Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

PRZYPOMINA RODAKOM I RODACZKOM

KU BARDZO POTRZEBNEJ REFLEKSJI :

O TYM PISAŁ „GŁOS ROBOTNICZY” -

PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ (PPR)

WE WTOREK, 2 PAŹDZIERNIKA 1945 ROKU :

Włodzimierz Waś,

„Watykan a Polska”

„Już w 1940 r. Stolica Apostolska powierzyła za pośrednictwem nuncjusza papieskiego w Berlinie administrację diecezji chełmińskiej biskupowi Karolowi Splettowi - „pasterzowi” gdańskiemu.

Biskup Splett pokazał co umie.

Rozpoczęła się na terenie jego diecezji nagonka na katolików pochodzenia polskiego i na księży Polaków.

Ksiądz biskup Splett zapomniał, że jest duchownym, że reprezentuje Kościół głoszący zasady miłości bliźniego.

Był tylko Niemcem.

Kościół na terenie diecezji chełmińskiej przestał być Kościołem Rzymskim, stał się Kościołem niemieckim.

Na skutek listu pasterskiego ks. Spletta, w świątyniach nie wolno było modlić się po polsku.

Podobnie wyglądała sprawa w przypadku obsadzenia diecezji poznańsko – chełmińskiej, której administratorem mianował Watykan innego Niemca ks. Breitingera.

Ksiądz Breitinger został, zgodnie z oświadczeniem nuncjatury w Berlinie biskupem dla Niemców.

O „tubylcach” Rzym zapomniał !

Co to był za człowiek ks. Hilarius Breitinger dowiadujemy się z dokumentów, jakie kierował on do arcykata Narodu Polskiego „gauleitera Warthegau” - Greisera.

Otóż administrator apostolski ks. Hilarius Breitinger i kanonik jego kapituły ks. dr. Albert Steuer, opisując w wyżej wspomnianym liście przedwojenne prześladowania księży narodowości niemieckiej na terenie województwa poznańskiego przez „szowinistyczny element polski składający się nie tylko z motłochu, lecz z inteligencji, policji polskiej i oficerów armii polskiej” tłumaczą przyczyny tego :

„pobożność narodu polskiego była zbyt mała i płytka, tak że naród ten od wieków podżegany w swej nienawiści przeciw wszystkiemu co jest niemieckie dopuszczał się...czynów które znajdują się w najbardziej ostrej sprzeczności z chrześcijańskim sposobem myślenia i odczuwania”.

Był to administrator apostolski na terenie państwa z którym obowiązywał natenczas konkordat.

Po otrzymaniu takiego listu Greiser natychmiast zastosował środki odwetowe.

Rozpoczął się szlak męczeński kleru polskiego, ciągnący się poprzez wszystkie obozy koncentracyjne : od fortów poznańskich do Oświęcimia, Dachau i Hamburga.

Ilość księży Polaków, którzy wtenczas zginęli jest ogromna.

Czy ze strony Watykanu wyszedł choć jeden okrzyk protestu?

Jakoś nic o tym nie słychać.

Teraz gdy i ks. Splett i kanonik Steuer zostali aresztowani jako zbrodniarze faszystowsko – hitlerowscy, znalazł się obrońca.

Kuria arcybiskupia w Poznaniu, na pewno nie z własnej woli, interweniuje w sprawie ulżenia doli „biednych aresztowanych” i sugeruje, że najlepsze wyjście z kłopotliwej sytuacji będzie wysiedlenie do Niemiec tych dostojników kościelnych, bez rozprawy naturalnie.

Dlatego też ze wszechmiar słuszne jest zarówno z punku widzenia dobra Polski jak i wymogów Prawa Narodów, stwierdzenie Rządu Polskiego, że konkordat zawarty między Rzecząpospolitą Polską i Rzymem na skutek jednostronnego złamania zasadniczych jego warunków przez Stolicę Apostolską oraz na skutek pośredniej pomocy udzielanej przez nią władzom niemieckim w dziele germanizacji ludności polskiej stracił moc prawną.

Przykra i gorzka jest myśl, że za to jak nas Watykan traktował i traktuje przekazywaliśmy jeszcze rok – rocznie do Rzymu ponad 30. 000. 000 złotych.

