Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

W odpowiedzi  Posłance  PiS – u  Joannie  Lichockiej – część druga i z pewnością nie ostatnia

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Patriotycznej, Postępowej, Polskiej, Świeckiej  Lewicy!

Prawicowo – kościelna „Gazeta Polska Codziennie” w wydaniu z 2 – 3 maja 2016 r. uraczyła swoich czytelników  na drugiej stronie wydania iście psychodelicznym komentarzem autorstwa posłanki  PiS - u  (czyli rozwijając skrót „Prezes i Spółka”) Joanny Lichockiej.

W swoim komentarzu, który zatytułowany został ni z gruszki ni z pietruszki biorąc pod uwagę to, że zaczął się dopiero co miesiąc Maj : Ideały Sierpnia.

Posłanka J. Lichocka  z wyczuwalną ekstazą i mocno pobrzmiewającą nacjonalistyczno – klerykalną nutą stwierdzała na gościnnych łamach bezgranicznie oddanego Prezesowi organu T. Sakiewicza : „Bardzo dobrze się stało, że prezydent Andrzej Duda był w Kaliszu pierwszego maja, w dzień świętego Józefa, w sanktuarium pod jego wezwaniem.

W świątyni będącej sercem diecezji, której patronami są Święta Rodzina i Święty Józef. Prezydent, przywołując encyklikę św. Jana Pawła II „Laborem exercens” (o pracy ludzkiej), ogłoszoną 14 września 1981 r., przypomniał tamten czas.

Trzeba uciec od spuścizny komuny, która każe nam patrzeć na ten dzień ( - 1 Maja – przyp. R. R.) przez pryzmat święta zawłaszczonego przez totalitarny system.

My mamy prawo mówić o godności ludzi pracy, mamy prawo mówić o przyzwoitych warunkach pracy, mamy prawo mówić o godności Polaków.

To są sprawy, które obecnie rządzący po raz pierwszy po '89 roku poważnie podejmują.

To nie tylko program 500+, który wspiera polskie rodziny, ale również zapowiedź minimalnej stawki godzinowej, obniżenia wieku emerytalnego, co spowoduje, że Polacy nie będą musieli pracować aż do śmierci.

To także przywracanie godności Polakom poprzez bardzo różne rozwiązanie społeczne, jakie proponuje i będzie realizował rząd.

Czas wrócić do ideałów Sierpnia na serio. Wczoraj Andrzej Duda przypomniał nam o tym zobowiązaniu”.

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Patriotycznej, Postępowej, Polskiej, Świeckiej Lewicy!

Bardzo niedobrze  się stało, że Głowa Państwa, Strażnik Konstytucji RP – Prezydent Andrzej Duda kolejny raz i obawiam się, że nie ostatni  KOMPLETNIE zapomniał, że w sprawach religijnych, światopoglądowych oraz filozoficznych ma konstytucyjny obowiązek jako reprezentant władzy państwowej ZACHOWANIA CAŁKOWITEJ BEZSTRONNOŚCI w powyższych obszarach !!!

Podkreślam – BARDZO NIEDOBRZE SIĘ STAŁO !!!

Ponadto przepełniona ślepą religijno – nacjonalistyczną ekstazą posłanka J. Lichocka w ogóle nie rozumie na czym polega system kapitalistyczny.

Ma o nim wyraźnie bajkowo – infantylne wyobrażenie.

Posłużyła się tu w prawdzie jeden jedyny raz określeniem „ludzie pracy”, ale w ogóle go nie wyjaśniła.

Za to z drugiej strony w pisowskim, nacjonalistycznym stylu strzela określeniami : „Polaków,Polacy,  Polakom, polskie rodziny”.

Powiedzmy sobie wprost i szczerze – PiS to ugrupowanie od samego początku swojego istnienia skrajnie klerykalne i równie skrajnie prokapitalistyczne.

PiS uznaje (wyznaje)  ścisły sojusz ołtarza z tzw. wolnym rynkiem za niepodważalny i nierozerwalny !!!

Partia ta z Prezesem  Jarosławem „Duce” Kaczyńskim na czele dysponuje takimi pokładami „wyobraźni”, że w efekcie  nie widzi żadnej alternatywy dla kapitalizmu !!!

Nie widzi bo jest jego pokracznym, obleśnym  produktem !!! Taka jest prawda !!!

W związku z powyższym  jako członek Komunistycznej Partii Polski w pełni świadomy głębokiego sensu i wymowy takich kluczowych pojęć jak : ludzie pracy oraz walka klasowa pragnę przypomnieć Pani Posłance, która nie chce przyjąć do wiadomości oczywistego dla mnie jako komunisty faktu istnienia w Polsce konfliktu klasowo – ekonomicznego i uznaje tylko fałszywy z socjologicznego punktu widzenia podział na „Polaków i Polki”, że absolutnie nie da się w stu procentach skutecznie rozwiązywać problemów społecznych, materialno – ekonomicznych problemów cały czas nurtujących ludzi pracy najemnej (bez względu na ich wyznanie lub narodowość bo to są rzeczy absolutnie wtórne) w ramach patologicznego systemu, który sam ze swej natury owe problemy obiektywnie tworzy.

Przypominam Pani Posłance, że oczywiście z punktu widzenia kościelnego klęcznika wszystko wydaje się łatwe i proste niczym przysłowiowy drut jednakże realistycznie rzecz ujmując problemów społecznych ani tym bardziej toczącego się na naszych oczach konfliktu pomiędzy pracą a kapitałem  nigdy nie rozwiąże się za pomocą nawet najdłuższej modlitwy !!!

Nie rozwiąże ich także ani św. JP II, ani św. Rodzina ani tym bardziej św. Józef.

Żaden tak zwany „święty” !!! Trzeba to sobie raz na zawsze uzmysłowić !!!

