Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

INTERNACJONALISTYCZNA, DEMOKRATYCZNA

I KONSEKWENTNIE ANTYWOJENNA I

ANTYFASZYSTOWSKA

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

KIERUJĄC SIĘ CAŁY CZAS W SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI POLITYCZNEJ

SZCZERYM PATRIOTYCZNYM OBOWIĄZKIEM NIEUSTANNEGO, NALEŻYTEGO DBANIA O LOSY I POMYŚLNĄ PRZYSZŁOŚĆ RZECZYPOSPOLITEJ

PRZYPOMINA WSZYSTKIM RODAKOM I RODACZKOM :

O TYM PISAŁ „DZIENNIK ŁÓDZKI”

W 30. ROCZNICĘ BANDYCKIEGO, HITLEROWSKIEGO ATAKU NA POLSKĘ:

RYSZARD DĘBOWSKI,

„30 lat temu. Z kroniki wrześniowych dni.

1 września 1939 r.”

Rok XXIV, Łódź, niedziela, 31 sierpnia i poniedziałek

1 września 1969 roku,

Nr 207(6561), s. 1,2.

„1 września 1939 r.

O godz. 4.17 pancernik Schleswig – Hollstein, zakotwiczony 200 metrów od polskich placówek na Westerplatte, oddaje pierwszą salwę obwieszczającą początek II wojny światowej.

O godz. 4.45 na całej długości granicy polsko – niemieckiej, od Bałtyku po Karpaty, ciszę jesiennego przedświtu przerwała kanonada artylerii i lotniczych bomb i terkot broni maszynowej.

Bez wypowiedzenia wojny wojska hitlerowskie rozpoczęły agresję.

Na Westerplatte rusza pierwsze natarcie z lądu.

Ale załoga, licząca niespełna 200 ludzi, przygotowana jest na przyjęcie wroga.

Natarcie SS, Wehrmachtu i policji gdańskiej załamuje się.

O 4.50 hitlerowcy podejmują natarcie na gmach Polskiej Poczty w Gdańsku.

Pocztowcy nie dali się zaskoczyć.

Wierząc w odsiecz, wierząc w wielokrotne zapewnienia że Gdańsk będzie polski, podjęli bohaterską obronę placówki.

Niemcy skoncentrowali uderzenie na Polskę z trzech stron :

na północy nacierali z terenu Prus Wschodnich na Działdowo, Mławę, Chorzele.

Z zachodu  na Chojnice, Czersk, aby odciąć polskie wojska w „korytarzu pomorskim”.

Drugie natarcie niemieckie ruszyło z rejonu Kluczborka na Wieluń – Łódź i Kłobuck – Częstochowę.

Trzecie szło w kierunku pasa obronnego armii „Kraków” od Pszczyny po Nowy Targ.

O godz. 5.30 ppor. Władysław Gnyś z dywizjonu myśliwskiego armii „Kraków” strąca pierwszy samolot Luftwaffe – pierwszy w II wojnie światowej.

O godz. 10.30 Adolf Hitler wygłasza przemówienie w Reichstagu, zarzucając Polsce sprowokowanie wojny i jednocześnie ogłasza aneksję Gdańska.

Prezydent Ignacy Mościcki wydaje orędzie :

„Obywatele Rzeczypospolitej ! Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii...”.

Trwa zacięty bój na południowej granicy.

Żołnierze KOP i górale z batalionów obrony narodowej z uporem bronią górskich dolin, którymi wdzierają kolumny pancerne wroga.

Na Śląsku zdradziecko występują do walki niemieckie bandy dywersyjne.

Oddziały wojska oraz powstańcy śląscy likwidują dywersję.

Wokół kopalń „Walenty” i „Maks”, w hucie „Zygmunt” wywiązują się formalne bitwy.

Akcja trwa kilka godzin i kończy się klęską hitlerowców.

Po godz. 17 dywizjon 18 pułku ułanów, który od świtu bronił swych kolejnych pozycji pod Chojnicami, wykonał manewr okrążający.

Napotkawszy przypadkowo zmotoryzowane niemieckie zgrupowanie ułani szarżowali pod Krojantami, rozbijając niemiecki batalion.

Poległ dowódca pułku Kazimierz Masztalerz.

Krojanty zrodziły skwapliwie podchwyconą przez Niemców plotkę, jakoby polska kawaleria szarżowała na czołgi.

Miał to być jeden z dowodów „polskiej głupoty”.

Tymczasem z wojskowego punktu widzenia, szarża była całkowicie uzasadniona.

Dywizja ta meldowała dowódcy korpusu, generałowi Guderianowi, że zamierza cofać się pod naciskiem polskiej kawalerii.

Popłoch ogarnął sztab korpusu, który zaczął gorączkowo szykować się do obrony.

Po zapadnięciu zmroku wygasła bitwa pod Mokrą.

Na przedpolach Wołyńskiej Brygady Kawalerii dopalało się 75 wraków niemieckich czołgów i wozów pancernych.

Polskiej produkcji działka przeciwpancerne zdały egzamin.

Po godzinie 19 padła Poczta Gdańska.

Z 50 obrońców pozostało przy życiu 38.

Pędzono ich ulicami Gdańska, bito, obrzucano kamieniami.

