Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

O TYM PISAŁ „DZIENNIK ŁÓDZKI”

W PONIEDZIAŁEK, 23 LUTEGO  1948 ROKU.

KAZIMIERZ GIŻYŃSKI

„Dwie rocznice”

„Dziennik Łódzki”,

Rok IV., Łódź, poniedziałek 23 lutego 1948 r., Nr 53 (959), s. 1.

„Na dzień dzisiejszy przypadają dwie rocznice, które przez koła postępowe demokratyczne całego świata z równym są obchodzone pietyzmem : SETNA ROCZNICA REWOLUCJI LUTOWEJ WE FRANCJI, rewolucji, która zapoczątkowała w całej Europie ów ruch rewolucyjny i wyzwoleńczy, nazwany później przez historyków „Wiosną Ludów” i 30 ROCZNICA POWSTANIA ARMII RADZIECKIEJ.

Dwa fakty te, rozdzielone w czasie odstępem 70 lat, i zdawałoby się, dotyczące różnych dziedzin, w rzeczywistości łączy ścisły związek – są one etapami kolejnymi na drodze dźwigania się klasy robotniczej, od nieskoordynowanych początkowo protestów i wystąpień rewolucyjnych przeciwko wyzyskowi i uciskowi ustroju kapitalistycznego przez mobilizację sił w myśl programu opartego na zasadach naukowych, aż po ujęcie przez świat pracy władzy w ręce i organizowanie świata na nowych podstawach.

Powstanie w lutym 1918 r. w Rosji Armii Czerwonej dawało zwycięskiej, lecz walczącej jeszcze o pełnię rozwoju Rewolucji Październikowej potężny oręż obrony i ataku.

Momenty klasowe – obronę nowego ustroju, łączyło z momentami patriotycznymi – obrony ojczyzny.

Święto Armii Radzieckiej obchodzone jest właśnie w dniu chrztu bojowego młodej armii i pierwszych zwycięstw pod Pskowem i Narwą, nad najeźdźczymi armiami niemieckimi Wilhelma II.

Gdy lud paryski szedł na barykady i rewolucję mieszczańską przekształcił w rewolucję robotniczą, kapitalizm był młody i prężny. Zaczynała się dopiero jego epoka.

Maszyna parowa w tryumfalnym pochodzie podbijała świat, ale jednocześnie rugowała masami robotników.

Rozpoczynała się era maszyn.

Praca w fabrykach trwała 15 – 16 godzin na dobę.

Pracować musiały nawet dzieci 6 i 5 – letnie.

Trudno było w tych warunkach o zwycięstwo idei sprawiedliwości społecznej i przekształcenie w myśl jej zasad świata.

„Wiosna Ludów” zakończyła się klęską rewolucji, ale w jej wielkich historycznych dniach wysunięte zostały postulaty, sformułowany program, który stanowił testament dla następnych pokoleń.

Minąć musiało trzy pokolenia, minąć musiał wiek cały krwawych daremnych zrywów, zanim testament „Wiosny Ludów” mógł być w Polsce podjęty i realizowany.

Trzeba było przedtem dwóch wielkich wojen, które wstrząsnęły światem i siłami „starczego” - już wyrodniejącego kapitalizmu.

To zwycięstwo uwarunkowane zostało istnieniem potężnej Armii Radzieckiej, istnieniem w Związku Radzieckim ustroju, który potrafił w przedziwny sposób połączyć elementy socjalne i patriotyczne, stworzyć społeczeństwo jednolite, nie podzielone na klasy społeczne i jeden „naród stu narodów'.

Powstała przed laty 30 Armia radziecka przez swe zwycięstwo nad hitleryzmem, oczyściła pole dla bujnego rozwoju idei wolnościowych 1848 r. i stworzyła warunki dla ich realizacji.

Tak dwie rocznice łączą się w jedną.

KAZIMIERZ GIŻYŃSKI”.

POWYŻSZY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY PRZESŁAŁ :

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

Syndrom oblężonej twierdzy trwa.

Metoda stosowana od lat. Jak ktoś ma odrębne zdanie, jest wrogiem, należy go zniszczyć a przynajmniej ośmieszyć. Czy tak ma wyglądać demokracja w PZD?