Jedyną alternatywą cały czas pozostaje TYLKO  I WYŁĄCZNIE SOCJALIZM !!!

TYLKO SOCJALIZM JEST W STANIE ZAPEWNIĆ PRZYZWOITE WARUNKI PRACY  I W PEŁNI RESPEKTOWAĆ GODNOŚĆ LUDZI PRACY – GODNOŚĆ, KTÓRA W SYSTEMIE KAPITALISTYCZNYM OPARTYM NA PRACY NAJEMNEJ  JEST NIEUSTANNIE DEPTANA I SZARGANA (VIDE – ŚMIECIÓWKI, KORPORACJE ) !!!

Kto uważa inaczej jest po prostu klasycznym idiotą oderwanym kompletnie od kapitalistycznej rzeczywistości !!!

Jako członek Komunistycznej Partii Polski chciałbym Pani Posłance także na koniec przypomnieć, iż  ŚWIĘTO PRACY 1 MAJA JEST I POZOSTANIE  ŚWIĘTEM ABSOLUTNIE ŚWIECKIM POMIMO WYJĄTKOWO PRYMITYWNYCH PRÓB JEGO ZAWŁASZCZENIA, KTÓRE PODEJMUJE OBECNIE NA POLSKIM GRUNCIE KLER !!!

JEGO SYMBOLEM JEST I POZOSTANIE CZERWONY, SOCJALISTYCZNY SZTANDAR A NIE KADZIDŁO, KSIĘŻOWSKA SUTANNA I KRUCYFIKS !!!

NA TAKIE NIEGODNE  ŚWIĘTA PRACY SYMBOLE NASZEJ, LEWICOWEJ ZGODY NIGDY NIE BĘDZIE !!!

NIGDY !!!

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Antykomunistycznej bezmyślności, głupoty, nienawiści, zacietrzewienia i inkwizytorskiej zapiekłości niestety, ale ciąg dalszy

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Postępowej, Polskiej Patriotycznej Lewicy!

Antykomunistyczna, pisowska bezmyślność, totalna głupota, chora nienawiść, mściwość, mentalna karłowatość, zacietrzewienie i inkwizytorska wręcz zapiekłość znów dały o sobie znać.

W weekendowym wydaniu  klerykalnego „Naszego Dziennika” (30 IV – 1 V 2016 r.) na jego pierwszej stronie ukazał się wyjątkowo prymitywny żeby nie powiedzieć prostacki w swojej wymowie oraz treści tekst zatytułowany :  Patronat bez komuny. Z placów, szkół i ulic już niedługo znikną symbole komunizmu. Jego autorką była Anna Ambroziak.

Oto co możemy sobie przeczytać w tym  niby „artykule” : „Sprawy te reguluje ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Sejm uchwalił ją 1 kwietnia br. Wczoraj dyskutowali nad nią senatorowie. Zgodnie z zapisami ustawy nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności  publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny. Ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Ważnym zapisem jest ten, który do tego katalogu wpisuje też nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących sowiecki i represyjny system władzy w Polsce w latach 1944 – 1989. Według szacunków IPN w przestrzeni publicznej nadal funkcjonuje ponad tysiąc ulic, placów itp. gloryfikujących miniony system. Ewentualną decyzję  o stwierdzeniu nieważności uchwały nadającej nazwę przedmiotom użyteczności publicznej podejmowałby wojewoda, po zasięgnięciu opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Podczas piątkowej dyskusji senatorowie zasadniczo wskazywali na konieczność uchwalenia ustawy. Żaden z polityków, nawet tych niechętnych obecnemu rządowi, nie odważył się krytykować zapisów ustawy wprost. (...)”.

W dalszej części tego ciężko strawnego tekstu głos zabrał  dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN  przypuszczając wyjątkowo gwałtowny atak na lewicową Armię Ludową. Oskarżył  ją otwarcie o prowadzenie działalności antypolskiej w okresie okupacji hitlerowskiej : „Armia Ludowa była zbrojnym ramieniem komunistycznej konspiracji. W sensie organizacyjnym, personalnym, finansowym i politycznym  była strukturą w pełni podporządkowaną Moskwie, wykonującą rozkazy sowieckie wynikające z aktualnych potrzeb Kremla. Była wykorzystywana do działań dywersyjnych zarówno przeciw Niemcom, jak też przeciw Polsce. (…) To, że część AL – owców wzięła udział w walkach powstańczych, było wynikiem sytuacji, w jakiej znaleźli się ci AL – owcy, którzy byli w Warszawie po 1 sierpnia 1944 r. Nie oznaczało to bynajmniej wypowiedzenia posłuszeństwa Moskwie i przejścia na pozycje lojalności wobec Rzeczypospolitej Polskiej. (...)”.

W tekście Anny Ambroziak  zacytowany został także  pisowski senator – demaskator – „moralizator”  Jan Maria Jackowski, który  z rozkoszną szczerością stwierdził „odkrywczo”, że : „Taka polityka była wygodna dla ludzi związanych z układem PRL – owskim, występujących po obu stronach Okrągłego Stołu. Jeszcze na początku 1990 r. kaci byli przedstawiani jako prześladowane ofiary. Bez oceny moralnej działań konkretnych osób bardzo trudno jest odrelatywizować rzeczywistość i powrócić do normalności w Polsce. Z życia publicznego należy usunąć to, co jest sprzeczne i niemoralne według kryteriów cywilizacyjnych, w których przez wieki wzrastaliśmy”.

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Postępowej, Polskiej, Patriotycznej Lewicy!

Bardzo trudno polemizować i dyskutować z kimś kto z góry twierdzi, że tylko on ma rację. Naprawdę bardzo trudno. Właściwie jest to niemożliwe.

