Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

KPP  UROCZYŚCIE PRZYPOMINA :

Zdzisław Konicki,

„Tak było w dni czerwcowe.

Jak walczył na barykadach w 1905 r. łódzki proletariat”

„Dziennik Łódzki”,

Rok VII, Łódź, niedziela 24 czerwca 1951 r., Nr 173(2153), s. 3.

„Proletariat łódzki, wyzyskiwany okrutnie przez fabrykantów, zimą 1905 roku stanął do walki strajkowej.

W obronie interesów kapitalistów carskie władze raz po raz nawoływały robotników do zaniechania akcji strajkowej.

„...Zechciejcie zrozumieć – głosiły rozlepiane na mieście afisze – że wasze osobiste interesy ściśle się łączą z interesami fabrykantów i przemysłowców.

Nie stawiajcie wygórowanych żądań, na jakie właściciele fabryk zgodzić się nie mogą, nie narażajcie się na ruinę.

Odwróćcie się od tych, którzy prowadzą was na nieuniknioną zgubę.

A więc powróćcie do pracy”.

Mimo to – w odpowiedzi na krwawą rzeź petersburską – strajki wybuchały coraz to liczniej.

Władze policyjne pod naciskiem fali strajkowej zmuszone były ogłosić w mieście stan wzmocnionej ochrony.

Napięcie walki klasowej wzrastało.

15 czerwca łódzki garnizon został wzmocniony o dwa pułki piechoty i jeden pułk dragonów.

Ufni w swą siłę fabrykanci jeszcze bezczelniej odrzucali żądania robotników podwyżki zarobków, zmniejszenia godzin pracy, wolności zrzeszania się itd.

Zachowanie władz stawało się coraz bardziej wyzywające.

Nie było dnia, w którym nie notowano krwawych ofiar.

Despotyczny rząd carski gotów był w obronie wyzysku na wszelkie okrucieństwa.

Ruch strajkowy, kierowany przez SDKPiL, partię powiązaną w swej walce z ruchem rewolucyjnym w Rosji – ogarnął całe miasto.

Do pierwszego zbrojnego starcia doszło w połowie czerwca.

20 zaś tegoż miesiąca, w parę godzin po manifestacjach pogrzebowych, ówczesny prezydent Łodzi, carski służalec, trwożnie telegrafował do Piotrkowa :

„...w różnych punktach ul. Piotrkowskiej i na innych ulicach zbudowano i budowane są w dalszym ciągu barykady...”.

Na ulice Łodzi wyległo kilkadziesiąt tysięcy strajkujących robotników.

Jedna po drugiej powstawały dalsze barykady.

Wzniesiono je na ulicach Południowej,Solnej, Wschodniej, Gdańskiej, Brzezińskiej.

Ogółem wybudowano ponad 50 mniejszych i większych barykad.

22 i 24 czerwca upłynęły w krwawych walkach ulicznych.

Władze ogłosiły stan wojenny.

Walka zbrojna z carskimi oddziałami wojska, kierowana przez późniejszego bohatera Rewolucji 1917 roku – Feliksa Dzierżyńskiego, powiązana była ściśle z proklamowanym 20 czerwca przez SDKPiL, strajkiem powszechnym.

Bohaterską tę walkę uważał Lenin za pierwsze w ogóle zbrojne wystąpienie robotnicze w Rosji.

Siły eksploatatorów okazały się jednak przeważające.

Barykady padły.

Toteż 25 czerwca dowódca garnizonu łódzkiego mógł zadepeszować do Warszawy :

„W Łodzi barykady zniszczone.

Telegraf i telefon zostały uruchomione.

Zabitych z tłumu znaleziono około 30 osób, liczba rannych znaczna”.

Łódzka organizacja SDKPiL, starała się podczas rewolucji zbliżać do żołnierzy rosyjskich i pozyskiwać ich na sprzymierzeńców rewolucji i socjalizmu.

Agitowano wśród żołnierzy, otwierając im oczy na ich własne i całego ludu położenie.

Agitowano ulotkami i żywym słowem.

Starano się pozyskać ich do walki o wspólną sprawę – walki z caratem, „więzieniem narodów”.

Zasiane przez Rewolucję 1905 r. ziarno wydało swój plon dopiero w postaci Wielkiej Rewolucji Październikowej 1917 r. (…).

Zdzisław Konicki”.