Przed stu laty już Słowacki zrozpaczony stanowiskiem Stolicy Apostolskiej do Polski zawołał :

„Polsko...

Krzyż Twym papieżem jest, a Twa zguba w Rzymie!”.

Włodzimierz Waś”.

Cyt. za :

Włodzimierz Waś, Watykan a Polska, „GŁOS ROBOTNICZY” - PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ, ROK I., ŁÓDŹ, WTOREK 2 PAŹDZIERNIKA 1945 R., Nr 105, s. 3.

Powyższy materiał przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP),

 

 
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

PRZYPOMINA :

Agawa,

„„KAZIK” (Wspomnienie o Janku Krasickim)”

„Tow. Jan Krasicki (Kazik) jeden z czołowych, młodych działaczy Polskiej Partii Robotniczej był zarazem jednym z najlepszych przywódców i organizatorów młodzieży polskiej w walce o wolność i niepodległość narodu.

Był drugim z kolei (po zgonie tow. Hanki Sawickiej) przewodniczącym Związku Walki Młodych w okresie konspiracji.

Padł w walce z okupantem we wrześniu 1943 roku.

Postać tego młodego bojownika i przywódcy obok takich postaci jak Pietrek (Mirek Krajewski i Hanka Sawicka) żyć będą długo w pamięci młodego pokolenia Polski, które na przykładach życia i walki swoich najlepszych przedstawicieli winno uczyć się i wychowywać w wolnej Ojczyźnie.

Poniżej drukujemy wspomnienie o Janku Krasickim, napisane przez jednego z jego wychowanków. Red.

*   *

*

W niedzielne wiosenne rano panuje na Woli spokój.

Dzielnica nie ocknęła się jeszcze na dobre z leniwego snu dnia świątecznego.

Po rogu przechadza się zdrętwiały od chłodu policjant – drzemią drewniane konie karuzeli na Wenecji.

Wolno niezwykle suną wskazówki po tarczy chronometru w budce ekspedycji tramwajowej.

Dłużą się niezwykle chwile czekania na podpunkcie.

Ale Hanka przyjdzie na pewno, nie ma zwyczaju nawalania.

Oto idzie i prowadzi jakiegoś gościa.

Towarzysze się nie znają : Agawa – Kazik...bąknął – niepoważnie.

Zawsze głupio wychodził taki Wersal.

Nowy wygląda wcale nieźle.

Ubrany jest w brudny i wyświechtany płaszcz „burbeary” i kapelusz.

Ale twarz pod kapeluszem dobra, młoda i o zdecydowanym zaciętym wyrazie.

Zapytał czy niedaleko.

Tłumaczę, że zaraz skręcamy w Towarową a potem już dwa kroki.

Lokal był wtedy u „Długiego Edka”.

Byli na miejscu wszyscy.

„Długi Edek”, „Dobrodziej”, Ja no i „Jan”.

On nigdy „nie interesował się polityczną stroną roboty” a potem urwał się z organizacji i uciekł do lasu.

Matka wyniosła się lękliwie do kuchni.

Kazik wyjął notes nie wiadomo po co postukał ołówkiem w stół i zażądał sprawozdania.

Bzyknęły słowa „Vis”, „pestki” i potem coś o nalepkowaniu.

No a następnie Kazik zaczął  mówić.

Poglądowo wyjaśniał na czym Związek Radziecki opiera swoją militarną potęgę.

Mówił z zapałem o jakiejś zapadłej pustynnej dolinie między górami w Kazakstanie i jak z tej doliny zrobiono cudownie urodzajny szmat ziemi przez umiejętne nawodnienie.

A potem jak u nas dewastowano lasy na Podkarpaciu.

Zabolała nas sprawa tych lasów i fakt że nie będą już zatrzymywać wilgotnego życiodajnego śniegu na wiosnę.

Słuchaliśmy z myślą, że przecież i my w przyszłości potrafimy, musimy potrafić wyrwać zło z korzeniami, usunąć krzywdę i zmienić nędzy chłopski zagon w kwitnące łany wolnej i szczęśliwej Polski.

Tylko „Jan” uśmiechnął się.