To czego jesteśmy obecnie świadkami mianowicie prymitywnej  antykomunistycznej nagonki budzić winno w każdym rozsądnie podchodzącym do rzeczywistości człowieku jedynie odruch wymiotny.

Pisowski sposób postrzegania historii Polski i generalnie otaczającej rzeczywistości ma charakter wulgarnie dogmatyczny oraz wulgarnie schematyczny.

Pisowcy stawiają na maksymalny umysłowy minimalizm zgodnie z zasadą, że im mniej samodzielnie myślisz tym lepiej dla ciebie i dla twoich bliskich !!!

„Dobre i właściwe” jest to co my uznamy za „dobre i właściwe”. „Złe i niewłaściwe” jest to co my uznamy za „złe i niewłaściwe”.  „Dobrym patriotą” jest ten kogo my uznamy za „dobrego patriotę”. „Zdrajcą” jest ten kogo my uznamy za „zdrajcę”. Czysty faszyzm !!!

Pisowcy w ogóle nie uwzględniają w uprawianym przez siebie sposobie postrzegania skomplikowanej historii Polski i otaczającej rzeczywistości ZDROWEGO ROZSĄDKU I SZACUNKU DLA INTELIGENCJI CZŁOWIEKA !!!  Mają je gdzieś !!!

Oni wszystko wiedzą najlepiej !!!

Na wszystkim znają się najlepiej !!!

Istne alfy i omegi !!!

Koniec i kropka !!!

W związku z powyższym dla koniecznej przeciwwagi i koniecznej, zdroworozsądkowej  refleksji, którą mają kompletnie za nic zidiociali w swojej antykomunistycznej fobii pisowcy zacytuję teksty : przysięgi Gwardii Ludowej oraz jej następczyni – Armii Ludowej.

Rota przysięgi Gwardii Ludowej brzmiała następująco :  „Ja, syn ludu polskiego, antyfaszysta, przysięgam, że mężnie i do ostatnich sił walczyć będę o niepodległość Ojczyzny i wolność ludu.

Przysięgam, że oddając się pod komendę Gwardii Ludowej, z bezwzględnym posłuszeństwem wykonywać będę rozkazy i powierzone mi zadania bojowe i nie cofnę się przed żadnym niebezpieczeństwem.

Przysięgam, że dochowam tajemnicy wojskowej i nie zdradzę jej nigdy, nawet wobec najokrutniejszych tortur, że bezlitośnie demaskować będę i ścigać tych, którzy dopuścili się zdrady.

W walce o wyzwolenie Ojczyzny i ludu nie spocznę aż do pełnego naszego zwycięstwa”.

Rota przysięgi Armii Ludowej brzmiała z kolei tak : „Przysięgam w obliczu Narodu Polskiego, że twardo i do ostatnich sił walczyć będę o jego wyzwolenie i nieugięcie stać będę na straży praw jego.

Przysięgam, że wydane mi rozkazy wypełniać będę ściśle i sumiennie.

Przysięgam, że dochowam tajemnicy wojskowej i nie zdradzę jej nawet wobec najokrutniejszych tortur”.

Doktorowi M. Korkuciowi  historykowi z IPN uprzejmie przypominam dla zasady bo też jestem historykiem z wykształcenia, że wydawane na Starym Mieście powstańcze pismo AL „Armia Ludowa” (powyżej tytułu pisma umieszczone było patriotyczne hasło : HONOR i OJCZYZNA) z piątku – 4 sierpnia 1944 r. (Nr 10) deklarowało uroczyście na pierwszej stronie :  „Walczymy o Polskę Wolną Niepodległą i demokratyczną. Walczymy o pracę i o chleb dla wszystkich Polaków. Walczymy nie od dziś, pierwsze oddziały partyzantów polskich, oddziały Gwardii Ludowej weszły w bój dwa lata temu. Męstwo i niestrudzona ich walka oraz ich krwi odrodził się dziś w bohaterstwie ludu Warszawy”.

Trzy dni później „Armia Ludowa” (poniedziałek, 7 sierpnia 1944 roku, Nr 11) w artykule wstępnym pod tytułem : Jak pomóc walczącym żołnierzom wzywała bohaterskich Warszawiaków : „Wszystkie siły do walki! Hasło to nie oznacza, że każdy ma z karabinem stać na barykadzie lub z butelką podkradać się pod czołgi. Wojna toczy się dziś nie  tylko na pozycji, ale wymaga dostosowania się do tych potrzeb wszystkich dziedzin życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego. (…)

Walczący żołnierz musi mieć zapewniony posiłek, pomoc, gdy będzie ranny, czystą bieliznę, całe buty, mundur. Dziś już można produkować granaty, butelki zapalające, materiały wybuchowe. Broń zdobyta wymaga często naprawy. Oto przykładowo wybrane odcinki życia, od sprawnego działania których zależy zwycięstwo. (…)

Należy : łączyć tyły dla usprawnienia samoobrony i zaopatrzenia, strzec strychów przed pożarem i dywersantami, mobilizować do pracy przy rowach, w kantynach, szpitalach, zabezpieczać obiekty przemysłowe i składy przed rozgrabieniem. Mechanicy i ślusarze muszą ofiarować swą pomoc przy naprawie broni. Służba informacji o działalności nieprzyjaciela musi być obowiązkiem każdego. Każdą wiadomość trzeba meldować dowództwom. Ileż jest pola dla inicjatywy w służbie społecznej.

Walka powstańcza to przede wszystkim wzniosły poryw bohaterstwa i pogardy śmierci, ale to także stała, codzienna, żmudna praca, tak samo dla zwycięstwa niezbędna”.

Poległym w walce z hitlerowskim okupantem, bohaterskim Gwardzistom i AL – owcom Wieczna Cześć i Chwała !!!