POWYŻSZY  OKOLICZNOŚCIOWY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY PRZESŁAŁ :

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

ZACHOWAJMY PAMIĘĆ O OFIARACH FASZYSTOWSKICH ZBRODNI

ORAZ BOHATERACH WALKI Z FASZYZMEM !

STANOWISKO KOMUNISTYCZNEJ PARTII POLSKI (KPP)

Zmiany nazw ulic, wprowadzane w ramach ustawy dekomunizacyjnej, służą fałszowaniu historii w interesie rządzącej prawicy.

Polityka historyczna realizowana przy udziale aparatu państwowego z powodów politycznych dyskryminuje wszystkich związanych z komunizmem, niezależnie od ich znaczenia i osiągnięć.

Lista patronów ulic do dekomunizacji jest stale poszerzana i obejmuje nie tylko osoby bezpośrednio zaangażowane w działalność komunistyczną.

Zdecydowaną większość na narzuconej przez IPN liście patronów ulic do zmiany stanowią bohaterowie walki z faszyzmem.

Wielu z nich w tej walce poniosło śmierć z rąk nazistów.

We Wrocławiu na liście do zmiany nazw ulic samorządowcy umieścili między innymi ul. Ofiar Oświęcimskich, upamiętniającą ponad milion osób zamordowanych w obozie koncentracyjnym Auschwitz.

Dekomunizacja wiąże się również z usiłowaniem wymazania faszystowskich zbrodni z pamięci społeczeństwa a także promowaniem faszyzmu.

Przy udziale IPN na nowych bohaterów kreowani są nacjonaliści oraz bandyci.

Patronami ulic zostają nawet sprawcy zbrodni wojennych oraz czystek etnicznych.

Ustawa dekomunizacyjna jest częścią szerszej ofensywy politycznej prawicy.

Jednym z jej celów jest stworzenie atmosfery sprzyjającej represjonowaniu przeciwników kapitalizmu.

Rezultatem obecnej polityki historycznej jest też bezkarność ruchów nacjonalistycznych i neofaszystowskich.

Przy wsparciu instytucji państwowych oraz kościoła katolickiego jawnie organizują swoje przemarsze oraz inne akcje propagandowe.

Nie może być na to zgody, zwłaszcza w kraju, który poniósł tak ogromne straty w  wyniku ludobójczej polityki nazistów w trakcie II Wojny Światowej.

Takie szkodliwe działania można powstrzymać tylko poprzez zdecydowane protesty społeczne.

Przeciwstawmy się dekomunizacji ulic i pamięci historycznej !

POWYŻSZY  MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

 

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 
PDF Drukuj Email

KPP MÓWI ZDECYDOWANE, GŁOŚNE I STANOWCZE NIE

WULGARNEJ, NACJONALISTYCZNEJ NIENAWIŚCI,

FASZYSTOWSKIEMU ODMÓŻDŻENIU

I  WYBITNIE ANTYINTELEKTUALNEMU,

PRYMITYWNEMU PROSTACTWU !!!

W niedzielę – 4 czerwca 2017 roku na stronie internetowej tak zwanego „Narodowego Odrodzenia Polski” w skrócie NOP (www.nop.pl), zamieszczony został wyjątkowo obrażający ludzką inteligencję i ludzką godność a przy tym koszmarnie wulgarny, pełen pozamerytorycznej, obrzydliwie kpiarskiej, cynicznej złośliwości, i skrajnie prymitywny w swojej treści i przekazie „tekst” zatytułowany :

Warszawa : Antypedalska kontra nacjonalistów

Oto jego pełna treść :

„W sobotę, 3 czerwca, ulicami Stolicy, jak co roku, przewaliła się kawalkada zboczeńców, maskujących się hasłem „Parada Równości”.

Maszerować miało 50 tysięcy, ale mimo supportu z połowy pedalskiego świata było ich pięć razy mniej (i to wedle życzliwych braciom analnym źródeł) w stosunku (nomen omen) do planów.

Symbolem nędzy były jadące na pusto „platformy miłości”.

W kontrze, jak zwykle, akcja zorganizowana przez warszawski oddział NOP, który serdecznie (jak nacjonaliści mają w zwyczaju) powitał pedałujących biedaków NOPowskim symbolem „Zakaz Pedałowania” oraz wzorcowymi przyśpiewkami i okrzykami.

Co warto odnotować, to udział w „paradzie” licznych delegacji partyjno – politycznych.