Na razie poszli do niewoli.

W pierwszym dniu wojny polskie miasta i wsie atakowało 2 tys. samolotów wroga.

Zmasowany atak lotnictwa bombardującego szpitale, kościoły, kolumny uchodźców na drogach, domy mieszkalne, szkoły oznaczał po raz pierwszy w historii wojnę totalną, która już od pierwszego dnia objęła swym niszczycielskim działaniem cały napadnięty kraj i ludność cywilną.

Kroniki wrześniowe od pierwszego dnia notują liczne fakty hitlerowskich zbrodni wojennych.

Francja ogłasza wieczorem ogólną mobilizację.

Ambasadorowie Wielkiej Brytanii i Francji wręczają ministrowi spraw zagranicznych Rzeszy, Ribbentropowi jednobrzmiące noty, stwierdzające, że Niemcy dokonały agresji i żądające wycofania wojsk niemieckich z terytorium Polski oraz zapowiadające – że w przeciwnym razie – nastąpi wypełnienie zobowiązań  sojuszniczych wobec Polski, a więc wypowiedzenie wojny.

W społeczeństwie polskim panowały tego wieczoru nastroje optymistyczne.

Tylko dowództwa armii zdawały sobie sobie w pełni sprawę z powagi sytuacji, ze śmiertelnego niebezpieczeństwa, które zawisło nad krajem.

RYSZARD DĘBOWSKI”.

POWYŻSZY OKOLICZNOŚCIOWY MATERIAŁ HISTORYCZNY PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA (KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI – KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

SZANOWNI  DZIAŁKOWCY

Jak większość z Was zapewne wie - bo przecież była to sprawa głośna i celowo nagłaśniana - w dniu 12 lipca 2016 r. po 14 miesiącach oczekiwania Sąd Rejonowy w Warszawie postanowił odmówić wpisu naszego Stowarzyszenia do rejestru.



I chociaż było to postanowienie nieprawomocne działacze Polskiego Związku Działkowców, przy aktywnym wsparciu nielicznych działkowców naszego Ogrodu uznali, że Stowarzyszenie przestało istnieć i że można wrócić do starych „porządków”.



Przestrzegaliśmy, że postanowienie nie jest prawomocne, że złożyliśmy do Sądu Okręgowego apelację i należy czekać na stanowisko Sądu.  Bez rezultatu.



W euforii niszczenia Stowarzyszenia wyznaczono kolejny, już trzeci z kolei „zarząd komisaryczny”, który tak jak wszystkie dotychczas „działające” rozpoczął od zbierania od  działkowców opłat ogrodowych. Ale trzeba przyznać, że okazał się dla Stowarzyszenia w miarę „ludzki”, „pozwolił” wspaniałomyślnie, żebyśmy płacili rachunki.



Ponadto zwołał Nadzwyczajne Walne Zebranie członków PZD, wybrano nowy, „legalny” jak sam stwierdza ”Zarząd” w którym jest nawet członek „Zarządu” do kontaktu z działkowcami !!!



Może byłoby to śmieszne, gdyby nie fakt, ze jest to wszystko BEZPRAWNE, sprzeczne z przepisami ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych a nawet sprzeczne ze Statutem PZD. A „czuwał” nad tym sam Prezes Zarządu Okręgu Mazowieckiego PZD Pan Krzysztof Podlewski. To jest ten sam Pan, który w czasie kontroli jeszcze w ROD im. Bohaterów Westerplatte dopatrzył się nieistnienia członka Zarządu i napisał to w protokole, a ten członek siedział obok niego.



I tak minęły kolejne prawie 14 miesięcy i w dniu dzisiejszym, 30 sierpnia 2017 r., Sąd Okręgowy dla m. st. Warszawy (po trzech odroczeniach rozpraw) rozpatrzył apelację Naszego Stowarzyszenia od wymienionego na wstępie postanowienia o odmowie wpisu i postanowił uchylić to postanowienie z 12 lipca 2016 r. i zwrócić sprawę do Sądu Rejonowego do ponownego rozpatrzenia.

Oznacza to przede wszystkim, że po raz pierwszy Sąd uznał Nasze powtarzane od początku argumenty a w ustnym uzasadnieniu wskazał jakie sprawy Sąd Rejonowy powinien ustalić, a czego dotychczas nie zrobił i że powinien to powtórnie uczynić.



Oznacza to również to, na co wskazaliśmy w naszym wystąpieniu z dnia 22 lipca b. r. do Prezesa Krajowej Rady PZD Pana Eugeniusza Kondrackiego - że powołanie ”zarządu komisarycznego” i jego „działanie” w czasie procedowania sądowego jest NIELEGALNE, bo sprzeczne z przepisami prawa.



Dziękujemy wszystkim działkowcom, którzy w tych często nieprzyjemnych a zawsze niełatwych momentach wspierali Nas i Nasze działania. Liczymy nadal na Wasze wsparcie i poparcie, bo na pewno będzie ono niezbędne.

Zarząd Stowarzyszenia Działkowego

Zielone Wzgórza

Od redakcji:

Czytajcie o szopce jaką urządzili prominentni działacze Polskiego Związku Działkowców.