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Mazowieckie synekury

W ostatnich  latach bardzo częstym zjawiskiem w okręgu mazowieckim było powoływanie zarządów komisarycznych . W ten sposób, z błahego powodu,  pozbywano się zarządów, w stosunku do których istniały sugestie że mogą wyłączyć ogród. Jednocześnie stało się to dla niektórych osób w okręgu  szybkim   i nie wymagającym wysiłku  źródłem dochodu.


Jednym z takich przykładów jest powołanie na Prezesa Zarządu Komisarycznego ROD „Paluch Miejski”  Jana  Gralewicza,  który za przyzwoleniem i poparciem ówczesnego wiceprezesa Okręgowego Zarządu Mazowieckiego (OZM) PZD Stanisława Zawadki  ponad 2 lata kierował zarządem komisarycznym tego ogrodu. OZM i kierujący nim p. Zawadka zlekceważył  fakt, że zgodnie z §49 ust 3 Statutu PZD, uchwalonym w dniu 17 grudnia 2011 r. okres działania organu komisarycznego nie może przekroczyć 2 lat. Widocznie prawo nie ma zastosowania,  w przypadku tego Pana. W ten sposób za zgodą  wiceprezesa  Zawadki, otrzymał czas do chwili, gdy przyznał sobie działkę w ogrodzie „Paluch Miejski” i został jego Prezesem. Przez cały czas pobierał wynagrodzenie w ogrodzie, jako Zarząd Komisaryczny. O przeszłości Jana Gralewicza w samorządzie terytorialnym możecie Państwo przeczytać na przykład w artykule  „Burmistrz Gralewicz czy Kaznowski”, czy w artykule „PRL-owski pułkownik z esbeckimi metodami zwolniony”. Stanisław Zawadka już wcześniej służył pomocą koledze po fachu.  Emerytowani pułkownicy PRL-u muszą się wspierać. Dlatego wiceprezes Zawadka nie zareagował, gdy Jan Gralewicz sprzedał swoją działkę osobie trzeciej, a następnie przydzielił sobie sąsiadującą z działką wiceprezesa Zawadki „nienormatywną działkę”- a właściwie teren ogólny ROD w strefie ochronnej dla studni głębinowej w ROD „Pelcowizna”-  w Warszawie. Przydzielona sobie  działka nie była w planie zagospodarowania ogrodu, również zmiana nie została uchwalona przez walne zebranie zatwierdzona przez Prezydium OZM ,czyli tak faktycznie nie istniała i była terenem ogólnym ogrodu a Jan Gralewicz przestał być członkiem PZD I  NIE MÓGŁ PEŁNIĆ ŻADNEJ FUNKCJI W PZDDopiero Okręgowa Komisja Rewizyjna OZM  podczas kontroli ROD „Pelcowizna” w dniu 2 sierpnia 2013 r. wykryła te działania i dlatego stała się niewygodna. Potwierdzenie tych nieprawidłowości zawiera także protokół z kontroli przeprowadzonej w OZM PZD w dniach 23 i 24 października 2013 r. przez Okręgową Komisję Rewizyjną PZD w Warszawie. Komisja stwierdziła brak teczki ogrodu Pelcowizna??? W następstwie tych działań powyższa komisja została w dniu 25 października 2013 roku odwołana przez Krajową Komisję Rewizyjną PZD.


Kolejnym członkiem Prezydium korzystającym z  tego przywileju był Kazimierz Kosim, który w 2014 r. przez 6 miesięcy pobierał świadczenie za pełnioną funkcję Prezesa Zarządu Komisarycznego w ROD Bohaterów Westerplatte w Warszawie. Jego działalność w tym ogrodzie była żadna, bowiem w tym czasie działkowcy podjęli decyzję o wyłączeniu się ze struktur PZD.   Pan Kosim wszedł również w skład zarządu komisarycznego w ROD „Zorza”  w Warszawie. Za tę „ działalność” w okresie od 23.09.2015 do 17.11.2015 uzyskał wynagrodzenie  2200 zł.

ROD „ Zorza” Warszawie  nie jest   ogrodem dużym a miał udźwignąć ogromne obciążenie finansowe. Oprócz wspomnianego wcześniej członka Prezydium miał udźwignąć wynagrodzenie Krzysztofa Podlewskiego w wysokości ponad 3200 zł. i Witolda Błachowicza 2200 zł. Kwotę 7400 zł.  ogród miał zapłacić za 2 miesiące działania zarządu komisarycznego.  Problem w tym, że obciążenie ogrodu takim kosztem  przez OZM w żaden sposób nie było konsultowane z ogrodem i było sprzeczne z obowiązującymi przepisami.  OZM nie może obciążać ogrodów porównaj art. 72 i art. 105 Statutu PZD z dnia 2 lipca 2015 r.

 

 
PDF Drukuj Email

1 MAJA – ŚWIĘTO CAŁEJ DEMOKRACJI

Z Odezwy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski (KC KPP), kwiecień 1938 r.

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Postępowej Polskiej Lewicy Socjalnej!

Wielkimi krokami zbliża się Dzień 1 Maja.

Nasze, Robotnicze, Socjalistyczne  Święto – Święto Wszystkich Ludzi Pracy !!!

W związku z tym poniżej jako członek Komunistycznej Partii Polski (KPP) chciałbym Wam wszystkim z wielką przyjemnością zaprezentować historyczną z dzisiejszego punktu widzenia Odezwę Pierwszomajową przedwojennej Komunistycznej Partii Polski z 1938 roku.

Oto jej treść :

Towarzyszki i towarzysze ! Obywatele ! Robotnicy ! Chłopi ! Ludzie pracy ! Młodzieży !

1 maja obchodzić będzie klasa robotnicza w tym roku w warunkach wyjątkowych. W Hiszpanii i w Chinach płonie pożar morderczej wojny, roznieconej przez faszyzm.

