepsze i gorsze.

Lecz miarą jego prawdziwej wielkości nie jest sama tylko umiejętność przetrwania.

Jest nią przede wszystkim zdolność spożytkowania szans.

Czeka nas taki właśnie egzamin”.

 

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

 

 

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 
PDF Drukuj Email

KPP PAMIĘTA I NIGDY NIE ZAPOMNI

O BOHATERSKIM REWOLUCJONIŚCIE

HENRYKU BARONIE !!!

JERZY KOZŁOWSKI,

„HENRYK BARON (W 50 rocznicę stracenia)

„Słowo Ludu” -

Organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

KIELCE – PONIEDZIAŁEK, 3 CZERWCA 1957 r.,

Rok VIII, Nr 131(2461), s. 3.

„Imię Henryka Barona wyryte jest na murze Cytadeli Warszawskiej tuż obok imienia drugiego bojownika PPS – Stefana Okrzei, oraz działaczy SDKPiL – Marcina Kasprzaka i Marcina Ziernickiego.

Wspólna mogiła połączyła tych czterech bojowników rewolucji 1905 r.

Chociaż drogi ich były różne, ale cel i dążenia, jakie im przyświecały, były wspólne : wolna, niezawisła i socjalistyczna Polska.

Bardzo krótko, zaledwie 19 lat żył Henryk Baron.

Właściwie, zaledwie zaczynał żyć...

Był dzieckiem robotniczej Warszawy.

Od wczesnej młodości pracował w garbarni.

Kiedy miał 17 lat wybuchła wojna rosyjsko – japońska, a w ślad za nią rewolucja 1905 roku.

Pierwsze kroki w walce rewolucyjnej stawiał Henryk Baron w okresie wielkiego strajku powszechnego w październiku i listopadzie 1905 roku.

Trafił wówczas do organizacji bojowej PPS.

Półtora roku później, przed sądem carskim powie :

„Niedawny polityczny strajk powszechny wywarł na mnie silne wrażenie, zostałem porwany nim i energiczną w owe czasy działalnością Polskiej Partii Socjalistycznej, przeto z głębokim przekonaniem wstąpiłem w jej szeregi.

Od tych chwil Okrzeja i Kasprzak stali się mymi ideałami”.

Jedenaście akcji bojowych w ciągu jednego 1906 roku, bo tyle trwał jego staż rewolucyjny, dokonał na czele swej „piątki” młody bojowiec.

Ten smukły, delikatny schludnie ubrany młodzieniec siał postrach wśród żandarmów carskich w Warszawie.

Baron brał udział w planowanym zamachu na generał – gubernatora warszawskiego, Skałłona, dokonał zamachu bombowego na komisariat policji przy Chłodnej, rozbijał sklepy monopolowe, konfiskował pieniądze, z jego rąk padło siedmiu żandarmów...

„Żadne przeszkody, ani obawa o przyszłość nie mogły wstrzymać Barona od zamierzonej zbrodni, wykonywał je z zadziwiającą zimną krwią i przekonaniem o słuszności swej sprawy” - pisał o nim w raporcie szef warszawskiej ochrany, ppłk Zawarzin.

„Smukłemu” - taki był partyjny pseudonim Barona – nieraz uśmiechało się szczęście.

Udało mu się „wykręcić” z więzienia, gdzie przebywał jako podejrzany o udział w zamachu bojowym – w czasie którego sam został ranny.

Potem na kilka miesięcy „zniknął z oczu” wyjeżdżając do Galicji.

Niedługo tam jednak usiedział.

Rwał się do walki do Warszawy.

„Wstyd mi było tam pozostawać” – oświadczył później przed sądem – „bałem się, że mogą pomyśleć, że się was uląkłem i uciekłem”.

Na początku 1907 roku Baron znów zjawia się na bruku warszawskim, przyjeżdża w okresie wzmożonego terroru policyjnego, którego ofiarą codziennie padały dziesiątki i setki rewolucjonistów.

Nie ma żadnych kontaktów, jest bez pieniędzy, chodzi głodny i oberwany.

29 stycznia 1907 roku przypadkiem, w czasie obławy ponownie zostaje aresztowany.

Ponieważ nie było przeciwko niemu żadnych poważnych dowodów, miał być wysłany w trybie administracyjnym z Królestwa.

W więzieniu jednak Baron dowiedział się, że całą jego piątkę wydał prowokator.

Był to dla niego straszliwy cios.

Nie mógł pogodzić się z tym, że jeden z towarzyszy, któremu zaufał okazał się zdrajcą.

W czasie konfrontacji prowokator na widok swego dawnego dowódcy cofnął się i oświadczył, że nie zna Barona.