Smętne dziadki z SLD, dziarscy pedało – trockiści z Demokracji Pracowniczej, KODziarze, pasztety obu rodzajów z jakiejś ateistycznej fundacji, rzecz jasna Nowocześni i transwestyci z Kampanii Przeciwko Homofobii.

Zaobserwowaliśmy również jednoosobową delegację grupy wsparcia alkoholików „Równość i Rum”.

Rozbawiła nas zmotoryzowana ekipa „Polek Niepodległych – Strajk Kobiet”.

Na ich platformie – praktycznie prawie same wąsiury (faceci z wąsami – nie kobiety z brodami, vide zdjęcie 7), wyjący basem przez szczekaczki : „Bo my kobiety”.

Wesoły nastrój psuł tylko widok płaczących dzieci, ciągniętych na pedalski sabat przez dotkniętych umysłowym zaczadzeniem rodziców.

I rozczulającym był widok, gdy jeden z łkających berbeciów na widok nacjonalistów podniósł nieśmiało rączkę w dyskretnym rzymskim pozdrowieniu...”.

W związku z powyższym, my – członkowie antyfaszystowskiej Komunistycznej Partii Polski (KPP) uważamy, że absolutnie priorytetowym zadaniem jest obecnie konsekwentne i zdecydowane przeciwstawienie się odradzającym się z każdym dniem tendencjom faszystowskim, rasistowskim, ksenofobicznym i skrajnie homofobicznym, w brutalny sposób zawłaszczającym współczesną, polską przestrzeń publiczną.

Uważamy, jako członkowie radykalnie demokratycznej KPP, że współczesne państwo polskie nie może i nie powinno być bezsilne wobec jakichkolwiek prób zastraszania, nakłaniania do przemocy czy wobec retoryki nienawiści i rasizmu.

Uważamy, jako członkowie radykalnie demokratycznej KPP, że należy konsekwentnie bronić zawsze i wszędzie konstytucyjnych praw do swobody wypowiedzi, wyrażania swoich poglądów, odmienności i do protestu.

Uważamy, jako członkowie radykalnie demokratycznej KPP, że ulica powinna być miejscem, w którym można swobodnie demonstrować przede wszystkim siłę argumentów, a nie argument siły.

KPP STAWIA ZATEM SPRAWĘ JASNO :

WOLNOŚĆ SŁOWA I WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI – ZDECYDOWNIE TAK !!!

JAKIEKOLWIEK PONIŻANIE I DEPTANIE LUDZKIEJ GODNOŚCI I CZŁOWIECZEŃSTWA W MOWIE I PIŚMIE – ZDECYDOWANIE NIE !!!

 

RYSZARD RAUBA  - KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

 
PDF Drukuj Email

W  ZWIĄZKU Z 28. ROCZNICĄ WYBORÓW Z 4 CZERWCA 1989 ROKU

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI PRZYPOMINA:

„Telewizyjne wystąpienie przewodniczącego Rady Państwa PRL

Wojciecha Jaruzelskiego.

Każdy głos to cząstka odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej

„Dziennik Łódzki”,

Rok XLIV, Łódź, sobota i niedziela 3 i 4 czerwca 1989 roku, Nr 129 (12946), s. 3.

 

 

„Dobry wieczór! Serdecznie państwa pozdrawiam.

Docierają do mnie pytania dlaczego nie wystąpiłem dotychczas publicznie w dyskusji przedwyborczej. Powód jest prosty.

Nie kandyduję ani na posła ani na senatora.

Nie podjąłem też jeszcze innych decyzji.

Uznałem więc za właściwe nie eksponować swej obecności na ekranie chociaż i dla mnie te gorące przedwyborcze tygodnie były i są bardzo pracowite.

Dziś przyszedł czas podzielenia się kilkoma refleksjami.

Nie dlatego abym chciał agitować za tym lub innym kandydatem zachwalać lub ganić ten czy inny program.

Mam na myśli sprawy szersze ogólniejsze.

Wybory mogą i powinny wiele w naszym kraju zmienić.

Są jednak wartości niepodważalne ogólnonarodowe, które ani dziś ani pojutrze, ani 18 czerwca uszczerbku ponieść nie mogą.

To suwerenność państwa, jego bezpieczeństwo zewnętrzne, sojusznicza wiarygodność gwarantująca pokojowy byt i nienaruszalność granic Polski.

To nieodwracalność śmiałych, głębokich reform politycznych i gospodarczych, potwierdzonych przy „okrągłym stole”.