Hitler siłą zbroją okupuje Austrię, proklamuje zjednoczenie w ramach Trzeciej Rzeszy wszystkich ziem zamieszkałych przez Niemców, głosi jawnie pochód przeciw ZSRR, dążenie do podbojów na Wschodzie.

Hitler stawia na porządek dzienny podbój bratniej, demokratycznej Czechosłowacji, wyciąga zachłanne szpony po Litwę i pozostałe państwa nadbałtyckie.

Imperialistyczne, zaborcze roszczenia Hitlera godzą bezpośrednio w Polskę. Pragnie on zrabować Polsce Pomorze z Gdynią, Poznańskie, Górny Śląsk i tak okrojoną – zamienić w swego wasala (…).

Gdy Hitler czai się do skoku przeciw bratniej Czechosłowacji, by wziąwszy Polskę w kleszcze przystąpić do rozbioru naszego kraju, banda targowiczan sanacyjno – endeckich z Rydzem i Beckiem na czele rozpętuje opętańczą hecę szowinistyczną przeciw Czechosłowacji, bezczelnie szantażuje bratni naród czeski.

Kaci ludu polskiego, ciemięzcy ludów Ukrainy Zachodniej i Białorusi Zachodniej, chcą razem z Hitlerem rozgrabić Czechosłowację i lud jej zakuć w kajdany faszystowskiej niewoli (…).

Groźba najazdu Hitlera sprawia, że walka o obalenie systemu sanacyjnego, o demokratyczne wybory, o rządy zaufania mas ludowych staje się zagadnieniem bytu lub niebytu Polski. Taka jest nieodparta logika faktów.

Toteż 1 Maja na ulicach miast i wsi, ramię przy ramieniu, stanie robotnik, chłop, inteligent, by manifestować swą nienawiść do faszystowskich podżegaczy do wojny i gnębicieli ludu.

Ci, co tworzą, żywią i bronią, powiedzą dobitnie sanacyjno – endeckim faszystowskim targowiczanom, że frymarczyć losami niepodległości Polski nie pozwolą, że nie ustaną w walce, dopóki nie staną się pełnoprawnymi obywatelami kraju !

Kongres Stronnictwa Ludowego – mimo krwawej masakry, jaką chłopom w czasie strajku urządzili gnębiciele ludu, Rydze – Składkowscy – dał wyraz zrozumienia rzeczywistości polskiej, wzywając lud wsi i miast do szykowania się do strajku powszechnego i walki o obalenie systemu sanacyjnego.

I w klasie robotniczej istnieje zrozumienie położenia. Tylko reakcyjni przywódcy PPS z wysiłkiem godnym lepszej sprawy usiłują zahamować narastającą walkę mas pracujących, rozbić jedność klasy robotniczej i obozu demokracji swą niecną antykomunistyczną i antysowiecką nagonką, próbują odwrócić gniew i uderzenie mas od znienawidzonego reżymu sanacyjnego.

Czyż nie szykują oni w ten sposób ludowi pracującemu Polski takiej samej klęski, jaką Wellsy i Leiparty zgotowali ludowi Niemiec oddając go na pastę brutalnych band Hitlera?

W tej przełomowej dla demokracji Polski chwili Komunistyczna Partia Polski wyciąga dłoń bratnią do socjalistów, ludowców, demokratów, do pracujących mas katolickich, do wszystkich, co gotowi są walczyć ze znienawidzonym reżymem sanacyjnym i endecją – o demokratyczne wybory do parlamentu i samorządu, o demokratyczną, pokojową politykę zagraniczną, o rząd zaufania mas ludowych, o rząd ocalenia Polski.

Zjednoczmy wszystko, co żyje z pracy rąk własnych i umysłu, co w narodzie naszym uczciwe i patriotyczne, w demokratycznym froncie ludowym, froncie ocalenia Polski !

Przekształćmy 1 Maja, jak i racławickie obchody w dniu 24 kwietnia, w potężne jednolite wystąpienia całej demokracji Polski przeciw reżymowi.

Strajk powszechny chłopów wesprzyjmy strajkiem powszechnym klasy robotniczej i całej demokracji, potężnymi masowymi demonstracjami ulicznymi!

Niechaj w te dni rozlegnie się, jak Polska długa i szeroka, potężny głos milionów ludzi pracy :  Precz z nienawistnym reżymem sanacyjno – endeckim, reżymem targowiczan – sprzedawczyków Polski ! Rząd Rydza – Składkowskiego – Becka, katów ludu i agentów Hitlera – do dymisji ! (…)

Niech 1 Maja masy pracujące miast i wsi zademonstrują swoją gotowość, nieprzejednaną wolę jedności i walki aż do zwycięstwa o Polskę Ludową!

Niech żyje 1 Maja – dzień walki całej demokracji przeciw faszyzmowi i wojnie, o wolność!

Niech żyje jednolity front robotników pepesowców, komunistów i bezpartyjnych !

Niech żyje wspólna walka robotników i całej demokracji!

Precz z faszyzmem i wojną !

Niech żyje pokój !

Zerwać reakcyjny sojusz z Hitlerem !

Żądamy przyjaznych, sojuszniczych stosunków z bratnimi narodami ZSRR, Czechosłowacji i Litwy !

Żądamy pomocy dla walczących o wolność i niepodległość narodów Hiszpanii i Chin!

Żądamy polityki wzajemnej pomocy i odporu przeciw faszystowskim napastnikom ! (…)

Precz z rządem sanacyjnych ciemięzców !

Niech żyje rząd zaufania mas ludowych, rząd ocalenia niepodległości Polski !

Niech żyje strajk powszechny miast i wsi o demokratyczne wybory i prawa wolnościowe!(...)

Niech żyje Komunistyczna Partia Polski !

KOMITET CENTRALNY

KOMUNISTYCZNEJ PARTII POLSKI

Kwiecień 1938 r.”