Ostatni przykład to Ekspres Reporterów i konflikt w ogrodzie w Białej Podlaskiej. Dziwne  oburzenie wywołał ten reportaż  w strukturach PZD.  Wypowiadają się działacze z Mazowsza czy Podkarpacia na temat konfliktu w lubelskim. Co oni mogą wiedzieć na temat konfliktu w ogrodzie w Białej Podlaskiej?- to śmiech na sali.  Nikt z oburzonych  działaczy nawet  nie zauważył  komentarzy widzów na temat działań Zarządu ROD, a przecież  były bardzo krytyczne. To znaczy że ludzie mają już coraz większą odwagę prezentować swoje zdanie i racje.

 


Informacje o nieprawidłowościach w PZD wywołały zbiorową histerię działaczy, oczernianie działkowców, którzy zdobyli się na własne zdanie to metody znane od lat. Z reportażu wynika, że konflikt w ogrodzie  zaczął się 3 lata temu, gdy działkowcy zaprezentowali swoją ocenę pracy Zarządu, a przecież działkowiec może mieć prawo do własnego zdania.


Jak to możliwe, że atakując działkowców nikt z działaczy nie zauważył bałaganu na działce wiceprezesa ROD oraz  sposobu zagospodarowania działki przez  prezesa. Czy tak można w PZD? Jednocześnie pozbawia się  prawa do działki użytkowniczkę tylko dlatego, że karmi koty.


Czy Związek niczego się nie nauczy, przecież już przegrywał sprawy sądowe  z działkowcami, którzy pomagali zwierzętom w ogrodach. Slogany, jakie występują w stanowiskach działaczy są denerwujące. Można je ubrać w jedno zdanie „jesteśmy świetni a wrogowie nas atakują”. Gdzie kontrola finansów ogrodu  skoro od jakiegoś czasu  informacje o nieprawidłowościach trafiały do Okręgu i Krajowej Rady. O tym cicho sza. Prezesi mogą ubliżać działkowcom, ośmieszać ich publicznie ale winowajcami są „ protestujący”.


Wyroki sądowe nieważne, arogancja władz  nieistotna.

Ważne jest to, że buntownicy mieli czelność  się odezwać.


Nieważne, że przez 30 lat byli porządnymi działkowcami, że mają zagospodarowane działki, że chcą być współuczestnikami w zarządzaniu w ogrodzie. Jak łatwo władzom PZD przychodzi wypowiadanie umów dzierżawy działkowej z byle powodu.


Działkowcy muszą walczyć przed sądem o własne prawa i płacić z własnej kieszeni za adwokata, pozwy, itp. Natomiast Związek za walkę z działkowcami, za  mecenasa występującego przeciw działkowcowi płaci pieniędzmi od działkowca i wszystkie koszty sfinansuje z jego wpłat.

 
PDF Drukuj Email

„Nowa encyklopedia powszechna PWN”

źródło rzetelnej wiedzy i cennych, wartościowych dla każdego rozsądnego człowieka informacji

Na stronie  internetowej http://www.nacjonalista.pl pod datą 21 lutego 2017 roku znalazłem wyjątkowo odmóżdżającą  notkę  zatytułowaną :

„Weterani Republiki Salò : Walka o ideały faszyzmu trwa !”.

A oto jej treść :

„O ile w Polsce weterani narodowego podziemia często nie odnoszą się do spraw fundamentalnych, albo popierają różne poronione i zdradzieckie partie prawicowe, w słonecznej Italii sytuacja wygląda odmiennie.

Weterani i sympatycy formacji zbrojnych Włoskiej Republiki Społecznej/Socjalnej (RSI) deklarują publicznie przywiązanie do ideałów faszyzmu republikańskiego.

Co roku Narodowe Zrzeszenie Bojowników i weteranów RSI – Ciągłość Ideałów potwierdza to nie tylko bieżącą działalnością, ale również stosownym oświadczeniem,, w którym czytamy m. in :

„Republikański kombatantyzm, poprzez żyjących weteranów i młodzież, potwierdza wierność Zasadom i Wartościom Włoskiej Republiki Społecznej.

Jesteśmy dumni z walki za honor Włoch w wielkiej batalii o Nową Europę, przeciwko plutokracji i komunizmowi.

Nasze stanowisko jest nieustępliwe wobec dzisiejszej sytuacji politycznej, będącej naturalną ekspresją władzy zaprzedanej od 1945 interesom Wall Street, a dziś Brukseli i Frankfurtu.