 

 
PDF Drukuj Email

WSPÓŁCZEŚNI POLSCY KOMUNIŚCI Z KPP

PRZYPOMINAJĄ :

O TYM PISAŁ „DZIENNIK ŁÓDZKI” 51 LAT TEMU -

W CZWARTEK, 1 WRZEŚNIA 1966 ROKU

MIECZYSŁAW JAGOSZEWSKI,

„ŁÓDŹ W PRZEDEDNIU PAMIĘTNEGO WRZEŚNIA”,

„Dziennik Łódzki”, Rok XXI, Łódź,

czwartek, 1 września 1966 r., Nr 208 (6135), s.3.

„Powtarza się zdanie, że w czasie ostatniej wojny Łódź została mniej zniszczona niż wiele innych miast.

I rzeczywiście : nie spalono jej, nie zbombardowano doszczętnie podczas bitewnych operacji.

Niemniej niezwykle tragiczne są straty demograficzne naszego miasta.

Według obliczeń prof. Edwarda Rosseta w porównaniu z okresem przedwojennym ludność starej Łodzi zmniejszyła się o 230 tysięcy.

Czyli, że miasto nasze utraciło jedną trzecią część swych dawnych mieszkańców, którzy padli ofiarą zbrodni hitlerowskich i wojny.

W przeddzień jej wybuchu nawet najbardziej skrajny pesymista nie przypuszczał, że skutki tego kataklizmu dziejowego będą dla naszego miasta aż tak bardzo tragiczne.

A czy w ogóle wierzono tu w możliwość wojny?

Pozwolę sobie założyć, że właśnie część społeczeństwa łódzkiego bardziej może realnie zapatrywała się na tę sprawę niż mieszkańcy innych regionów Polski, karmieni przez lata optymistycznymi zapewnieniami ówczesnych władz i prasy.

Pamiętamy dobrze, że podczas kiedy politycy sanacyjni prowadzili w tym czasie swój nieroztropny, a katastrofalny w skutkach flirt z Niemcami hitlerowskimi, jedynym ugrupowaniem, które ostrzegało społeczeństwo przed niebezpiecznymi poczynaniami Fuehrera (a i przed wewnętrzną faszyzacją!) była konsekwentna lewica z Komunistyczną Partią Polski na czele.

W naszej robotniczej Łodzi oddziaływanie ideowe i polityczne tej partii było silne, a tym samym poważnie wpływało ono na kształtowanie się psychiki i nastrojów społeczeństwa.

W grę wchodził tu również moment narodowościowy.

Wśród  mieszkańców Łodzi było 7 procent Niemców, ludzi na ogół dobrze sytuowanych i zamożnych, którzy po dojściu Hitlera do władzy – zgrupowani przede wszystkim w Jung Deutsche Partei – nawiązywali coraz mocniejsze kontakty z Vaterlandem i ujawniali prawdziwe swoje oblicze.

W ostatnich dniach sierpnia prasa łódzka w artykule pt. „Likwidacja niemieckich band dywersyjnych” donosi o wykryciu składów broni i materiałów wybuchowych, zgromadzonych przez dywersantów faszystowskich.

Z innego artykułu pt. „Karabiny zamiast chleba” dowiadujemy się, że w czasie przypadkowej rewizji znaleziono w piekarni Niemca Hornunga (przy ul. Przędzalnianej 80) 25 karabinów ręcznych itd.

Podobne wypadki wrogich manifestacji i poczynań Niemców tutejszych zdarzały się już znacznie wcześniej, chociaż władze polskie patrzyły na to – przynajmniej do pewnego czasu – raczej przez palce.

Jednakże robotnik łódzki, obserwując pewność siebie i butę przyszłych volksdeutschów (powiększającą się w miarę jak potężniała władza Hitlera!) i przysłuchując się ich wywodom, siłą rzeczy stawał się czujniejszy.

Wzrastało też w nim przekonanie, że Fuehrer nie cofnie się jednak przed wojną...

Na zagęszczenie nastrojów wojennych wpłynęła również mobilizacja marcowa.

Na zachód od Łodzi formowało się pod dowództwem generała J. Rómmla zgrupowanie wojsk, które później, złożone z trzech dywizji piechoty i brygady kawalerii, weźmie udział w operacjach wojennych jako „Armia Łódź”.

W armii tej znajdowały się również pułki łódzkie.

Niepokój o los swoich ojców, synów i braci powiększał nerwowość łodzian.

Lecz równocześnie z coraz bardziej posępnymi wiadomościami, nadchodzącymi z Berlina, wzrastał patriotyzm.

Kiedy w dniu 26 sierpnia prezydent miasta Jan Kwapiński wezwał ludność do kopania okopów przeciwlotniczych, do akcji przystąpili spontanicznie młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety, Polacy, Żydzi a nawet garść Niemców z Deutsche Social Partei, która w ten sposób demonstrowała przeciwko brunatnemu faszyzmowi.

A jaki był ton prasy miejscowej w ostatnich dniach sierpnia?

Zasłony dymne, jakimi przysłaniała ona stale najistotniejsze prawdy, stały się mniej gęste.

Nie tajono, iż sytuacja jest poważna, niemniej krzepiono czytelników przypomnieniem, że nie tylko sami jesteśmy „silni, zwarci, gotowi”, ale że i Zachód, a przede wszystkim Anglia powstrzyma apetyty Hitlera.

