Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

W ZWIĄZKU ZE ZBLIŻAJĄCĄ SIĘ 200. ROCZNICĄ ŚMIERCI

TADEUSZA KOŚCIUSZKI – WIELKIEGO BOJOWNIKA

O PRAWA I O WYZWOLENIE LUDU POLSKIEGO

(15 PAŹDZIERNIKA 1817 – 15 PAŹDZIERNIKA 2017)

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

SKŁADA BOHATERSKIEMU I NIEZŁOMNEMU NACZELNIKOWI W SUKMANIE

UROCZYSTY HOŁD :

Jan Lachowicz,

„W 130 – letnią rocznicę śmierci.

Tadeusz Kościuszko”,

„Dziennik Łódzki”,

Rok III, Nr 284 (834), Łódź, czwartek, 16 października 1947, s. 2.

„Przyzwyczailiśmy się patrzeć dość jednostronnie na postać Tadeusza Kościuszki.

Wypaczona przez swe „ostrożne” podchodzenie do dziejów – oficjalna historia, z kart szkolnych podręczników i monografii, przedstawiała nam postać Racławickiego Bohatera, jako jeszcze jeden symbol walki tylko o niepodległość.

Kościuszko zaś,  pierwszy w historii bojownik o wyzwolenie ludu, bladł i szarzał pod retuszem, który wymazywał wszystkie „zbyt czerwone” refleksy jego postaci.

Dopiero nowa Polska Ludowa oceniła w pełni rolę dziejową postaci Kościuszki chrzcząc jego Imieniem Dywizję, co sobie tak godnie zasłużyła na miano Kościuszkowskiej.

Bojowników o niepodległość mamy może więcej, niż każdy inny naród w swych dziejach, bowiem jak lapidarnie określił pewien pisarz amerykański : „Polacy umieją walczyć dla swej Ojczyzny – nie umieją dla niej żyć” - historia nasza nie poucza nas jednak dostatecznie o naszych szermierkach walki o prawa ludu, o nieubłaganych wrogach ciemnoty i zacofania.

Tym bardziej więc nabiera znaczenia postać Kościuszki jeżeli ponadto uwzględnimy współczesne mu stosunki społeczne i ustrojowe w Polsce.

„Rok 1794 jest punktem zwrotnym naszych dziejów.

W tym wielkim roku rozpoczęła się nowa historia Polski, historia całego narodu, który odtąd bez żadnych wyjątków, jako jedna wielomilionowa, całość ma ująć w ręce i kierować losami  państwa...

Bitwa pod Racławicami, akt nobilizacji Głowackiego, i uniwersał 7 maja w obozie pod Połańcem wyjmują Tadeusza Kościuszkę z szeregu bohaterów narodowych, aby go postawić ponad wszystkimi postaciami naszych dziejów, jako wielkiego patriotę, wielkiego reformatora, prawdziwego Odnowiciela i Wskrzesiciela Polski...”.

Tak pisał o naczelniku Państwa Kazimierz Przerwa – Tetmajer.

A słynny historyk francuski Juliusz Michelet tak powiedział :

W dniu, kiedy tan mąż...zaniechał wszelkich prawideł i starożytnej buty, zaniechał jazdy szlacheckiej, zsiadł z konia i stanął w szeregach kosynierów polskich, w owym dniu dopełniło się wielkie dzieło dla Polski i dla świata.

Po ów dzień Polska była tylko szlachtą.

Odtąd stała się narodem, narodem wielkim i niestartym”.

Sam Kościuszko niejednokrotnie oświadczał, że „chłop wolny – to, Polska wolna, to fundamentum jej potęgi i niepodległości.

A któż się oprze całemu narodowi?”.

Udział Kościuszki w walce o wyzwolenie Stanów Zjednoczonych, to wcielenie w czyn naczelnej idei, która mu przyświecała, iż niepodobna oddzielić walki o prawa własnego ludu – od hasła : „Za naszą wolność i waszą”.

To samo hasło sto kilkadziesiąt lat później wypisali na swych sztandarach „Dąbrowszczacy” walczący o wyzwolenie Ludu Hiszpańskiego.

Dominująca w jego życiu trzeźwość umysłu nie pozwoliła Kościuszce nigdy wiązać nadziei z awanturniczymi ambicjami Napoleona.

Po bitwie maciejowickiej, wzięty do niewoli, długo przemyśliwał nad brakiem zdecydowanej orientacji politycznej w dziejach Polski.

Słusznie powiedział o nim historyk tej miary, co Szymon Aszkenazy, składając mu hołd : „Po wygranej Racławic, przegrał Szczekociny i Maciejowice.