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Przedwojenni polscy jezuici antysemici – ku refleksji i przestrodze

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Postępowej Polskiej Lewicy!

Ks. dr Roman Kneblewski  znów zaprezentował na  łamach skrajnie prawicowego tygodnika „Polska Niepodległa”  swoją rozkosznie niedorzeczną i otwarcie obrażającą ludzką inteligencję „twórczość”.

W tekście pod tytułem : Krytyka małoduszna i bezrozumna („Polska Niepodległa”, 27 kwietnia – 10 maja 2016 r., s. 5) poświęconym białostockiemu wygłupowi  księdza – faszysty  J. Międlara  stwierdzał z wyczuwalną, obrzydliwie chorą ekstazą, : „Dziękujmy Panu Bogu za nasz cudowny polski nacjonalizm! Dziękujmy również za naszą wspaniałą młodzież, zrzeszoną między innymi w Obozie Narodowo – Radykalnym i w Młodzieży Wszechpolskiej! To bardzo dobrze, jeżeli znajdują dla siebie miejsce w Kościele i mają takich kapłanów jak ks. Jacek Międlar.  Osobiście kocham tych młodych polskich nacjonalistów (…) i jestem z nich dumny, a zupełnie nie rozumiem, jak ktokolwiek mieniący się być katolikiem i Polakiem mógłby ich nie kochać, nie doceniać i nie cieszyć się z ich powodu. (…) słowem, wzbudzającym u wielu niezdrowe emocje jest „nacjonalizm”.(...) nacjonalizm jako taki jest jest jednym z przejawów największej z cnót, czyli cnoty miłości.(...) Toteż każdy katolik winien być nacjonalistą i patriotą. Godzi się przy tym zauważyć, że nasz polski nacjonalizm, wzrosły na duchowym fundamencie katolickiej wiary, który rozwinął się w ciągu wieków, a którego doktrynę sformułował Roman Dmowski – jest nacjonalizmem najwznioślejszym i najpiękniejszym w świecie.”.

Szanowni Towarzysze! Szanowne Towarzyszki! Ludzie Postępowej Polskiej Lewicy!

Cofnijmy się w tym momencie, ale wyłącznie na potrzeby tego tekstu do okresu międzywojnia czyli do okresu, w którym mentalnie nadal niestety tkwi ks. dr R. Kneblewski i jego kolega po fachu ks. J. Międlar. Konkretnie do drugiej połowy 1938 roku.

Otóż w drugiej połowie 1938 roku  na łamach ukazującego się wówczas w Warszawie i uchodzącego w środowisku katolickim za opiniotwórczy jezuickiego miesięcznika  „Przegląd Powszechny” zamieszczone zostały dwie ściśle ze sobą powiązane tematycznie i nad wyraz interesujące pod względem treści publikacje. Pierwsza zamieszczona została w numerze lipcowo – sierpniowym, druga z kolei w numerze listopadowym.

Autorem pierwszej z nich był niejaki Konwertyta – rzekomo nawrócony na chrześcijaństwo Żyd. Jej tytuł brzmiał : Konwertyta w sprawie żydowskiej. Co ciekawe, nie wiadomo  kim był z imienia i nazwiska ów Konwertyta. Czy „PP” dokonał swoistej mistyfikacji i stworzył na potrzebę chwili owego Konwertytę? Wydaje się, iż takie sądy byłyby nazbyt pochopne. Wątpliwości jednak mimo wszystko pozostają i to spore.

Autorem drugiej publikacji był wykładowca akademicki ks. prof. J. Kruszyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jej tytuł brzmiał z kolei: W sprawie żydowskiej.

Zaryzykować można w tym miejscu stwierdzenie, iż oba artykuły powstałe u schyłku idealizowanej dziś przez środowiska prawicowe Drugiej Rzeczypospolitej stanowią doskonałą i wartą przypomnienia próbkę ówczesnego katolickiego i zarazem niestety nacjonalistycznego światopoglądu, którego charakterystycznym, wyczuwalnym składnikiem był na ówczesnym polskim gruncie antysemityzm, okazywany w bardziej lub mniej subtelny sposób.

Z drugiej natomiast strony oba wspomniane artykuły oprócz tego, iż stanowią niewątpliwie  cenne źródło historyczne dla badaczy skłaniać powinny także poprzez swoją wymowną  i na swój sposób ostrzegawczą treść do ciągłej, pogłębionej i koniecznej refleksji nad tym jaki był blisko 78 lat temu  na krótko przed tragicznym Wrześniem i jaki być nie powinien obecnie  polski model katolicyzmu, któremu hołduje w chory sposób między innymi – ks. dr R. Kneblewski i ks. Jacek Międlar.

Przejdźmy zatem do zasadniczych wątków zaprezentowanych w pierwszej z wymienionych publikacji.  Wspomniany  Konwertyta, pisząc na wstępie o asymilacji narodowej Żydów i „sprawie żydowskiej” w ówczesnej  Polsce, podkreślał: „Jeśli możliwości chrystianizacji Żydów są nikłe (...) to narodowa asymilacja Żydów jest sprawą o wiele jeszcze trudniejszą. Katolikiem może zostać każdy człowiek, niezależnie od przynależności narodowej, który uznaje i wypełnia prawdy i przykazania Boga i Kościoła. Natomiast stać się członkiem innego narodu to sprawa bardziej zawiła (...). Dziełu asymilacji sprzyja fakt bliskości rasowej, wspólnoty religijnej, przynależności do jednego typu kultury i wreszcie pomieszanie jednostek pośród danego narodu. Otóż Żydzi nie posiadają w Polsce żadnego z wyliczonych elementów sprzyjających asymilacji. Rasowo  są dalecy od Polaków, religijnie obcy raczej wrodzy, kultura zupełnie odrębna, wywodząca się z innego  pnia, żyją ponadto w zwartej masie (...). Możliwości więc masowej asymilacji Żydów  są w Polsce ... żadne”.