Równocześnie jednak ukazywały się tego rodzaju wiadomości, które dziś potraktowano by jako kiepski żart.

I tak 28 sierpnia w „Kurierze Łódzkim” znajdujemy artykuł zatytułowany : „W Berlinie głód. Zrozpaczona ludność rabuje składy i sklepy. Żywność, opał i ubrania tylko na kartki”.

A oto tytuł artykułu w dniu następnym : „Rzesza w obliczu głodu...Masowe rzezie psów przeznaczonych do fabryk konserw”.

Komentarze chyba zbyteczne!

W tym samym „Kurierze Łódzkim” dnia 1 września czołowy artykuł pt. „Bezczelne żądania Hitlera” mówi o tym, że w odpowiedzi na niesłychanie prowokacyjne dyktando Fuehrera Anglia i Polska odpowiedziały powszechną mobilizacją.

Obok optymistyczna wiadomość : „Francja czeka z bronią w ręku”.

W chwili gdy numer ten opuszczał prasę, czołgi i grenadierzy hitlerowscy wtargnęli już w granice Polski, a samoloty z czarnymi krzyżami zniszczyły nasze lotniska wojskowe.

Łódź w dniu tym nie była jeszcze bombardowana.

Faszystowskie bomby spadną na miasto dopiero 2 a potem 3 września.

W dniu tym nadeszły również tragiczne wieści, że armia „Łódź”, stojąca na linii Prosna, Wieluń, Działoszyn, cofnęła się pod naporem VIII armii niemieckiej gen. Blaskowitza i X pod wodzą gen. Reichenaua.

Do miasta przypłynęła fala sterroryzowanych uchodźców i żołnierze z rozbitych batalionów, powiększając panikę.

Łódź oficjalnie zajęta została przez wojsko nieprzyjacielskie 9 września i od tej też chwili zaczęła się dla niej posępna noc hitlerowskiej okupacji.

Trwała ona aż do 19 stycznia 1945 r., kiedy to do naszego miasta wkroczyli żołnierze radzieccy.

MIECZYSŁAW JAGOSZEWSKI”

POWYŻSZY, HISTORYCZNY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

Bajki o przestrzeganiu prawa przez PZD cz. 11.


Znacie opowieści (bajki) tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców, jak to w tym związku przestrzega się przepisów prawa?


W związku z naszą zapowiedzią publikacji dokumentów w jaki sposób tzw. działacze PZD przestrzegają przepisów prawa publikujemy kolejny kwiatek z działalności Polskiego Związku Działkowców.

 

Sprawa dotyczy Stowarzyszenia Działkowego „Zielone Wzgórza” w Warszawie i szykan jakich doznają działkowcy (wraz z Zarządem) stowarzyszenia od tzw. działaczy PZD, którzy lekceważą pismo Prezesa Krajowej Rady PZD E. Kondrackiego i usiłują metodą faktów dokonanych przeforsować swoje zdanie nie czekając na prawomocne roztrzygnięcia sądowe. Sprawa ta była już omawiana na naszej stronie.

 

Oczywiście jak to zawsze bywa opisane przypadki łamania prawa przez tzw. działaczy PZD nie wywołały żadnej reakcji władz Polskiego Związku Działkowców ani Krajowej Rady ani Krajowej Komisji Rewizyjnej.

 

Dowodem, że organy PZD posiadały wiedzę o bezprawności działań tzw. działaczy PZD jest pismo Zarządu Stowarzyszenia „Zielone Wzgórza” w Warszawie do Okręgowego Zarządu Mazowieckiego PZD w Warszawie z dnia 22 lipca 2017 r.

I co z tymi wiadomościami zrobiły władze PZD jak zawsze nic.

W dniu 25 sierpnia 2017 r. odbyło się tzw. Nadzwyczajne Zebranie Działkowców nie istniejącego ROD im. Bohaterów Westerplatte w Warszawie - na jego gruzach powstało stowarzyszenie "Zielone Wzgórza", które prowadzi pomimo szykan tzw. działaczy PZD wszystkie sprawy byłych działkowców ROD im. Bohaterów Westerplatte.

 

Według informacji posiadanych przez Polską Lewicę organizatorzy tej hucpy złamali szereg przepisów obowiązującego prawa (zarówno państwowego jak i związkowego). Patrz poniżej pismo Anny Batorowskiej  Prezes Zarządu Stowarzyszenia Działkowego "Zielone Wzgórza".


***

Miesiąc temu informowaliśmy na naszej stronie wszystkich działkowców o zamiarach „zarządu komisarycznego” zwołania Walnego Zebrania, celem wyboru „nowego Zarządu ROD”. Staraliśmy się przekazać podstawowe zastrzeżenia formalno-prawne, które wynikały z wykonywania przez „komisarzy” nieudolnych działań organizacyjnych.


„Zarząd komisaryczny” zdecydował się opublikować na FB „zaproszenie” oraz „proponowany porządek obrad” Nadzwyczajnego (?) Walnego Zebrania. Ponieważ te działania są bezprawne i mogą spowodować poważne konsekwencje - także finansowe - Zarząd Stowarzyszenia przedstawia powtórnie te zastrzeżenia, bo ich występowanie spowoduje zaskarżenie do sądu samego faktu zwołania tego Walnego Zebrania jak i podjętych w jego trakcie uchwał.