Mylił się tylekroć na rzeczach i ludziach.

A jednak o niego, bezsilnego, biednego starca, jeszcze spierali się Napoleon i Aleksander, najwięksi mocarze świata.

A jednak został jednym z nieśmiertelnych bohaterów ludzkości...”.

Jan Lachowicz”.

Powyższy materiał przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

W ZWIĄZKU ZE ZBLIŻAJĄCĄ SIĘ 50. ROCZNICĄ TRAGICZNEJ ŚMIERCI

ERNESTO „CHE” GUEVARY

(9 PAŹDZIERNIKA 1967 – 9 PAŹDZIERNIKA 2017)

WSPÓŁCZESNA, KONSEKWENTNIE ANTYIMPERIALISTYCZNA

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

PRZYPOMINA :

„ERNESTO „CHE” GUEVARA”,

„Słowo Ludu” - Organ KW Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

Rok XIX, Nr 291 (6166), KIELCE, ŚRODA, 18 PAŹDZIERNIKA 1967, s. 2.

„W ub. niedzielę premier rządu kubańskiego Fidel Castro ogłosił 3 – dniową żałobę narodową po śmierci bohaterskiego rewolucjonisty Ernesta „Che” Guevary.

Życie Guevary wypełnione było walką z siłami imperializmu o wolność narodów Ameryki Łacińskiej, o rewolucyjne przemiany społeczne w tym rejonie świata.

Śmierć dosięgła go w Boliwii, którą nazywał swą drugą ojczyzną.

Walczył tam w szeregach bohaterskich partyzantów występujących przeciwko reakcyjnej dyktaturze gen. Rene Barrientosa.

Kubę opuścił Guevara w 1965 r. pozostawiając list pożegnalny, w którym rezygnował ze swych funkcji w kierownictwie kubańskim i z obywatelstwa kubańskiego (z pochodzenia był Argentyńczykiem) i zapowiedział kontynuowanie działalności rewolucyjnej „na innym terenie”.

Od tej pory postać „Che” była widmem straszącym dyktatorów i reakcję Ameryki nie tylko Łacińskiej.

W prasie zachodniej ukazywały się informacje o jego obecności w  wielu krajach Ameryki Łac., a nawet Afryki i Azji.

Donoszono o jego śmierci w Dominikanie, a później w Kongu.

Z Fidelem Castro spotkał się Guevara w 1956 r. w Meksyku, gdzie przyłączył się do kierowanej przez Fidela grupy rewolucjonistów.

Potem walczył na Kubie z wojskiem Batisty.

Był jednym z dowódców partyzantki, która w 1959 r. obaliła reżim batistowski, członkiem rewolucyjnego rządu, a następnie kierownictwa KP Kuby, ministrem przemysłu i prezesem Banku Narodowego.

Zginął od kul reakcyjnych władców Boliwii w sile wieku (39 lat), zamordowany po bestialsku w niewoli”.

Powyższy materiał przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

UROCZYŚCIE I ZE SZCZERĄ PATRIOTYCZNĄ DUMĄ PRZYPOMINA

WSZYSTKIM RODAKOM I RODACZKOM :

MARIAN PIECHAL,

„Warszawa nie kapitulowała”

„Dziennik Łódzki”,

Rok I, Łódź, czwartek 27 września 1945 r., Nr 84 (94), s. 1.

„Komunikat niemiecki z dnia 27 września 1939 roku doniósł : „polski komendant zaofiarował dziś przed południem poddanie miasta i załogi”.

Wyjątkowo w tym dniu komunikat niemiecki nie kłamał.

Późniejsze komunikaty i komentarze donosząc o bezwzględnej kapitulacji Warszawy – kłamały.

Warszawa bowiem nigdy nie skapitulowała.

Zrobił to jej bohaterski komendant, wychodząc z czysto ludzkiej troski o los setek tysięcy bezbronnych, głodnych i wycieńczonych do ostatnich granic wytrzymałości ludzkiej – kobiet i dzieci.

Ludność stolicy gotowa była walczyć naprawdę do ostatniej kropli krwi.

I nie jest to frazes, bo wszyscy wiemy, jakie zdumienie ogarnęło mieszkańców Warszawy na wieść o możliwości jej kapitulacji.

A potem, gdy ucichły strzały, zamiast ulgi i odetchnienia głuchy żal zaczął nurtować znużonych śmiertelnie, niedobitych obrońców stolicy, głuchy żal do dowództwa, że nie pozwoliło ich ofierze spłonąć do ostatka, do ostatniego oddechu...

Kapitulacji Warszawy nie było.

Warszawa padła, ale nie upadła do poziomu kapitulacji.