To umacnianie fundamentalnych zdobyczy ustrojowych – zasad sprawiedliwości społecznej, równości szans bezpieczeństwa socjalnego ludzi pracy miast i wsi.

To rządy prawa, ład społeczny, spokój dla każdego polskiego domu, wspólna troska o godność narodową, o dobre imię Polski.

Być może zbyt często przywołuję te prawdy podstawowe.

Będąc politykiem nie przestałem być żołnierzem o zaszczepionym głęboko poczuciu obowiązku i odpowiedzialności.

Odpowiedzialności za to, co było wczoraj i za to co przyniesie jutrzejszy dzień.

Przed nami przed naszym narodem i państwem wielka nieznana przestrzeń.

Co okaże się silniejsze – zagrożenia czy szanse?

Spokój, w którym można osiągnąć wszystko, czy zamęt, w którym można wszystko stracić?

Prawda jest taka, że nie istnieje polisa ubezpieczeniowa od nieszczęśliwych wypadków historycznych.

Naród nasz już niejednokrotnie mógł się o tym przekonać.

Nadszedł moment abyśmy wszyscy – wszyscy bez wyjątku – uświadomili sobie, że rywalizacja nie toczy się wyłącznie o miejsce w nowym parlamencie.

To przede wszystkim spór o Polskę – o taką jaka będzie jutro, za rok, za lat kilka, o jej godne miejsce w Europie i świecie.

Powiem to jeszcze dobitniej.

Chodzi o potwierdzenie, że „okrągły stół” nie był pomyłką ani epizodem lecz rozumnym i pożytecznym kompromisem.

Taki dowód jest pilnie potrzebny.

W toczącej się obecnie kampanii dostrzegam bowiem wyraźnie dwa zjawiska.

Jedno – to oczywista w tej sytuacji gorączka, przedwyborcze serenady mniej lub bardziej udana retoryka.

Nie jest od niej wolna żadna ze stron.

Drugie – to konfrontacyjność, intencje sponiewierania tych, którzy mają odmienne czy niezależne poglądy, dążenie do miażdżącego zwycięstwa.

Nie jest to dobra droga.

Do „okrągłego stołu” wszyscy jego uczestnicy szli długo i mozolnie.

Wiele musiało dojrzeć i wiele musiało się zmienić, po to, aby górę wzięło przekonanie, że dialog jest niezbędny, że porozumieć się trzeba.

Społeczeństwo przyjęło to z aprobatą i nadzieją jako zwycięstwo tego, co zbliża i łączy nad tym co różni i dzieli.

A więc wspólne zwycięstwo.

Wybory będą wielką próbą utrzymania tej linii.

Nie wolno igrać z ogniem.

Byłoby zgubne dla Polski pójście drogą wrogości, napięć, wstrząsów.

Wyłoby zbawienne dla Polski pójście drogą porozumienia, demokracji, odpowiedzialności.

Koalicja stoi i stać będzie mocno właśnie na tym gruncie.

Szczycę się tym, iż moja partia potrafiła – jak nikt inny – dokonać odważnej, uczciwej samooceny, rzucić wyzwanie samej sobie, stanąć w awangardzie przemian.

Ich cel nadrzędny – to pomyślność narodu.

Oczywiście każdy rozumieć to może inaczej.

Ale czas ucieka.

Od samych słów nie przybędzie chleba.

A dziś najważniejszy i najpilniejszy jest przełom w gospodarce, szybsza poprawa bytu materialnego społeczeństwa.

Tym kierować się muszą wszystkie siły polityczno – społeczne.

Te, które działają dziś, i te, które powstaną w toku dalszej – demokratycznej, pluralistycznej ewolucji.

Wyciągamy ręce do każdego komu dobro kraju rzeczywiście leży na sercu.

Z tą myślą wzywam do stworzenia szerokiej powyborczej koalicji, swego rodzaju paktu na rzecz : reform gospodarczych, wzbogacania demokracji, umocnienia państwa, rozwoju Polski.

Od aktu wyborczego dzieli nas już tylko kilkadziesiąt godzin.

Wielu wyborców jeszcze jeszcze się waha, przeżywa rozterki.

Trudno się dziwić.

To przecież nie jest zwykłe głosowanie – każdy głos to cząstka odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej.

Tym bardziej wznieść się trzeba ponad emocje, mieć oczy otwarte.

Jeśli więc miałbym dziś do czegoś namawiać,  do czegoś przekonywać – to przede wszystkim do decyzji dyktowanych przez rozsądek, przez rozum.