Ale „Smukły” wzburzony wykrzyknął :

„Nie znasz mnie, ty nie znasz swego dowódcy „Smukłego”, nie poznajesz ? Oskarżyłeś innych, o których nic nie wiesz, a myślisz oszczędzać mnie, o którym wiesz wszystko – czyż nie rozumiesz jakieś mnie strasznie skrzywdził? Całyś oddział pohańbił, a mnie najwięcej jako naczelnika! Zdeptałeś swą duszę i mój honor!Gdzieś podział te święte, składane sobie nawzajem przysięgi, że ani bicie, ani tortura, ani stryk – nic nie zmusi nas odstąpić od sprawy? Coś zrobił z tym wszystkim, Judaszu?...

„On kłamie” – oświadczył zwracając się do żandarmów.

„Ja jestem Henryk Baron, „Smukły”, dowódca piątki, do której ten zaprzaniec należał!”.

Rozprawa sądowa, która odbyła się w końcu kwietnia 1907 roku, była już tylko czczą formalnością, ale i ją wykorzystał młody bojowiec, aby stoczyć z caratem swój bój ostatni.

Jego przemówienie przed sądem, to głos ówczesnej Polski robotniczej.

Długie lata później w formie druków ulotnych kolportowano je wśród robotników dla celów rewolucyjnej propagandy.

Mało kto zna już dziś jego treść.

Oto co m.in. powiedział Baron przed sądem :

„Przyznałem się otwarcie do wszystkich czynów, które mi akt oskarżenia zarzuca, aby złożyć wam, sędziowie, dowód, że polski rewolucjonista bez lęku stanie przed obliczem śmierci i wzgardę swą w oczy wam rzuci...

Gdy byłem jeszcze dzieckiem znienawidziłem głęboko Rosję, rząd rosyjski, wszystko, co jest rosyjskie i was wszystkich...

Gdy już podrosłem i zacząłem pracować, przekonałem się, że naród rosyjski nie jest naszym wrogiem, i że gnębicielami biednego ludu jest wyłącznie rosyjski samowładny rząd i wy, jego sługi.

I przekonałem się, że nie może być nienawiści pomiędzy narodami, że będą kiedyś wszystkie wolne, wolne w swych siedzibach, poznałem, żeśmy wszyscy bracia, a najbliższym mi brat Rosjanin, pod jednym batem z nami jęczący...

W obliczu śmierci powiadam Wam, nie upłynie wiele lat, jak na tej ławie zasiądziecie jako podsądni, a sadzić was będzie zwycięski lud. I nic was przed jego gniewam nie obroni...”

Wyrok sądu skazujący Henryka Barona na karę śmierci natychmiast zatwierdzony został przez Skałłona i cara.

W ostatnich chwilach życia Baron myśli o towarzyszach, którzy zostali na wolności, ku nim kieruje on swe ostanie listy pożegnalne, świadczące o wielkości ducha, tego młodego chłopca, lecz w pełni dojrzałego rewolucjonisty :

„...I oto nadeszła ta chwila” - pisze Baron – „chwila, w której miałem sposobność rzucić naszym ciemiężcom prosto w oczy moją nienawiść i wzgardę dla nich.

Jest to chwila dla mnie ważna, lecz również i trochę przykra, przykra pod względem tym, że nie zginąłem z bronią w ręku przy jakimś zamachu, lub żebym został aresztowany choć po spełnieniu takowego.

Lecz oto ginę aresztowany głupim trafunkiem...ginę, będąc pewny, że to o co tak usilnie walczyliśmy i o co wy nadal walczyć będziecie niedługo się urzeczywistni.

Żegnajcie mi więc towarzysze, życzę wam powodzenia w walce o wolność.

Wolność!

Zwycięstwo!

Precz z caratem!

Nie żyje rewolucja! Niech żyje PPS!”

Henryk Baron stracony został na stokach Cytadeli Warszawskiej.

W chwili śmierci wzniósł okrzyk :

Precz z samowładztwem!

Niech żyje rewolucja!

JERZY KOZŁOWSKI”.

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA (KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI – KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

KPP PRZYPOMINA:

Z ZAPOMNIANEJ POLSKIEJ, POWOJENNEJ,

POSTĘPOWEJ PUBLICYSTYKI POLITYCZNEJ -

Edward Csató,

„WOLNOŚĆ SŁOWA”

„Dziennik Łódzki”,

Rok II., Łódź, sobota 1 czerwca 1946 r., Nr 150 (337), s. 1.

„Często zdarzało mi się słyszeć narzekania, że nie ma u nas prawdziwej demokratycznej wolności słowa i prasy.

Myślę, że to jest temat, który najbardziej leży na sercu nam, ludziom pióra, i przede wszystkim nie powinniśmy się starać jakoś go w sobie przezwyciężyć.

Niektórzy lewicowcy próbują zbyć sprawę powiedzeniem, że u nas jest wolność słowa, ale tylko dla demokratów.