Warszawa padła, ale się nie poddała.

Warszawa złożyła broń, ale nie złożyła nigdy gotowości do chwycenia za broń.

Wynaturzona mściwość germańska nie zapomniała tego bohaterskiej stolicy podbitego narodu.

Za swój heroiczny czyn we wrześniu 1939 roku Warszawa musiała zapłacić w sierpniu i wrześniu 1944 – go.

W ciągu tych kilku, długich jak wieczność, lat wojny Niemcy nie zapomnieli o zemście – gromadzili ją w sobie i czekali na odpowiedni moment, aby ją zrealizować.

Mieli dwie ewentualności : w razie wygrania wojny zniemczyć Warszawę, wysiedlając jej mieszkańców zgodnie z zapowiedzią „Mein Kampf” w głąb Azji, zaś w razie klęski przy „okazji” nie zostawić w niej kamienia na kamieniu.

Stało się.

Niemcy doczekali się klęski, a my zburzenia stolicy.

„Okazję” dało przedwczesne powstanie.

Jednego tylko Niemcy nie doczekali : „bezwzględnej” - jak pisali – kapitulacji ani Warszawy, ani Polski.

Bo w najważniejszych momentach minionej wojny Warszawa reprezentowała całą Polskę a bohaterscy jej obrońcy – cały naród.

We wrześniu 1939 roku stolica Polski, opuszczona haniebnie przez ówczesny rząd i naczelnego wodza armii polskiej, porwała się samorzutnie na oczach całego świata do obrony tego co się nazywa honorem narodu.

Wobec kilkunastu wrogich dywizji, uzbrojonych po zęby, przeważnie pancernych z kilku tysiącami samolotów – staje do walki niecałe sto tysięcy źle uzbrojonych, bo przeważnie w ręczną broń żołnierzy polskich zszeregowanych w naprędce improwizowane oddziały obrony obywatelskiej, której jedyną rezerwą była milionowa, bezbronna ludność stolicy, złożona z kobiet, dzieci, chorych i starców, bo mężczyźni bądź znaleźli się w pierwszych szeregach na przedpolu Warszawy, bądź też odeszli zgodnie z rozkazem naczelnego wodza w kierunku na Rumunię.

Warszawa miała wtedy świadomość, że jedyna w świecie ratuje honor nie tylko narodu polskiego, ale całej Europy.

Warszawa bowiem stała się „natchnieniem i sumieniem świata” nie dopiero w sierpniu i wrześniu 1944 roku, ale we wrześniu roku 1939 – go.

Dwa największe momenty, które moralnie wstrząsnęły światem, to wrzesień 1939 i sierpień – wrzesień 1944 r.

Bohaterstwo Warszawy jest na początku i u zakończenia tej wojny.

Dlatego z zapałem równym furii, z jaką wróg zabrał się do zniszczenia naszej stolicy, naród postanowił ją odbudować.

Pełna i rychła odbudowa Warszawy, to nie tylko spłata długu moralnego wobec heroizmu jej obrońców, ale widomy dowód ostatecznego zwycięstwa nad wrogiem.

Odbudowa Warszawy staje się zatem obowiązkiem obywatelskim każdego z nas.

Zdaliśmy przed światem egzamin z obrony Warszawy – musimy teraz zdać egzamin z jej odbudowy.

Wtedy dopiero całopalna ofiara jej obrońców nie pójdzie na marne, heroiczne ich dzieło będzie odkupione, a krwawy trud poległych, jako testament dla żywych – w pełni zrealizowany.

MARIAN PIECHAL”.

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA

(KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI – KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP) PRZYPOMINA

WSZYSTKIM RODAKOM I RODACZKOM

KU KONIECZNEJ REFLEKSJI :

O TYM PISAŁ ŁÓDZKI „GŁOS ROBOTNICZY”

PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ (PPR),

WE WTOREK, 18 WRZEŚNIA 1945 ROKU :

E. Uzdański,

„Droga do dobrobytu”

„Według obliczeń Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów straty Polski wynoszą według najskromniejszych szacunków, sto miliardów zł. przedwojen., choć dalecy jesteśmy od pełnego ujęcia wszystkich poniesionych szkód.

Jedynie tylko straty polskiego przemysłu, kolejnictwa i łączności przekraczają kwotę 20 miliardów złotych przedwojennych.

Nie mniejsze straty poniosło rolnictwo.

Nieobliczalne są po prostu straty nasze w dobrach kulturalnych : w bibliotekach, laboratoriach, gabinetach badawczych, dziełach sztuki.

Najboleśniejsze są jednak nasze straty ludzkie – wynoszą one około 7 milionów osób.