W życiu każdego narodu bywają lata lepsze i gorsze.

Lecz miarą jego prawdziwej wielkości nie jest sama tylko umiejętność przetrwania.

Jest nią przede wszystkim zdolność spożytkowania szans.

Czeka nas taki właśnie egzamin”.

 

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

 

 

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).

 
PDF Drukuj Email

KPP PAMIĘTA I NIGDY NIE ZAPOMNI

O BOHATERSKIM REWOLUCJONIŚCIE

HENRYKU BARONIE !!!

JERZY KOZŁOWSKI,

„HENRYK BARON (W 50 rocznicę stracenia)

„Słowo Ludu” -

Organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

KIELCE – PONIEDZIAŁEK, 3 CZERWCA 1957 r.,

Rok VIII, Nr 131(2461), s. 3.

„Imię Henryka Barona wyryte jest na murze Cytadeli Warszawskiej tuż obok imienia drugiego bojownika PPS – Stefana Okrzei, oraz działaczy SDKPiL – Marcina Kasprzaka i Marcina Ziernickiego.

Wspólna mogiła połączyła tych czterech bojowników rewolucji 1905 r.

Chociaż drogi ich były różne, ale cel i dążenia, jakie im przyświecały, były wspólne : wolna, niezawisła i socjalistyczna Polska.

Bardzo krótko, zaledwie 19 lat żył Henryk Baron.

Właściwie, zaledwie zaczynał żyć...

Był dzieckiem robotniczej Warszawy.

Od wczesnej młodości pracował w garbarni.

Kiedy miał 17 lat wybuchła wojna rosyjsko – japońska, a w ślad za nią rewolucja 1905 roku.

Pierwsze kroki w walce rewolucyjnej stawiał Henryk Baron w okresie wielkiego strajku powszechnego w październiku i listopadzie 1905 roku.

Trafił wówczas do organizacji bojowej PPS.

Półtora roku później, przed sądem carskim powie :

„Niedawny polityczny strajk powszechny wywarł na mnie silne wrażenie, zostałem porwany nim i energiczną w owe czasy działalnością Polskiej Partii Socjalistycznej, przeto z głębokim przekonaniem wstąpiłem w jej szeregi.

Od tych chwil Okrzeja i Kasprzak stali się mymi ideałami”.

Jedenaście akcji bojowych w ciągu jednego 1906 roku, bo tyle trwał jego staż rewolucyjny, dokonał na czele swej „piątki” młody bojowiec.

Ten smukły, delikatny schludnie ubrany młodzieniec siał postrach wśród żandarmów carskich w Warszawie.

Baron brał udział w planowanym zamachu na generał – gubernatora warszawskiego, Skałłona, dokonał zamachu bombowego na komisariat policji przy Chłodnej, rozbijał sklepy monopolowe, konfiskował pieniądze, z jego rąk padło siedmiu żandarmów...

„Żadne przeszkody, ani obawa o przyszłość nie mogły wstrzymać Barona od zamierzonej zbrodni, wykonywał je z zadziwiającą zimną krwią i przekonaniem o słuszności swej sprawy” - pisał o nim w raporcie szef warszawskiej ochrany, ppłk Zawarzin.

„Smukłemu” - taki był partyjny pseudonim Barona – nieraz uśmiechało się szczęście.

Udało mu się „wykręcić” z więzienia, gdzie przebywał jako podejrzany o udział w zamachu bojowym – w czasie którego sam został ranny.

Potem na kilka miesięcy „zniknął z oczu” wyjeżdżając do Galicji.

Niedługo tam jednak usiedział.

Rwał się do walki do Warszawy.

„Wstyd mi było tam pozostawać” – oświadczył później przed sądem – „bałem się, że mogą pomyśleć, że się was uląkłem i uciekłem”.

Na początku 1907 roku Baron znów zjawia się na bruku warszawskim, przyjeżdża w okresie wzmożonego terroru policyjnego, którego ofiarą codziennie padały dziesiątki i setki rewolucjonistów.

Nie ma żadnych kontaktów, jest bez pieniędzy, chodzi głodny i oberwany.

29 stycznia 1907 roku przypadkiem, w czasie obławy ponownie zostaje aresztowany.

Ponieważ nie było przeciwko niemu żadnych poważnych dowodów, miał być wysłany w trybie administracyjnym z Królestwa.

W więzieniu jednak Baron dowiedział się, że całą jego piątkę wydał prowokator.