Wydaje mi się to i nieprawdziwe i niesłuszne.

Nikt nie może posiadać takiego „patentu na demokratę”, który by go uprawniał do publikacji wszystkiego bez względu na treść.

Właśnie treść decyduje i tak, oczywiście, powinno być.

Zresztą jeśli zastanowić się dokładniej, to pełna wolność słowa jest fikcją.

Nie mogę np. podejść do pierwszego z brzegu przechodnia i powiedzieć, jeśli przyjdzie mi ochota : pan jest dureń,  łobuz i złodziej.

W idealnej demokracji – tzn. takiej, gdzie nie istniałyby żadne ograniczenia zewnętrzne – nie pozwoliłaby mi na to moja własna kultura, w demokracji ograniczonej – policja i sąd.

Bardzo to zresztą  słuszne zasady, zabraniające wymyślania i rzucania oszczerstw; ale przecież są one ograniczeniem  wolności słowa.

A teraz przeskoczmy od razu kilka stopni tych ograniczeń i wyobraźmy sobie państwo, prowadzące wojnę.

Granice wolności słowa stają się nieporównanie szczuplejsze.

Cały szereg, zdawałoby się, drobiazgów podpada pod groźne pojęcie „tajemnicy wojskowej”; a każdy chyba przyzna, że formule tej nie podobna nic przeciwstawić.

Inne znowu kwestie nie mogą zostać publicznie poruszone, ponieważ mogłyby budzić niepokój, szerzyć defetyzm itp.

Ostatnia wojna była ideologicznie rzecz biorąc, wielką rozprawą między faszyzmem a demokracją; czy może ktoś powiedzieć, że skończyła się ona na gruzach Berlina ?

Nieprawda, trwa wciąż jeszcze, w innych warunkach, na innych terenach i innych platformach: bo spoza tych wszystkich faszyzmów wyjrzała jedna nieponętna gęba kapitalistycznego imperializmu i ona teraz stara się obchuchać, odratować swoje małe żmijki i posyła je na nowe starcie z demokracją, pojętą konsekwentnie, tzn. jako ustrój społeczny.

Hasło wolności słowa jest naszym hasłem i nie pozwolimy go sobie odebrać ludziom, którzy z jego pomocą w nieuczciwy sposób chcieliby wprowadzić ustrój przeszłości.

Ale jest jeszcze druga strona zagadnienia.

Ważna przede wszystkim dla nas, pracowników kultury, a zresztą dla wszystkich uczciwych demokratów.

Chodzi o to, że nie wolno nam pozwolić, aby walka rozpanoszyła się tak, iż groziłoby to zagładą kulturze.

Albowiem ocalenie ludzkiej kultury, to ocalenie ludzkiego świata – dla człowieka nie ma innego świata poza kulturą.

Demokracja walczy z faszyzmem.

Trudno jest człowiekowi walczyć, gdy myśli inaczej, niż sloganami.

Formuły żołnierskich rozkazów muszą być najprostsze i najłatwiejsze – ideologia człowieka w walce nie może być również skomplikowana.

Stąd właśnie bierze swój początek niebywałe rozpanoszenie się u nas sztampy.

Dziennikarz pisze artykuł, w którym „reakcja”, „NSZ”, „faszyzm” pomieszały się w jakiś bełkot nie do pojęcia.

Otrzymuje za to list z pogróżkami, gdzie znów rozpanoszone trzy – cztery słowa gonią się, potykają, wywracają koziołki.

Nie chodzi mi o to, aby kpić, ale aby zrozumieć zagadnienie.

To jest słownik walki.

Ale my musimy dążyć nie do tego, aby wyniszczyć się w tej walce.

Potrzebna jest nam wygrana, ale taka, która by jak najmniej kosztowała społeczeństwo.

Zadaniem pracownika kultury jest nie tylko krzepienie odwagi swojej partii czy swego obozu; w równej mierze powinien on wpływać łagodząco, gdzie się da, podnosić poziom walki, zwyciężać rozsądkiem.

Ludzie, którzy o tym myśleli, z ogromną troską patrzą na to, co wyrabiają czasem takie sztampy.

Zdarza się, że czyjaś bzdura, odbita dalekim rykoszetem, da w rezultacie krew ludzką, niepotrzebnie, głupio, zbrodniczo przelaną.

Nie wolno pisać sztampami, nie wolno pisać głupio, bo kto tak pisze, jest winien tej krwi.

Właśnie walka ze sztampą, z banałem, z kryjącym się pod nimi zakłamaniem jest świętym prawem i powinnością człowieka pióra.

Konieczność ograniczenia wolności słowa nie może mu przeszkodzić w tym, aby stale wypróbowywał granice tej wolności, aby w miarę swych skromnych sił starał się je rozszerzać i umacniać.