Leży w gruzach Warszawa i setki innych miast Polski, tysiące wsi.

Setki naszych fabryk, elektrowni zostało zdewastowanych przez okupanta.

Zniszczony został dorobek pracy paru pokoleń.

Nawet stosunkowo wysokie odszkodowania wojenne, które Polska uzyskuje w wyniku porozumienia ze Związkiem Radzieckim, powetują poniesione straty tylko w stosunkowo niewielkim odsetku.

Resztę poniesionych szkód musimy odrobić sami.

Wymagać to będzie od całego społeczeństwa poważnych wyrzeczeń, a przecież każdy z nas tęskni do życia „jak przed wojną”, tęskni do spokojnej, normalnej pracy, do dobrobytu.

Niestety, zniszczenia wojenne, poniesione przez nasz kraj, ciążą i jeszcze przez czas jakiś ciążyć będą na całym naszym życiu.

Bowiem te właśnie zniszczenia wojenne powodują nasze trudności gospodarcze i aprowizacyjne.

I póki nie odbudujemy naszej gospodarki – trudności te będziemy odczuwać.

Sprawa stoi tak i tylko tak, że jeśli chcemy zbudować dostatnie życie w Polsce, musimy jak najśpieszniej zaleczyć rany, zadane gospodarce.

Mogą różni demagodzy reakcyjni wołać, że trzeba dać robotnikom więcej mięsa, tłuszczu, białego pieczywa, nabiału, mogą wołać, że trzeba chłopom dać więcej materiałów włókienniczych, więcej maszyn rolniczych i nawozów sztucznych.

Ale każdy rozsądny robotnik i chłop wie, że póty, póki nie będziemy wytwarzać znacznie więcej żywności i artykułów przemysłowych, żądania te będą tylko demagogią, tylko słowem bez pokrycia.

Musimy pracować wydatniej.

Bo dotychczas zarówno w przemyśle, jak i rolnictwie, dalecy jesteśmy od przedwojennych norm wydajności pracy.

Wydajność pracy w przemyśle wynosi obecnie przeciętnie od 30 do 50 procent norm przedwojennych.

Przy takich, o połowę lub więcej niższych, niż przed wojną normach wydajności pracy nie jesteśmy w stanie odrobić poniesionych strat wojennych i osiągnąć dobrobytu.

I dlatego właśnie, jak to mówił wicepremier tow. Gomułka (Wiesław), Polska Partia Robotnicza wystąpiła do klasy robotniczej z żądaniem podniesienia wydajności pracy.

Trzeba, aby każdy robotnik wiedział, że my, jeśli będziemy pracować wydajniej możemy stosunkowo szybko przekształcić Polskę w kraj bogaty, w którym każdy obywatel będzie miał zapewnione dostatnie życie.

Na odzyskanych przez Polskę ziemiach zachodnich posiadamy ogromne bogactwa naturalne – złoża węgla, rud i innych kopalin, rozbudowany przemysł i miliony hektarów urodzajnej ziemi.

Ale te bogactwa oczekują jeszcze na ręce robocze, aby dawać to wszystko, co one dać mogą.

Możemy w Polsce stosunkowo szybciej, niż w innych krajach, odrobić straty wojenne i odbudować dobrobyt obywateli, bo nie ma już u nas obszarników i nie ma już wielkich kapitalistów i karteli, które dawniej przeważną część dochodu narodowego przywłaszczały sobie.

Ale nie ma dla nas innej drogi odrobienia strat, nie ma innej drogi do osiągnięcia dobrobytu, jak zwiększenie wydajności pracy.

Trzeba, aby ta prosta prawda dotarła do świadomości każdego robotnika, każdego pracującego.

A dla nierobów, dla spekulantów i szabrowników będzie dekret o przymusie pracy.

E. Uzdański”.

Powyższy historyczny materiał źródłowy przesłał  :

Tow. Ryszard Rauba (Komunistyczna Partia Polski - KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Komunistyczna Partia Polski (KPP) przypomina

ku bardzo głębokiej i absolutnie koniecznej refleksji

nad historią relacji polsko – watykańskich :

Z powojennej, patriotycznej publicystyki politycznej

Polskiej Partii Robotniczej (PPR) :

„Sprawa konkordatu”

Przed kilkoma dniami podaliśmy tekst komunikatu urzędowego, dotyczącego stosunków między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej a Watykanem.

W uchwale tej – powziętej jednomyślnie przez Radę Ministrów, Rząd stwierdził, że konkordat, zawarty między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską przestał obowiązywać, wskutek jednostronnego zerwania go przez Stolicę Apostolską, przez akty prawne, zdziałane w okresie okupacji, a sprzeczne z jego postanowieniami.