Dobrze mu było się uśmiechać.

Jego ojciec był obszarnikiem na Ukrainie, a Dobrodziej i Edek mieli rogowate narośla na dłoniach od hebla, ale za to nie mieli ziemi.

Kazik poszedł.

Ale od razu wszystkim się stało jasne, że to nasz „równiak” i bojowy i szczery i ciekawie mówi.

Wtedy to po raz pierwszy chłopcy nie ziewali na części politycznej zebrania.

No, a ja byłem dumny, że to właśnie przeze mnie chłopak sprowadzony i że nareszcie przestana kwękać o babskiej hegemonii w Gwardii.

A potem już w lecie to była sprawa z psem.

Było to po południu jednego pogodnego dnia na „Budach”.

Kazik energicznie nacisnął dzwonek przy drzwiach portierni w fabryce pomp.

Mieliśmy tam „zrobić” werkschutza.

Ale nie było go.

Natomiast otworzył nam drzwi jakiś dziadyga i w następnej chwili przez te żelazne drzwi od podwórza, które ja miałem zamykać wtoczył się wielki pies.

Stanął za dziadem z tyłu i ziewnął : zęby miał potworne.

Kazik zaczął zalewać coś o inżynierze i wyszliśmy bez niczego.

Nawet nie można było zajrzeć do szuflady stołu, czy nie leży tam upragniony Mauser – marzenie nasze.

Nie można było. - Dziad podejrzliwie patrzał na nasze ręce w kieszeniach.

Pietrek mówił potem, że tak właśnie trzeba było, że pies robi wiele hałasu.

Ostatecznie przecież werkschutza nie było, i że problematyczne jest czy broń zostawił w szufladzie.

Z drugiej strony znowu nie można było „obcinać” roboty.

To było latem.

Zrośliśmy się już wtedy z Kazikiem – stał się konieczny w robocie.

Umiejętnie prowadził robotę polityczną, zaciekawiał i rozpalał wyobraźnię tam gdzie ktoś inny na jego miejscu zanudzałby słuchaczy zasadniczymi referatami, naszpikowanymi procentami i „uderzającymi” zastawieniami cyfrowymi.

Nawet jego nerwowy tik przypominający ziewanie, nie raził nikogo przy prelekcji.

No i bojowiec był.

Czuło się, że człowiek ten ma żelbetonową konstrukcję, że ma kręgosłup – a to w owych czasach wiele znaczy.

Należał do tych, którzy się nie łamią.

Na jesieni już we wrześniu zamroczył nas Pietrek pewnego dnia wieścią, że Kazik nie żyje.

„Nie dał się wziąć”.

Tak to się nazywało.

To było podobne do niego i nie każdy potrafiłby się zdobyć na coś podobnego.

Edek nie potrzebował stosować „profilaktycznego”urywania się z lokalu.

Po takiej wiadomości nie było nic do gadania.

Zacisnęły się tylko szczęki i w ustach narastał gorzki smak żalu i zemsty.

Jeszcze jeden dobry towarzysz jeden z najlepszych ubył robocie.

A jednak szliśmy naprzód, wznoszono walkę na wyższy poziom, umasowiano ją.

Agawa”.

Cyt. za :

Agawa, „KAZIK” (Wspomnienie o Janku Krasickim), „GŁOS ROBOTNICZY” - PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ, ROK I., ŁÓDŹ, NIEDZIELA 30 WRZEŚNIA 1945 R., Nr 103, s. 5.

Powyższy materiał przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP),

 

 
PDF Drukuj Email

W związku ze zbliżającą się 74. rocznicą

bitwy pod Lenino

(12 października 1943 r. - 12 października 2017 r.)

Komunistyczna Partia Polski (KPP)

uroczyście przypomina o bohaterskich Kościuszkowcach :

Anatol Mikułko,

„Tam bieleją ich kości”

„Przez pola i wsie sowieckie kroczył butami żołnierzy niemieckich gorący październik.

Pola poorane kołami armat i czołgów.

Wsie spalone przez pociski.

Pola i wsie sowieckie rudawego koloru od pogorzelisk, jesieni i krwi.