Jest to szczególnie ważne ze względu na to, że w ciągu ostatnich 2 lat działki w ogrodzie objęło ponad 100 nowych działkowców, o których „zarząd komisaryczny” nie ma bladego pojęcia, bo nie ma dostępu do ich danych personalnych, a dla których są to informacje nowe.


1. Sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie w dniu 12 lipca 2016 r. w drodze zarządzenia wewnętrznego wydała decyzję o wykreśleniu Stowarzyszenia z rejestru na podstawie wcześniej podjętego postanowienia o odmowie rejestracji WIEDZĄC, że odmowa rejestracji jest postanowieniem NIEPRAWOMOCNYM. Rozpatrywanie naszej apelacji od tego postanowienia trwa w Sądzie Okręgowym w Warszawie a to oznacza, że Stowarzyszenie jest stroną w tej sprawie a więc istnieje.


2. Obowiązująca ustawa z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych w art.11 ust.1 stwierdza jednoznacznie, że ROD prowadzony jest przez jedno stowarzyszenie ogrodowe. Ponieważ Stowarzyszenie Działkowe „Zielone Wzgórzazostało zarejestrowane w dniu 11 września 2014 r. i do chwili obecnej NIE ZOSTAŁO PRAWOMOCNIE WYKREŚLONE- jest oczywiste, że działalność innego stowarzyszenia (a takim jest Polski Związek Działkowców) na terenie tego samego rodzinnego ogrodu jest sprzeczna z prawem, czyli BEZPRAWNA.


3. Obecnie obowiązujący Statut PZD stwierdza w § 26 ust.4 że członkostwo w PZD wygasa w razie wyodrębnienia ROD w którym członek zwyczajny posiada prawo do działki. W świetle faktów przedstawionych wyżej w pkt.1 i 2 w chwili obecnej w ogrodzie zarządzanym przez nasze Stowarzyszenia NIE MA osób posiadających aktualne członkostwo PZD, bo je utracili w momencie wyodrębnienia się ROD ze struktur PZD, a nie mogli tego członkostwa nabyć powtórnie, bo nie posiadają prawa do działki w ROD zarządzanym przez PZD a tak właśnie stanowi § 11 Statutu PZD.


4. Przekonanie niektórych działkowców, że nadal są członkami PZD bo nie akceptują istnienia Stowarzyszenia jest przekonaniem bez znaczenia prawnego, a więc nie może pociągać za sobą żadnych skutków prawnych. Szczególnie dotyczy to posiadania biernego i czynnego prawa wyborczego przysługującego członkom PZD.


5. W świetle powyższych informacji (opartych na przepisach obowiązującego prawa) wszelkie działania „zarządu komisarycznego” zmierzające do zwołania Walnego Zebrania „członków PZD w ROD im. Bohaterów Westerplatte” SĄ BEZPRAWNE.


Niezależnie od powyższych stwierdzeń należy zwrócić uwagę na szereg błędów i nieprawidłowości popełnionych przez „organizatorów” tego spektaklu:


1) zaproszenia (Statut PZD w § 59 ust.1 używa zwrotu „zwołuje”) zostały wysłane ? wręczane ? tylko wybranym (nie wiadomo przez kogo) „członkom PZD”, chociaż prawo nakazuje powiadomić WSZYSTKICH członków - abstrahując od uwagi nr 3 powyżej.


2) zainteresowanie „zarządu komisarycznego” związane jest przede wszystkim z częścią ogrodu, sąsiadującą z ROD „Paluch Miejski”. Inne części naszego ogrodu, szczególnie ta leżąca po drugiej stronie drogi S2, nie są godne uwagi. Ciekawym zbiegiem okoliczności jest fakt, że pierwszy „komisarz”, pan Kazimierz Kosim (służbowo skarbnik OZM PZD) w jednym z nielicznych swoich działań podpisał z Zarządem ROD „Paluch Miejski” porozumienie w sprawie przelewu środków za „nawodnienie” działek, ale tylko tych leżących właśnie po „właściwej” stronie drogi S2.


3)    zarówno tekst „zaproszenia” jak i tekst „proponowanego porządku obrad” zostały skopiowane z innych, przygotowanych jako wzorcowe, materiałów. Świadczą o tym odnośniki dotyczące skreśleń niepotrzebnych zapisów.


4) Najważniejsze są intencje leżące u podstaw podjętych i realizowanych w taki nieudolny sposób działań. Oczywiście podstawową intencją i zamiarem rzeczywistych autorów tych działań, czyli aparatu PZD a w naszym przypadku jest to Zarząd Okręgu Mazowieckiego PZD, jest utrudnianie, a jak się uda to uniemożliwienie działalności Stowarzyszenia.


Po to prowadzi się działania „faktów dokonanych”, bez zwracania uwagi na przepisy prawa, w czym działacze PZD są nieomal ekspertami.