Konwertyta, niewątpliwie w oparciu o własne doświadczenia podkreślał w związku z tym: „za najważniejszy warunek wkroczenia Żyda na drogę stawania się Polakiem, uważam szczere przejście na łono Kościoła, gdyż katolicyzm, to najbardziej istotna  podstawa kultury polskiej”. Dodawał jednocześnie: „ale dobra wola i świadomość przynależenia do polskiego narodu to dopiero początek prawdziwej przynależności narodowej”. Możliwości asymilacji pojętej poważnie, zdaniem Konwertyty były u Żydów w Drugiej Rzeczypospolitej bardzo ograniczone i wprost wyjątkowe.

Cóż należało zatem robić w „kwestii żydowskiej”, aby ją należycie rozwiązać? Konwertyta dostrzegał jedno rozwiązanie: „w stosunku do całości żydostwa polskiego może być tylko jedna polska polityka (...) : Żydzi muszą Polskę opuścić, aby naród polski mógł normalnie żyć i rozwijać się”. „Zagadnienie – dokąd ? Nie jest tak bardzo trudne do rozwiązania, jak się pozornie wydaje (...). U przytłaczającej większości Żydów  nie gra żadnej roli uczucie przywiązania do Polski, jako do swej ojczyzny. Obawiają się oni jedynie emigracji do krajów w których zmuszeni będą od nowa budować w ciężkim trudzie, własną gospodarkę a może i własną państwowość. Terytorialnie wchodzi w grę nie tylko Palestyna czy  Madagaskar, ale i olbrzymie wolne połacie na wschodzie Rosji Sowieckiej (...). Gdy Żydzi naprawdę zechcą, to bez wątpienia znajdą odpowiednie terytoria do osiedlenia się” - podkreślał Konwertyta.

Trudność w całym przedsięwzięciu tkwiła jego zdaniem w tym, że: „Żydzi nie chcą opuścić dobrowolnie Polski łudząc się wciąż, że nastąpią jeszcze takie zmiany polityczne, które im umożliwią nie tylko pozostanie,  ale i rozszerzenie swego stanu posiadania w dziedzinie gospodarczej i politycznej”.

Upór Żydów i ich złudzenia” stanowiły zdaniem Konwertyty najważniejszą przyczynę zaognienia „sprawy żydowskiej” w Drugiej Rzeczypospolitej. Wobec stanowiska jakie rzekomo zajmowali Żydzi, Konwertyta uważał, że: „walka gospodarcza, polityczna i kulturalna z duchowym wpływem Żydów,  którą prowadzi naród polski jest akcją na wskroś pozytywną, a z punktu widzenia tak narodowego jak religijnego, najsłuszniejszej samoobrony”. Zdaniem Konwertyty, emigracja Żydów z Polski była absolutną koniecznością. Pozostając w Polsce, Żydzi pogarszali swoją sytuację i tracili cenny czas oraz „dobre możliwości korzystnego dla nich załatwienia sprawy dobrowolnej ewakuacji”.

Do argumentów, które miały przekonać do emigracji „niezdecydowanych i opornych  Żydów” Konwertyta zaliczył: bojkot gospodarczy, izolację w życiu społeczno – politycznym, eliminowanie z aparatu państwowego i kulturalnego. Nieliczne „jednostki”, które „pochodząc  z Żydów z żydostwem ostatecznie i radykalnie zerwały i wykazują najlepszą wolę, by stać się w pełni Polakami muszą z całych sił i bez wszelkich uprzedzeń popierać naród polski w jego walce, którą zmuszony jest prowadzić chcąc  zdobyć pełną i ostateczną niepodległość”.

Wniosek był prosty. Emigracja i jej udana realizacja w efekcie końcowym oznaczać miała pełną niepodległość Polski, rzekomo wówczas osłabianą przez obecność Żydów. Póki co, zdaniem Konwertyty „upór i ślepota Żydów prowadziła do eskalacji walki z nimi, która musiała niestety przyjąć formy bezkompromisowe”. Granicą miała być jedynie etyka katolicka. Ale czy poniżanie, bicie i wyrzucanie z wykładów studentów żydowskiego pochodzenia na  uczelniach, demolowanie żydowskich straganów, często będących jedynym źródłem utrzymania dla ich właścicieli, odpowiadało zasadom etyki katolickiej i chrześcijańskiej? Konwertyta usprawiedliwiał te wypadki, stwierdzając, że: ”w tym stanie rzeczy mogą się zdarzyć i omyłki, przy odróżnianiu przyjaciół od przeciwników”.

Konkludując, Konwertyta, który obserwował „walkę narodu polskiego z obcym mu duchowo nalotem żydowskim” doszedł do głębokiego przekonania, że : „w walce tej Polacy nie kierują się nienawiścią do Żydów jako takich. Kieruje nimi jedynie i wyłącznie, umiłowanie własnej sprawy i słuszna a sprawiedliwa dbałość o zdrowie moralne, kulturalne i państwowe własnego narodu”. Dziwne to było umiłowanie...

Cztery miesiące później w listopadowym numerze miesięcznika jak już zostało o tym wspomniane zabrał głos  w „sprawie żydowskiej” ks. prof. J. Kruszyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Do zabrania głosu sprowokował go powyżej przytoczony artykuł Konwertyty. Pod jego wpływem nasunęło się publicyście kilka istotnych myśli. O Żydach zamieszkujących ówczesną Polskę ks. prof. pisał, iż: „są entuzjastami teorii socjalistycznych i komunistycznych, widzimy ich też na głównych stanowiskach w partii socjalistycznej, zarówno jak w komunizmie. Popierają następnie różne związki tajne, masonerię (...). Rola Żydów w tej ostatniej organizacji” - zaznaczał ks. prof. J. Kruszyński - „tak zawzięcie walczącej z Kościołem katolickim jest bardzo wybitna”.