Ten obraz wywołuje wspomnienie bitwy pod Lenino.

Lenino – to zwykła wieś jakich wiele w Związku Radzieckim.

Dwa lata temu na polach pod tą wsią polała się krew żołnierza polskiego.

Dwa lata temu pod tą zwykłą wsią żołnierz polski dokonał rzeczy niezwykłych, wspiął się na szczyty bohaterstwa.

Czas tego nie oddali i nie zatrze.

Gdy mówimy o Lenino myślimy również o Oce.

Nad Oką formowała się 1 – sza Polska Dywizja im. T. Kościuszki.

Tam się zaczęła epopea.

Rzeka, las, ziemia mówiły po polsku.

1 – sza Dywizja skupiła Polaków z najodleglejszych zakątków Związku Radzieckiego.

Dała do ręki im broń, pozwoliła ziścić sny o Polsce.

1 – sza Dywizja stała się szkołą, uczącą nie tylko rzemiosła żołnierskiego, ale i innego rozumienia Polski.

1 – sza Dywizja jest drobną częścią składową potężnego Wojska Polskiego.

Posiada jednak wyjątkowe znaczenie dzięki roli, którą spełniła.

Nie roztrwoniła, nie zmarnowała ona polskich sił.

Na odwrót, zogniskowała i przyprowadziła żołnierzy do kraju.

Droga powrotu nie była łatwa.

Ale była najkrótsza i najpewniejsza.

Pod Lenino żołnierz polski przelewał krew po to, by but niemiecki nie deptał pól, wsi i miast naszych.

Pod Lenino żołnierz polski łącznie z żołnierzem sowieckim bił się o Polskę.

Te węzły wspólnie przelanej krwi scementują przyjaźń na zawsze.

Dumni jesteśmy z tego, że kościuszkowcy zdali dobrze swój egzamin bojowy.

Lenino zapisze się w historii jako symbol poświęcenia i bohaterstwa.

Odwaga Polaków budziła podziw u żołnierzy Armii Czerwonej, armii herosów.

Jak walczono, z jakim napięciem i zaciętością – obrazuje wiersz, poetycki dokument, który zamieszczamy na innym miejscu.

Wielu bohaterów padło.

Tam pod Lenino dżdżysty październik wypłukuje teraz ich bielejące kości.

Anatol Mikułko”.

Cyt. za :

Anatol Mikułko, Tam bieleją ich kości, „Dziennik ŁÓDZKI”, ŁÓDŹ, piątek 12 października 1945 r., Rok I, nr 99 (109), s. 1.

Powyższy, historyczny materiał źródłowy przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 

 
PDF Drukuj Email

Bajki o tym jak PZD dba o działkowców cz. 3.


Znacie opowieści (bajki) tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców, jak to w tym związku dba się o interesy działkowców?

 

A więc poczytajcie jak to wygląda w praktyce dnia codziennego.

W tym artykule zajmiemy się dotacjami jakie otrzymały ogrody w Okręgu Pomorskim w Gdańsku w ubiegłym roku z Funduszu PZD przeznaczonego na usuwanie klęsk żywiołowych

 

Dla przykładu omówimy sytuację w ROD "Przyszłość" w Gdańsku.

Ogród ten otrzymał w formie dotacji 15.000,00 zł z przeznaczeniem na rozwiązanie problemów z odwodnieniem terenu.

A teraz popatrzcie Państwo jak wygląda ten ogród w rok po otrzymaniu dotacji. Jak widać na załączonych zdjęciach ogród jest zalewany tak jak był zalewany poprzednio. Według uzyskanych informacji nie wykonano żadnego odwodnienia, które by w jakiejkolwiek formie zabezpieczyło dorobek działkowców przed wodą.

Oprócz zalewania ogrodu wodą pojawia się

także problem zagrożenia epidemiologicznego

woda zalewa szamba i ich zawartość przemieszcza się po całym ogrodzie.

 

I co na to Zarząd ogrodu jak zwykle nic.


Co ciekawsze za straty poniesione przez działkowców związane z zalewaniem ich altan czy działek PZD nie zwróci im ani grosza.


P.S.