Drugim, też ważnym aspektem zwoływania Walnego Zebrania jest próba zalegalizowania dotychczasowej działalności „zarządu komisarycznego” poprzez podjęcie „właściwych” uchwał. Przypominamy, że „zarząd komisaryczny” od swego wyznaczenia podejmował działania zastrzeżone w Statucie PZD dla innych organów, np. dla Walnego Zebrania, ustalał wysokość opłat, wydatkował pieniądze z zablokowanego (dla Stowarzyszenia) konta bankowego w WBS banku na niewiadome cele i przedsięwzięcia. Dlatego proponowane do podjęcia niektóre uchwały mają usankcjonować to bezprawie w rodzaju zbierania od działkowców pieniędzy za zużytą energię elektryczną lub wywóz śmieci, a faktury za to pokrywa Stowarzyszenie. Proszę zwrócić uwagę, że uczestnikom Walnego Zebrania proponuje się uchwalenie preliminarza finansowego na rok 2016, przecież jest koniec sierpnia 2017 roku !!! Podobnie jest z uchwałami dotyczącymi roku 2017, Walne Zebranie nie ma decydować, czy propozycje Zarządu są słuszne i poprawne merytorycznie, ma tylko „zaklepać” to co dotychczas udało się „zarządowi komisarycznemu” wykonać (patrz punkty porządku obrad 9, 10, 18, 20, 21).


Przedstawiając powyższe fakty i uwagi Zarząd Stowarzyszenia nie ukrywa swoich poglądów, ale podkreślamy, że decyzje należą do każdego indywidualnie. Należy tylko pamiętać, że poza własnymi sympatiami lub antypatiami istnieją też przepisy prawa obowiązujące wszystkich, a szczególnie ludzi chcących kierować innymi.

Z poważaniem

Anna Batorowska

Prezes Zarządu

Stowarzyszenie Działkowe

"Zielone Wzgórza"

www.zielonewzgorza.waw.pl

***


Tzw. działacze  PZD dokonali wyborów: pytanie czego, bo nie składu organów nieistniejącego Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. Bohaterów Westerplatte w Warszawie.


A oto lista osób wybranych do nie istniejących organów nie istniejącego ROD.

 

Proszę zwrócić uwagę, że powyższe bezprawne działania firmowali według Sebastiana Minora następujące osoby:

ü Podlewski Krzysztof - Prezes Okręgowego Zarządu Mazowieckiego PZD

ü Polak Łukasz - Radca Prawny Okręgowego Zarządu Mazowieckiego PZD

ü Gaj Mariusz - Dyrektor Biura Okręgowego Zarządu Mazowieckiego PZD


W związku z czym mamy pytanie do przedstawicieli Polskiego Związku Działkowców obecnych na tym spotkaniu przypadkowych osób, bo nie są to członkowie PZD:

 

Jak wytłumaczą to bezprawne działanie przed zakończeniem postępowania sądowego w sprawie wpisu do KRS-u Stowarzyszenia Działkowego "Zielone Wzgórza" - wyrok ma zostać ogłoszony 30 sierpnia 2017 r. i czy firmowanie przez Radcę Prawnego tego łamania prawa nie narusza roty ślubowania radcowskiego -

"Ślubuję uroczyście w wykonywaniu zawodu radcy prawnego przyczyniać się do ochrony i umacniania porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązki zawodowe wypełniać sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachować tajemnicę zawodową, postępować godnie i uczciwie, kierując się zasadami etyki radcy prawnego i sprawiedliwości".

 

Do wiadomości czytelników. Sprawa ta nie pozostanie bez odpowiedzi Stowarzyszenia Działkowego "Zielone Wzgórza" jest przygotowywany pozew przeciwko uczestnikom tej hucpy.


P.S.

O dalszym ciągu tej hucpy działaczy PZD czytajcie tutaj

 

 
PDF Drukuj Email

W ZWIĄZKU ZE 135. ROCZNICĄ POWSTANIA

SOCJALNO – REWOLUCYJNEJ PARTII PROLETARIAT –

PIERWSZEJ POLSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ PARTII ROBOTNICZEJ

(1 września 1882 r. - 1 września 2017 r.)

Współczesna Komunistyczna Partia Polski (KPP)

pamięta o swoich Wielkich Ideowych Poprzednikach !!!

U schyłku 1881 r. powrócił po kryjomu do Warszawy po trwającej blisko trzy lata emigracji Ludwik Waryński – współtwórca pierwszych kółek socjalistycznych w Kongresówce oraz współautor tzw.  programu  brukselskiego – pierwszego polskiego programu socjalistycznego.

Bogatszy o doświadczenia zdobyte podczas przymusowego pobytu na emigracji, przede wszystkim w Szwajcarii przybył do Warszawy z jasno sprecyzowanym zamiarem utworzenia kadrowej partii rewolucyjnej.

Ludwik Waryński jako konsekwentny wyznawca marksizmu był wówczas przekonany, że: „agitacja czynem i słowem, popularyzacja haseł i sztandaru (...) powinny były skupić masę robotniczą w jedno stronnictwo, a komitety robotnicze powołałyby te masy do broni, gdy w Rosji dojrzeje rewolucja”.

Warto podkreślić, iż w omawianym okresie konspiracyjną pracę agitacyjną wśród warszawskich robotników prowadzili w nad wyraz niesprzyjających warunkach: Kazimierz Puchewicz, Edmund Płoski, ślusarz Henryk Dulęba oraz Stanisław Krusiński. Ten ostatni oprócz pracy wśród robotników utrzymywał kontakty z warszawskimi studentami i inteligencją starając się pozyskać te środowiska dla idei rewolucyjnego socjalizmu.