Odnawiamy przysięgę wobec politycznego i społecznego dziedzictwa, które nie może zniknąć i nigdy nie zniknie, gdyż reprezentuje jedyną nadzieję na przyszłość.

Naszym zadaniem jest podtrzymanie płomienia, który 73 lata temu skierował nas pod sztandary Republiki Mussoliniego do walki krwi przeciwko złotu.

Dziś, wczoraj i zawsze : Włochy, Republika, Uspołecznienie !””.

No cóż.  Wobec powyższego chciałbym koniecznie przypomnieć absolutnie bezkrytycznym redaktorom portalu www.nacjonalista.pl czym była tak zwana „Włoska Republika Socjalna”.

Otóż w „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” (tom 5, P – S, Warszawa 1996) czytamy : „SALÒ, REPUBLIKA, właśc. Włoska Republika Socjalna, wł. Republica Sociale Italiana, faszystowska republika utworzona IX 1943 przez B. Mussoliniego po utracie władzy w Rzymie, z siedzibą rządu w Salò (stąd nazwa); obejmował tereny Włoch okupowane przez Niemców i była im całkowicie podporządkowana; formacje milicji R. S. wykorzystywano do akcji represyjnych przeciwko ruchowi oporu, jej ostateczny upadek nastąpił IV 1945 w wyniku antyfaszystowskiego powstania, przywódcy R. S., wraz z B. Mussolinim, zostali rozstrzelani przez partyzantów”. (s. 706).

Krótko, zwięźle i przede wszystkim na temat !!!

Szanowni redaktorzy portalu www.nacjonalista.pl !!!

Naprawdę warto regularnie zaglądać do „Nowej encyklopedii powszechnej PWN” bo jest ona bezdyskusyjnie źródłem rzetelnej wiedzy i wyjątkowo cennych, wartościowych dla każdego rozsądnego człowieka informacji !!!

Szczerze ją polecam jako zdeklarowany antyfaszysta i konsekwentny internacjonalista !!!

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

Edward Uzdański,

„Żołnierze bezpieczeństwa”

O  tym pisał łódzki „GŁOS ROBOTNICZY” - PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ

w poniedziałek, 29 października 1945 roku.

„Ostatnio wstrząsnął opinią publiczną mord popełniony przez bandytów z NSZ – u na pułkowniku – lekarzu Wołosiewiczu i jego żonie.

Przed tym czytaliśmy o zabójstwie małżonków Zakrzewskich, o morderstwie popełnionym na małżonkach Sobczakach, Koszeli i Lewandowskim, członkach brygady robotniczej wydelegowanej przez „Pierwszą” Rudzką po węgiel.

Niemal co dzień kronika kryminalna notuje napady rabunkowe, popełniane przeważnie na ludności wiejskiej, tu uprowadzili chłopu konia, tam krowę, gdzie indziej znów świnię.

Wzrost bandytyzmu, który zwykle ma miejsce po każdej wojnie, obecnie po tej wojnie, u nas w Polsce nabrał szczególnego nasilenia w związku z bandycką akcją terrorystyczną reakcji polskiej.

Dla reakcji polskiej akcja bandycko – terrorystyczna jest dziś orężem pomocniczym w walce o podważenie władzy demokratycznej w kraju, jej autorytetu i powagi.

Rachuby reakcji są jednak płonne.

Szereg procesów bandytów NSZ – towskich i zwykłych bandytów (granica zresztą między bandytyzmem bojówek faszystowskich a bandytyzmem band rabunkowych zatarła się już w zupełności) dowodzi, że działalność organów bezpieczeństwa staje się coraz skuteczniejsza.

Świadczy o tym również fakt, że w ręce władz dostały się liczne grupy terrorystów, magazyny broni i amunicji wykryte zostały i przejęte przez władze bezpieczeństwa.

Ale kraj, ale bezpieczeństwo ma prawo domagać się, aby już w najbliższym czasie położony został kres wszelkiej akcji bandyckiej, aby w mieście i na wsi panował całkowity spokój, ład i porządek.

Władze bezpieczeństwa i milicji w pełni zdają sobie sprawę, że ten nakaz społeczeństwa musi być wykonany i to w najkrótszym czasie.

Z podziwu godną wytrwałością i ofiarnością pracownicy bezpieczeństwa publicznego prowadzą walkę.

Z racji swojej pracy pozostają ani bezimienni.

Ale każdy dobry Polak musi dziś powiedzieć : cześć im za wierną służbę Polsce Demokratycznej.