Chętnie zamieścimy wyjaśnienia Zarządu ROD "Przyszłość" w Gdańsku co zrobił w tej sprawie i jak wykorzystał przyznaną dotację.


A oto kilka zdjęć z tego ogrodu po opadach deszczu i akcji podejmowanych przez działkowców w celu odwodnienia ogrodu.


 

 

 
PDF Drukuj Email

W związku ze zbliżającą się 100. rocznicą

Rewolucji Październikowej

Komunistyczna Partia Polski (KPP)

przypomina:

„Wielkie rocznice mają to do siebie, że zmuszają do refleksji, do zadumy nad tym wszystkim, czym zaowocowały w historii.

O Wielkim Październiku napisano wiele – tomy całe.

I może właśnie dlatego tak trudno jest dziś z owej niezliczonej ilości uwag, syntez i przyczynków wybrać te najbardziej trwałe i uniwersalne.

Niechaj więc do naszej wyobraźni przemówi twórca i wódz owych wydarzeń – Włodzimierz Lenin.

„Nauka nasza nie jest dogmatem, lecz wytyczną działania – tak mówili Marks i Engels, którzy słusznie wyszydzali wkuwanie i zwykłe powtarzanie formuł, mogących w najlepszym razie jedynie nakreślić ogólne zadania, nieuchronnie modyfikowane przez konkretne ekonomiczne i polityczne warunki każdej poszczególnej fazy procesu historycznego...”.

(„Listy o taktyce”).

„Państwo jest silne świadomością mas. Państwo jest silne wówczas, kiedy masy o wszystkim wiedzą, o wszystkim mogą wydać sąd i wszystko czynią świadomie...”.

(Z przemówienia na II Zjeździe Rad).

„Klasa robotnicza potrafi wychować i zahartować swoje organizacje, krytykując otwarcie swych przedstawicieli. Nie od razu, nie bez tarć, nie bez walki i nie bez trudu rozwiążemy jednak postawione nam przez ciężki obrót wydarzeń ciężkie zadanie...”.

(„O niektórych cechach obecnego rozkładu”).

„Bez dyskusji, polemik i walki poglądów niemożliwy jest żaden ruch. W tej liczbie i ruch robotniczy. Bez bezlitosnej walki z wyradzaniem się polemiki w wymyślanie i swary niemożliwa jest żadna organizacja...”.

(„Dwie metody polemiki i walki”).

„Maskowanie nieprzyjemnej prawdy poczciwymi słówkami , to najbardziej szkodliwa i niebezpieczna rzecz dla sprawy proletariatu, dla sprawy mas pracujących. Prawdzie, choćby nie wiem jak była gorzka, należy patrzeć prosto w oczy. Polityka nie spełniająca tego warunku jest polityką zgubną”.

(„Obrona imperializmu zamaskowana niewinnymi frazesami”).

„Wśród błędów, braków, potknięć naszej rewolucji niemałą rolę odgrywają błędy zrodzone wskutek braku dostatecznej kontroli ze strony robotników nad organizatorską pracą inteligentów...”.

(„Jak zorganizować współzawodnictwo”).

„Najgorsze u nas, to nadmierna obfitość w prasie ogólnikowych rozwiązań i politycznego trajkotania, a równocześnie dotkliwy brak badań nad terenowym doświadczeniem. Zarówno w terenie, jak i na górze istnieją silne tendencje, przeciwne podawaniu tych doświadczeń do powszechnej wiadomości i ich rzetelnej ocenie. Istnieje lęk przed wywlekaniem brudów, przed nagą prawdą, chęć wymigania się od prawdy napuszonym ogólnikiem, zwyczajną płycizną...”.

(„Z listu do N. Osińskiego”).

„Skoro bowiem nieobłudnie uczymy robotników i chłopów przestrzegania dyscypliny, to obowiązani jesteśmy zacząć tę naukę od siebie samych”.

(Telegram do P. F. Winogradowa).”

Cyt. za :

W rocznicę Października, „Dziennik Popularny”, ŁÓDŹ, piątek – 7, sobota – 8 i niedziela 9 listopada 1980 roku, Tok XXXVI, nr 242 (9710), s. 1.

Powyższy, historyczny materiał źródłowy przesłał :

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 8 z 115