Był to dla niego straszliwy cios.

Nie mógł pogodzić się z tym, że jeden z towarzyszy, któremu zaufał okazał się zdrajcą.

W czasie konfrontacji prowokator na widok swego dawnego dowódcy cofnął się i oświadczył, że nie zna Barona.

Ale „Smukły” wzburzony wykrzyknął :

„Nie znasz mnie, ty nie znasz swego dowódcy „Smukłego”, nie poznajesz ? Oskarżyłeś innych, o których nic nie wiesz, a myślisz oszczędzać mnie, o którym wiesz wszystko – czyż nie rozumiesz jakieś mnie strasznie skrzywdził? Całyś oddział pohańbił, a mnie najwięcej jako naczelnika! Zdeptałeś swą duszę i mój honor!Gdzieś podział te święte, składane sobie nawzajem przysięgi, że ani bicie, ani tortura, ani stryk – nic nie zmusi nas odstąpić od sprawy? Coś zrobił z tym wszystkim, Judaszu?...

„On kłamie” – oświadczył zwracając się do żandarmów.

„Ja jestem Henryk Baron, „Smukły”, dowódca piątki, do której ten zaprzaniec należał!”.

Rozprawa sądowa, która odbyła się w końcu kwietnia 1907 roku, była już tylko czczą formalnością, ale i ją wykorzystał młody bojowiec, aby stoczyć z caratem swój bój ostatni.

Jego przemówienie przed sądem, to głos ówczesnej Polski robotniczej.

Długie lata później w formie druków ulotnych kolportowano je wśród robotników dla celów rewolucyjnej propagandy.

Mało kto zna już dziś jego treść.

Oto co m.in. powiedział Baron przed sądem :

„Przyznałem się otwarcie do wszystkich czynów, które mi akt oskarżenia zarzuca, aby złożyć wam, sędziowie, dowód, że polski rewolucjonista bez lęku stanie przed obliczem śmierci i wzgardę swą w oczy wam rzuci...

Gdy byłem jeszcze dzieckiem znienawidziłem głęboko Rosję, rząd rosyjski, wszystko, co jest rosyjskie i was wszystkich...

Gdy już podrosłem i zacząłem pracować, przekonałem się, że naród rosyjski nie jest naszym wrogiem, i że gnębicielami biednego ludu jest wyłącznie rosyjski samowładny rząd i wy, jego sługi.

I przekonałem się, że nie może być nienawiści pomiędzy narodami, że będą kiedyś wszystkie wolne, wolne w swych siedzibach, poznałem, żeśmy wszyscy bracia, a najbliższym mi brat Rosjanin, pod jednym batem z nami jęczący...

W obliczu śmierci powiadam Wam, nie upłynie wiele lat, jak na tej ławie zasiądziecie jako podsądni, a sadzić was będzie zwycięski lud. I nic was przed jego gniewam nie obroni...”

Wyrok sądu skazujący Henryka Barona na karę śmierci natychmiast zatwierdzony został przez Skałłona i cara.

W ostatnich chwilach życia Baron myśli o towarzyszach, którzy zostali na wolności, ku nim kieruje on swe ostanie listy pożegnalne, świadczące o wielkości ducha, tego młodego chłopca, lecz w pełni dojrzałego rewolucjonisty :

„...I oto nadeszła ta chwila” - pisze Baron – „chwila, w której miałem sposobność rzucić naszym ciemiężcom prosto w oczy moją nienawiść i wzgardę dla nich.

Jest to chwila dla mnie ważna, lecz również i trochę przykra, przykra pod względem tym, że nie zginąłem z bronią w ręku przy jakimś zamachu, lub żebym został aresztowany choć po spełnieniu takowego.

Lecz oto ginę aresztowany głupim trafunkiem...ginę, będąc pewny, że to o co tak usilnie walczyliśmy i o co wy nadal walczyć będziecie niedługo się urzeczywistni.

Żegnajcie mi więc towarzysze, życzę wam powodzenia w walce o wolność.

Wolność!

Zwycięstwo!

Precz z caratem!

Nie żyje rewolucja! Niech żyje PPS!”

Henryk Baron stracony został na stokach Cytadeli Warszawskiej.

W chwili śmierci wzniósł okrzyk :

Precz z samowładztwem!

Niech żyje rewolucja!

JERZY KOZŁOWSKI”.

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

TOW. RYSZARD RAUBA (KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI – KPP).

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 10 z 99