Robotnicy, chłopi, inteligencja pracująca, całe nasze społeczeństwo muszą sobie jednak zdać sprawę z tego, że nasze organy bezpieczeństwa same nie są w stanie wykorzenić ostatecznie bandytyzmu, zbrodniczej akcji bojówek faszystowskich, złodziejskich szajek spekulantów, szabrowników i szmuglerów.

Robotnicy, chłopi, całe nasze społeczeństwo winno czynnie dopomagać organom bezpieczeństwa w ich walce o oczyszczenie Polski z plugastwa złodziejsko – bandycko – faszystowskiego.

Trzeba, aby każdy żołnierz bezpieczeństwa był otoczony taką samą miłością i szacunkiem, jaką nasz naród otacza żołnierza Wojska Polskiego.

Bo pracownicy Bezpieczeństwa są dziś żołnierzami zmagającej się z reakcją demokracji polskiej, bo szafują oni dziś  obficie swoją krwią i życiem w obronie mienia i spokoju wszystkich obywateli państwa, w obronie Polski Demokratycznej.

Edward Uzdański”.

POWYŻSZY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY NADESŁAŁ :

RYSZARD RAUBA – (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

O tym pisało kieleckie „Słowo Ludu” 51 lat temu

WIESŁAW MYSŁEK, 120 brewiarzy dla Dachau

„Słowo Ludu” -

Organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

Kielce – PIĄTEK, 18 LUTEGO 1966 r., Rok XVII, Nr 49 (5559), s. 2.

„”Na prośbę kapłanów trzymanych w Dachau posłałem im dnia 25 lutego 1941 roku 120 rzymskich brewiarzy...Nie należy się jednak spodziewać, aby rząd lub partia zgodziły się na wyjazd więzionych kapłanów do Ameryki lub państw neutralnych : ze względu na podejrzliwość będą się oni obawiać, by księża wyjechawszy do obcych krajów, nie opowiadali historii bardzo niemiłych rządowi i partii”.

Jest to fragment listu wystosowanego przez metropolitę wrocławskiego, kardynała Bertrama, w dniu 2 grudnia 1942 roku do Watykanu.

Była to właściwie jedyna forma „pomocy” ze strony Watykanu i hierarchii niemieckiej, udzielonej księżom więzionym tysiącami w obozach koncentracyjnych.

Swego rodzaju posługa duszpasterska.

Natomiast straszliwe warunki, w jakich się ci księża znajdowali, bestialskie codzienne katowanie uwięzionych księży, morderstwa dokonywane dziesiątkami nie znalazły wyraźniejszego odbicia w interwencjach wyższych czynników kościelnych.

Wśród uwięzionych w obozach koncentracyjnych księży najpoważniejszą liczebnie i najgorzej traktowaną grupę stanowili księża polscy.

Już w pierwszych miesiącach po aneksji Polski hitlerowcy rozpoczęli masowe aresztowania kleru, w szczególności z Pomorza i Wielkopolski, następnie także z innych rejonów kraju.

Ucisk hitlerowski dotknął duchowieństwo w tym samym stopniu co cały naród.

W okresie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych znalazło się, według „Historii Kościoła” ks. Umińskiego 5489 księży, zakonników i zakonnic.

Z tego zginęła niemal połowa – 2517.

Najwięcej księży, bo aż 1996.

Setki księży zginęło również w więzieniach, zostało rozstrzelanych w egzekucjach publicznych i ukrytych, tak iż łącznie straty duchowieństwa polskiego z lat wojny wynoszą 2647 księży, co stanowiło ponad 20 proc. przedwojennego stanu kleru ( w r. 1939 – 10 017 księży).

W tej liczbie zginęło również kilku biskupów : arcybiskup Antoni Nowowiejski, biskupi Konstanty Dominik, Michał Kozal, Leon Wetmański, Władysław Goral.

Szereg biskupów internowano, jak biskupa Włodzimierza Jasińskiego, Kazimierza Toczaka, arcybiskupa Romualda Jabłrzykowskiego i innych.

Na tle tych represji wobec części biskupów szczególnie drastycznej wymowy nabrała tchórzliwa i ugodowa postawa niektórych innych biskupów, jak np. kieleckiego ordynariusza, ks. Czesława Kaczmarka.

Represje objęły również organizację kościelną.