W krótkim czasie do powyższego grona działaczy dołączył także Ludwik Waryński. Podczas burzliwych dyskusji, do których dochodziło w pierwszym półroczu 1882 r. Ludwik Waryński usilnie przekonywał wspomnianych działaczy, że proponowany przez niego plan stworzenia na polskim gruncie rewolucyjnej, marksistowskiej partii robotniczej był paląca koniecznością.

Ostatecznie stanowisko Ludwika Waryńskiego zwyciężyło. Pierwszego września 1882 r. w Warszawie światło dzienne ujrzała Odezwa Komitetu Robotniczego Partii Socjalno – Rewolucyjnej  „Proletariat”. Była to swoista deklaracja programowa pierwszej polskiej partii robotniczej w Kongresówce.

Przyczyną nędzy i wszelkiego ucisku w społeczeństwach dzisiejszych” - podkreślano w części wstępnej dokumentu -  „jest nierówność i niesłuszność przy podziale bogactw między rozmaite społeczeństw onych klasy”. Bogactwa, które były rezultatem pracy, nie przypadały jednak w udziale tym, którzy ciężko w pocie czoła pracowali wówczas po kilkanaście godzin dziennie nad ich wytworzeniem.

Dla organizatorów pierwszej polskiej partii robotniczej rzeczą aż nazbyt widoczną było, iż: „klasy uprzywilejowane (...) nie pracując wytwórczo (...) zagarniają przeważną część bogactw pracą dobytych, klasa zaś robotnicza (...) ograbiona z owoców swej pracy, nędzę i upodlenie znosić musi. Ówczesna polska burżuazja postrzegana w odezwie jako „warstwa spodlonych i pożeranych przez apatię pasożytów” za jedyny cel swojego życia uważała – zdaniem autorów dokumentu dwie rzeczy : „złoto i uciechę zmysłową.

Autorzy odezwy analizując ówczesne położenie materialne polskich robotników w Kongresówce oraz stopień ich eksploatacji doszli do wniosku, iż: „wczorajszy niewolnik przybrał nazwę wolnego robotnika, dawny przymus przyjął nazwę wolnego najmu, ale jak niewolnik lub poddany posłuszny być musiał rozkazom „pana” z obawy przed batem, tak samo i dziś wolny robotnik przyjmuje pokornie warunki dyktowane mu przez kapitalistę, zmuszony do tego głodem”.

Rzeczą charakterystyczną było, iż autorzy dokumentu starali się w nim uświadomić polskim robotnikom, iż poczucie wolności w systemie kapitalistycznym nie posiadało znamion autentyczności. Było wręcz złudne, iluzoryczne i na wskroś fałszywe.

Robotnik był faktycznie niewolnikiem skazanym przez ten system na nędzę, ucisk, ciemnotę i upodlenie. Robotnik był wolnym człowiekiem tylko w sensie formalnym i jedynie z nazwy. W związku z tym podkreślano, że: „nie masz wolności tam, gdzie panuje zależność ekonomiczna, gdzie ziemia i narzędzia pracy, będące prywatną własnością uprzywilejowanych, dają im możność wyzyskiwania mas pracujących.

W dalszej części odezwy dotyczącej oceny ówczesnych stosunków specyficzne polskich jej autorzy świadomi faktu, iż: „proletariat polski dłużej od innych pozostał w uśpieniu uznali za rzecz konieczną wyjaśnić dlaczego  doszło do owego „uśpienia”.

Jako głównego „winowajcę” „uśpienia” polskiego proletariatu podano „ruchy i powstania narodowe”, które jedynie odwracały uwagę od rzeczywistych przyczyn jego nędzy i ucisku i przez to opóźniały – zdaniem autorów dokumentu – proces rozwoju świadomości klasowej u polskich robotników. W tej kwestii stwierdzano wprost, że: „ruchy i powstania narodowe, nawołując wszystkich Polaków do jedności i do wspólnej przeciw ciemiężcom zewnętrznym walki, zabijały w naszym społeczeństwie klasową świadomość w ogóle, a w szczególności świadomość klas pracujących”.

Pokusić się można w tym miejscu o stwierdzenie, iż zgodnie z tokiem rozumowania autorów odezwy gdyby wspomniane powyżej „ruchy i powstania narodowe” nie miały miejsca polska klasa robotnicza znacznie wcześniej dojrzałaby i zrozumiałaby swoje własne specyficzne klasowe interesy.

Warto podkreślić, iż autorzy dokumentu będąc ortodoksyjnymi marksistami stojącymi na gruncie walki klas i solidaryzującymi się ze wszystkimi wyzyskiwanymi robotnikami bez względu na ich narodowość odcinali się całkowicie od przeszłości i od jakichkolwiek związków z tzw. tradycjami narodowymi.