Uchwała ta, która niewątpliwie zdobędzie poparcie całego narodu, precyzuje jasno, o co chodzi.

Chodzi o to, że stanowisko Watykanu do Polski było w okresie okupacji, mówiąc ostrożnie, mocno dwuznaczne, a poszczególne jego pociągnięcia, cytowane w komunikacie, były wręcz sprzeczne z interesami Rzeczypospolitej Polskiej i z wyraźnymi zobowiązaniami, zaciągniętymi wobec Polski przez władze Stolicy Apostolskiej.

Watykan oddał administrację diecezji chełmińskiej niemieckiemu biskupowi, hitlerowcowi i hakatyście Splettowi, który powierzonej mu przez Watykan władzy nadużył do prześladowania Polaków – zarówno wiernych, jak i księży.

Watykan ustanowił na terenie Polski specjalnego administratora apostolskiego Niemca z jurysdykcją dla Niemców, co również stanowiło akt sprzeczny z interesem narodu polskiego, sprzeczny z wyraźnym tekstem konkordatu.

I w chwili obecnej Watykan zachowuje pozycję wybitnie niechętną w stosunku do Polski.

Watykan dotąd utrzymuje na ziemiach zachodnich przejętych przez Polskę, niemiecką administrację kościelną, która stara się wszelkimi sposobami nie dopuścić do napływu na te ziemie księży polskich, zamienić na tych ziemiach Kościół Katolicki w obronną pozycję niemczyzny.

Watykan, jako jedno z nielicznych pozostałych jeszcze państw – w towarzystwie faszystowskiej Hiszpanii, Portugalii i Argentyny w towarzystwie de Valery, który zmienił Irlandię w hitlerowską bazę szpiegowską - „nie uznaje” uchwał konferencji poczdamskiej, „nie uznaje” Rządu Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej.

„Niemiła księdzu ofiara, pójdź cielę do domu” - mówi stare chłopskie przysłowie.

Skoro Watykan zerwał stosunki z Rzecząpospolitą Polską, skoro Watykan nadal w sposób widoczny nie przywiązuje wagi do odnowienia tych stosunków, to trudno, by Polska uznawała nadal konkordat za wiążący ją prawnie.

Uchwał Rządu Rzeczypospolitej o utraceniu mocy prawnej przez konkordat jest jedynie logiczną konsekwencją cytowanych przez nas faktów.

Koła watykańskie, a  wraz z nimi i reakcja polska i międzynarodowa podniosą niewątpliwie niemały hałas w związku z tą uchwałą.

Będzie się mówiło o „walce z Kościołem”, o „prześladowaniach Kościoła Katolickiego”.

Oczywiście, wszystko to będzie całkowicie sprzeczne z rzeczywistością.

Demokracja polska nie ma zamiaru prowadzić jakiejkolwiek walki z religią, jakiejkolwiek walki z Kościołem.

Dość wskazać, że na całej przestrzeni Pomorza, Poznańskiego i części Kongresówki, włączonej do Reichu właśnie przedstawiciele demokratycznych władz polskich byli tymi, którzy umożliwili normalne funkcjonowanie polskich diecezji i parafii na tych ziemiach.

Dość wskazać na uruchomienie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i ostatni obchód Bożego Ciała, święcone z udziałem przedstawicieli wojska i władz państwowych.

Komunikat rządowy stwierdza : „Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej oświadcza, że tak jak dotychczas niczym nie krępował działania Kościoła Katolickiego, podobnie i nadal zapewnia Kościołowi Katolickiemu pełną swobodę działania w ramach obowiązujących ustaw”.

Dobrze się stało, że zostało to wyraźnie przed całym światem stwierdzone.

Przy stwierdzeniu stanu wygaśnięcia konkordatu między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską nie chodzi o religię, nie chodzi o sprawy wiary.

Chodzi o to, że Rząd Rzeczypospolitej nie mógł dłużej tolerować w stosunku do Polski, prohitlerowskich, proniemieckich, antypolskich tendencji pewnych wpływowych kół watykańskich.

Wierzymy, że opinia milionów wierzących katolików polskich, którzy nie podzielali i nie podzielają tych tendencji nie pozostanie bez wpływu na ostateczne ukształtowanie polityki Watykanu”.

Cyt. za : Sprawa konkordatu, „Głos Robotniczy”. Pismo Polskiej Partii Robotniczej, Rok I., Łódź, Niedziela, 16 września 1945 r., Nr. 89, s. 3.

Powyższy materiał źródłowy przesłał :

 

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 10 z 115