Rabowano wyposażenie kościołów, zwłaszcza sprzęt liturgiczny, złote kielichy i monstrancje, zdejmowano setkami dzwony dla hut zbrojeniowych, setki kościołów przekształcono na magazyny wojskowe – te i inne akty represji wobec Kościoła składały się na jego okupacyjną martyrologię.

Księża polscy początkowo rozrzuceni byli po różnych obozach koncentracyjnych.

Częściowo przesłano ich do Oświęcimia, częściowo do obozu w Stutthofie, na koniec podstawowa grupa polskiego kleru znalazła się w obozie w Dachau, gdzie więziono także księży innych narodowości.

O tym, jaki los zgotowali hitlerowcy księżom polskim zesłanym do Dachau pisze ks. Henryk Malak, więzień obozu, w książce pt. „Klechy” wydanej w Londynie.

Jest to przejmujący ciąg setek makabrycznych obrazów z „życia” - choć słowo to jest tu niemal nie na miejscu – w obozie.

Księża polscy pozbawieni zostali nawet tych skąpych przywilejów religijnych, jakimi cieszyli się inni duchowni.

Do nich zaliczało się prawo do odprawiania nabożeństw w obozowej kaplicy, noszenie medalików i posiadania jakichkolwiek oznak religijnego kultu, zakazano im kontaktu z księżmi niemieckimi i innych narodowości.

Nie sposób relacjonować tu tego, co księża ci przeżyli w Dachau.

Przytoczmy tylko dwa obrazki i dwie refleksje z dwóch sąsiadujących stron książki ks. Malaka :

„...zarówno Hugo jak i nasz Bertold zaraz po powrocie z placu rozpoczynali tzw. „sport”.

W obozie to słowo budzi bodaj więcej przerażenia niż wyraz śmierć.

W przeciwieństwie do swojej prawdziwej treści oznacza ono w języku obozowym karę.

I to jedną z najstraszniejszych, polegającą na ganianiu wielogodzinnym, na kulaniu po ziemi, na skokach, czyli uprawianiu tak zwanej „żabki”, na padaniu, czołganiu się, przy czym spadają na więźniów potężne razy pałek i bykowców : esesmani depczą po grzbietach i głowach, pękają więc kości, leje się krew.

Kilka godzin takiego „sportu” pociąga zawsze moc ofiar : dobitych, stratowanych i tych, których serca nie wytrzymały”. (str. 151, t. I).

I obok :

„Nadszedł 20 kwietnia, dzień urodzin Hitlera.

Na obóz spadły specjalne szykany.

Następnego dnia przynieśli esesmani prasę, pokazując z iście szatańską złośliwością fotografię nuncjusza Orseniego, gdy na czele korpusu dyplomatycznego składał „wodzowi” życzenia.

O, jak myśmy to przeżywali, nie rozumiejąc motywów takiego postępowania...” (str. 150).

Do tej refleksji można tylko dodać że życzenia nuncjusza Orseniego mogły mieć charakter formalno – oficjalny.

Ale w tym samym czasie biskupi i liczni księża niemieccy w listach pasterskich i z ambon słali pod adresem Hitlera i hitleryzmu inne, gorące życzenia sukcesów w podbojach militarnych, w walce o „1000 – letnią Rzeszę”.

Te podboje pociągały za sobą coraz to nowe transporty z coraz to innych zagarniętych krajów, transporty księży, inteligencji, chłopów, robotników zapełniające obozy koncentracyjne i komory gazowe.

„Czegokolwiek zażądano by od was – pisał niemiecki biskup polowy Franz J. Rarkowski do Wehrmachtu w początkach wojny, w 1939 r. - miejcie zawsze przed oczyma wspaniały przykład prawdziwego bojownika, naszego Fuehrera i naczelnego wodza, pierwszego i najdzielniejszego żołnierza Wielkiej Rzeszy Niemieckiej”.

Od wezwań tego typu, padających z ust wszystkich niemal pozostałych biskupów niemieckich pęczniały szpalty pism kościelnych.

Hierarchia niemiecka miał swój poważny współudział w podżeganiu do prowadzenia i poszerzenia wojny, a więc w konsekwencji i w eksterminacji narodów podbitych przez hitlerowców państw.

W tej sytuacji przesyłka 120 brewiarzy dla księży, którzy tylko na skutek tejże wojny zesłani zostali do obozu zagłady, zakrawała na szyderstwo”.

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 10 z 89