Odnosząc się do tej kwestii Komitet Robotniczy „jako przedstawiciel i obrońca proletariatu” wysuwający na czoło przede wszystkim sprawę jego wyzwolenia w Kongresówce stwierdzał jasno i dobitnie : „interesy wyzyskiwanych nie dadzą się pogodzić z interesami wyzyskujących i żadną miarą nie mogą iść po jednej drodze w imię fikcyjnej jedności narodowej (...) proletariat polski całkowicie oddziela się od klas uprzywilejowanych i występuje z nimi do walki, jako samodzielna klasa, odrębna zupełnie w swych ekonomicznych, politycznych i moralnych dążeniach”.

Abstrahując od powyższych uwag o charakterze ogólnym za rzecz nad wyraz interesującą uznać należy postulaty sformułowane przez autorów odezwy. Dotyczyły one zarówno sfery ekonomicznej jak również politycznej.

W dokumencie żądano, aby „ziemia i narzędzia pracy przeszły z rąk jednostek na wspólną własność pracujących, na własność socjalistycznego państwa”. Odnosząc się do powyższego postulatu  warto zaznaczyć, iż w omawianym dokumencie umieszczono po raz pierwszy w odróżnieniu od wcześniejszych enuncjacji programowych polskich socjalistów – marksistów kwestię socjalistycznego państwa. Ściśle mówiąc upaństwowienia środków produkcji.

Rzeczą charakterystyczną było, iż wątku dotyczącego socjalistycznego państwa w odezwie nie rozwinięto szerzej poprzestając jedynie na powyżej przytoczonym dość lakonicznym stwierdzeniu.

Występujący w imieniu polskiego proletariatu Komitet Robotniczy zapowiadał, iż na polu politycznym dobijać się będzie jak największych  i „z wszelkim rządem bez względu na jego narodowość. W związku z tym potępiano stanowczo „brak swobody sumienia, języka, zgromadzeń, stowarzyszeń, słowa i druku”.

Odczuwalny aż nazbyt dobrze brak powyżej wymienionych elementów w ówczesnym państwie carów, którego częścią była Kongresówka utrudniał – zdaniem autorów odezwy – w wydatny sposób możliwość swobodnego rozwoju czysto klasowej świadomości  robotniczej. Podkreślić należy, iż Komitet Robotniczy za jej istotny składnik uważał poczucie godności osobistej. Zauważyć należy także, iż w umyśle świadomego swych celów i dążeń robotnika nie było miejsca na przesady i ciemnotę.

W sferze politycznej żądano w dalszej części odezwy całkowitego równouprawnienia kobiet oraz całkowitego równouprawnienia wyznań i narodowości. Międzynarodowa solidarność robotników stanowić miała natomiast gwarancję powszechnego pokoju.

Odnosząc się do kwestii taktyki autorzy odezwy w pełni świadomi ogromu trudności, które przed nimi stały deklarowali, iż: „taktyką naszą musi być jedynie systematyczna  walka (...) z tym wszystkim, co opóźnia przewrót robotniczy”. W oparciu o powyższe założenie zaznaczano jednocześnie, że: „w walce naszej najbardziej na względzie mieć będziemy stosunki ekonomiczne własne”.

Z kwestią taktyki ściśle powiązany był w odezwie watek metod, które stosować mieli w swojej codziennej walce ekonomicznej i politycznej robotnicy.

W celach „podniesienia walki ekonomicznej” zalecano m. in. „podburzenie robotników przeciw wszelkim formom wyzyskiwania, wywoływanie strajków i tworzenie tajnych związków robotniczych” oraz „terroryzowanie kapitalistów i ich służby za nieludzkie z robotnikiem obchodzenie się”.

W walce politycznej z carskim despotyzmem polscy robotnicy wykorzystywać mieli z kolei wszystkie możliwe metody w myśl zasady, że „wszystko, co osłabia i dezorganizuje rząd carski wyzyskanym przez nas być powinno”.

W konkluzji dokumentu umieszczone zostało wymowne w swoje treści ostrzeżenie. Jego umieszczenie w tekście świadczyło, iż autorzy odezwy nie wyzbyli się jeszcze w swojej ideologii anarchistycznych akcentów. Ostrzeżenie brzmiało następująco : „karać będziemy szpiegów, zdrajców i w ogóle tych, którzy dla względów osobistych sprzeniewierzają się sprawie.

Odezwa Komitetu Robotniczego Partii Socjalno – Rewolucyjnej „Proletariat” - pierwszej polskiej partii robotniczej w Kongresówce stanowiła dokument przełomowy.

Jego ukazanie się drukiem 1 września 1882 r. zapoczątkowało bowiem całkowicie nowy etap w prowadzonej  wówczas przez polskich robotników walce o  inny, lepszy, niekapitalistyczny świat. Świat ludzi pracy. Bez wyzysku człowieka przez człowieka, nędzy, głodu, beznadziei, poniżania i ciągłej groźby bezrobocia.

Ludwik Waryński i jego współtowarzysze kierując słowa odezwy w stronę polskich robotników wierzyli, iż wizja takiego świata jest ziszczalna. Potrzebna była jedynie konsekwencja i wytrwałość w działaniu.

Dziś pomimo upływu blisko 135 lat zasadnicze przesłanie zapomnianej niestety odezwy z 1882 r. pozostaje dla wszystkich ludzi pracy w  kapitalistycznej Polsce nadal aktualne i wielce inspirujące.

 

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 10 z 110