„PP” oficjalnie potępiał metody hitlerowskie stosowane wobec Żydów  w ówczesnej III Rzeszy. W związku z tym jakże dziwnie musiały zabrzmieć następujące słowa katolickiego publicysty: „na wrześniowym zjeździe partyjnym w Norymberdze w pierwszej swojej mowie nazwał Hitler Żydów  mikrobem świata.  Jest to oskarżenie niezwykle surowe, ale musimy przyznać, że jest prawdziwe”.

Ks. prof. J. Kruszyński uznawał ludność  żydowską zamieszkującą wówczas Polskę za „element wybitnie rozkładowy, wpływający nad wyraz ujemnie na polską psychikę”. Jego zdaniem „Żyd przedzierający się na teren twórczości literackiej, czy  to przez ogłaszanie książek, pisanie artykułów, redagowanie gazety – Żyd w teatrze, muzyce, kinie, w odczytach (radio)”, stwarzać miał ogromne niebezpieczeństwo.

W oczach katolickiego publicysty „infiltracja myśli żydowskiej przenikała silnie, tym silniej, że była prowadzona celowo i zatruwała polskiego ducha”. Zacierała ona w Polakach wielkie wartości kultury chrześcijańskiej. Ks. prof. J. Kruszyński stwierdził wprost, iż: „ infiltracja ta zabija w nas sposób myślenia aryjskiego”.

Zażydzone”  były – jego zdaniem – dziennikarstwo i rynek księgarski. Żydzi odpowiedzialni mieli być za szerzenie pornografii oraz bezbożnictwa. „Czyż wobec tego mamy być obojętnymi?” - stawiał dramatyczne pytanie publicysta „PP”. „Nie można się tedy dziwić, że antysemityzm przybiera na sile i staje się ruchem (...) bezkompromisowym. Traktowany jako samoobrona staje się koniecznością dziejową. Zwłaszcza w naszych, specyficznie trudnych warunkach, staje się taki antysemityzm postulatem życia, warunkiem narodowego bytu. Raczej należałoby uważać  za niezmiernie smutne zjawisko, gdyby samoobrony nie było” - zauważał ks. prof. J. Kruszyński.

Wobec nadal występujących wtedy przypadków bójek na uczelniach oraz notorycznych wypadków demolowania żydowskich straganów i sklepów, publicysta stwierdził krótko: „gdzie wre bój, muszą być wypadki i ofiary”.

Główna idea  „walki z Żydami” według publicysty „PP” zasadzała się przede wszystkim na idei samoobrony. Jak zatem należało  z „nimi walczyć” ? Z Żydami należało „walczyć „ jako z oszustami, demoralizatorami, członkami międzynarodówek nie jako z ludźmi, gdyż „nie godzi się obniżać natury człowieka”. „Rasizm nie tylko pochwala zoologiczną nienawiść, ale nie waha się swojej nieludzkiej tezy okrywać szatą nauki (...). Koncepcja takiej teorii nie może być inaczej nazwana, jak zwyrodniałą” - konstatował  ks. prof. J. Kruszyński. Jego zdaniem, niemiecki rasizm kierował swoje ostrze nie tylko przeciw Żydom lecz w równej mierze  również przeciwko chrześcijaństwu. Taką formę nacjonalizmu, należało zdecydowanie potępić i odrzucić jako nad wyraz szkodliwą.  Powyższe stwierdzenia z dzisiejszego punktu widzenia zahaczają ewidentnie o obłudę i hipokryzję.

W konkluzji publicysta „PP” przedstawił obraz całej sprawy jasno i otwarcie: „niebezpieczeństwo żydowskie w naszym życiu współczesnym  przedstawia się groźnie, niewątpliwie groźniej, aniżeli w jakimkolwiek innym kraju (...).  Żyd, wobec pełnych swobód obywatelskich nie przemienił się w obywatela wartościowego. Nasze rachuby na całej linii zawiodły (...). Posiadamy w żydostwie nie tylko element całkiem obcy, ale na domiar tego element wprowadzający zawsze w nasze życie pierwiastki destruktywne. Musimy tedy bezwzględnie dążyć do odżydzenia naszego państwa, o tym dwóch zdań być nie może”.

Ks. prof. J. Kruszyński wierzył w „nasz polski nacjonalizm”. Wierzył również, iż „na przyszłość jego praca wydawać będzie piękne wyniki”.

Co przyniosła Polsce owa przyszłość wspomniana przez zatroskanego o jej los lecz przy tym wybitnie krótkowzrocznego katolickiego publicystę dostrzegającego u schyłku 1938 r. przede wszystkim „niebezpieczeństwo żydowskie” doskonale wszyscy dzisiaj wiemy. Przyniosła wojnę, okupację, łapanki, masowe egzekucje polskiej ludności cywilnej, niewyobrażalną grozę obozów koncentracyjnych i ... ”odżydzenie naszego państwa”.

Podsumowując powyższe rozważania stwierdzić należy jasno i dobitnie: preferowany przed wojną polski model katolicyzmu z antysemityzmem i nacjonalizmem w tle dzięki  swoistej  „niedźwiedziej przysłudze” uczynionej mu w latach wojny i okupacji przez hitlerowców całkowicie się skompromitował.

Warto zatem, aby współcześnie żyjący polscy katolicy mieli ten fakt cały czas na uwadze i nie powielali już nigdy więcej błędów  swoich  „przedwrześniowych” poprzedników dostrzegających niebezpieczeństwo nie tam gdzie trzeba.

Tow.  Ryszard  Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 

 

 

 
<< Początek < Poprzednia 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 Następna > Ostatnie >>

Strona 88 z 115