Obowiązkiem jego jest liczenie się z każdym słowem, skrupulatne szukanie racji dla swoich twierdzeń i skutków dla proponowanych hipotez.

Edward Csató.”

POWYŻSZY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

W dniu 28 stycznia 2017 roku w Warszawie

odbyło się  spotkanie z okazji powstania partii

Unia Pracy.

W uroczystościach związanych z 25 rocznicą powstania partii Unia Pracy uczestniczył z ramienia Polskiej Lewicy jej Sekretarz Generalny Andrzej Łaszczyk. Wśród zaproszonych gości byli między innymi:

1. Były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski.

2. Były Prezes Rady Ministrów Włodzimierz Cimoszewicz.

 

Podczas uroczystości okolicznościowy referat na temat historii Unii Pracy wygłosił jej były Przewodniczący Marek Pol.

Aktualny Przewodniczący Unii Pracy Waldemar Witkowski wręczył nagrodę Unii Pracy dla Polityka Ponad Podziałami. Tegorocznym laureatem nagrody został Włodzimierz Cimoszewicz.

 


A oto kilka zdjęć z uroczystości.


 
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

WYRAŻA PEŁNĄ I SZCZERĄ

INTERNACJONALISTYCZNĄ SOLIDARNOŚĆ

ZE SŁUSZNĄ WALKĄ KAZACHSKICH ZWIĄZKOWCÓW !!!

NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ SŁOWA I WYPOWIEDZI !!!

NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ NIESKRĘPOWANEGO

ZRZESZANIA SIĘ WSZYSTKICH LUDZI PRACY !!!

NIECH ŻYJE ROBOTNICZA DEMOKRACJA !!!

W Kazachstanie trwa notoryczne łamanie praw związkowych i pracowniczych oraz represje wobec działaczy związkowych.

Pamiętamy krwawe wydarzenia w Zhaonzen w grudniu 2011 roku, gdy policja strzelała do bezbronnych strajkujących cywilów.

Dziesiątki ludzi zginęły, a setki zostały ranne.

Wielu skazano na różne wyroki więzienia.

Historia powtarza się.

W Kazachstanie zdelegalizowano Konfederację Niezależnych Związków Zawodowych Republiki Kazachstanu (KNPRK).

Działacze związkowi i członkowie związku z „Oil Construction Company” w zachodnim Kazachstanie, którzy zaczęli strajk głodowy przeciwko temu nielegalnemu zakazowi, zostali ostrzelani, postawieni przed sądem karnym i administracyjnym, a następnie skazani na duże kary finansowe.

Nurbek Kushakbajev, zastępca przewodniczącego KNPRK, został skazany na 2,5 roku więzienia oraz 80 tys. USD grzywny za nawoływanie do „nielegalnego strajku” i strajku głodowego.

Trwa sprawa sądowa Amina Yeleusinova, przewodniczącego związku w „Oil Construction Company”.

Te represje są wynikiem :

  1. przyjęcia w roku 2014 nowego prawa o związkach zawodowych, które zostało przez Międzynarodową Organizację Pracy (ILO) uznane za niezgodne z wieloma paktami i porozumieniami;
  2. przyjęcia kodeksu antypracowniczego w 2015 roku oraz artykułów kodeksu karnego penalizujących organizowanie i udział w strajkach, nawoływanie do nich, a także szerzenie nieporządku społecznego.

My przedstawiciele partii komunistycznych i robotniczych wyrażamy solidarność z kazachskimi robotnikami w ich walce o prawa związkowe i pracownicze.

Żądamy, aby kazachskie władze natychmiast uwolniły i zamknęły sprawy toczące się wobec oskarżonych !

Działalność związkowa nie jest przestępstwem !

Strajk nie jest przestępstwem !

Nie dla represji wobec związkowców w Kazachstanie !

  1. Komunistyczna Partia Polski
  2. Socjalistyczna Robotnicza Partia Chorwacji
  3. Niemiecka Partia Komunistyczna
  4. Komunistyczna Partia Grecji
  5. Węgierska Partia Robotnicza
  6. Komunistyczna Partia Kurdystanu (Irackiego)
  7. Iracka Partia Komunistyczna
  8. Partia Robotnicza Irlandii
  9. Partia Komunistyczna (Włochy)
  10. Ruch Społeczny Kazachstanu
  11. Komunistyczna Partia Malty
  12. Filipińska Partia Komunistyczna [PKP 1930]
  13. Rosyjska Komunistyczna Partia Robotnicza
  14. Komuniści Serbii
  15. Komunistyczna Partia Turcji
  16. Komunistyczna Partia Ukrainy
  17. Komunistyczna Partia USA

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA –

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP),

ZWIĄZEK NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO (ZNP).

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 2 z 91