Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

28 stycznia 2018 r.

w Poznaniu odbyła się

VII Konferencja na temat przyszłości ogrodnictwa działkowego.


Na spotkaniu omówiono rezultaty spotkania działkowców w Sejmie RP w dniu 29 listopada 2017 r. Przedstawiono jej tematykę, wystąpienia, rezultaty i "furtki" jakie otworzyła.


Ustalona została problematyka jaka zostanie poruszona na najbliższych spotkaniach, które są konsekwencją sejmowej konferencji.


Poinformowano o dalszych działaniach mających na celu doprowadzenie do decentralizacji PZD.


W najbliższym czasie dojdzie do spotkania przedstawicieli działkowców z reprezentami władz kraju.


W spotkaniu poznańskim uczestniczyli zarówno działkowcy z wolnych ogrodów działkowych jak i tych, które pozostają pod tymczasowym zarządem warszawskiej centrali. Krąg "niepokornych" poszerzył się o liczne nowe twarze, także niezadowolone z działań PZD. Wielogodzinna dyskusja obfitowała w wiele nowych pomysłów.


A oto kilka zdjęć z uroczystości (ze względów bezpieczeństwa osób, które jeszcze są w PZD nie publikujemy zdjęć zgromadzonych licznie działkowców, aby uniemożliwić ich szykanowanie przez tzw. aktyw PZD).



 

 

 
PDF Drukuj Email

Szanowny Panie Robercie Kwiatkowski,

być może w tej chwili wyjdę na lewaka dzielącego lewicę. Być może będę musiał budować jakąś nową partię lewicową. Trudno tu już nie chodzi o Lewicę tu chodzi o Polskę.

Problemem Lewicy jest to, że nie słuchamy  wyborców. Mam nadzieję, że po tym co piszę, będzie to zdanie w czasie przeszłym, a mój tekst zostanie odczytany nie jako dobijanie lewicy, lecz jako próba jej zracjonalizowania, naprawienia kardynalnych błędów.

Temat uchodźców to jeden z gwoździ do trumny lewicy. Wielu działaczy po lewej stronie wykazuje się, źle pojętą otwartością. I niezrozumieniem o co chodzi społeczeństwu. Owszem wyborcy lewicowi są za pomaganiem innym. Jednak proszę zrozumieć sytuację naszych rodaków. Szczególnie tych z mniejszych miejscowości, gdzie społeczeństwo się zna. Dziś pod butem kleru, wytykani palcami jeśli coś nie idzie po myśli kleru. Ciężko w takim miejscu nawet powiedzieć, że się głosuje na lewicę. Ciężko nawet zebrać podpisy pod projektem "ratujmy kobiety". Teraz dodajmy im muzułman. I mamy sytuację, gdy w małej miejscowości nie da się wyjść na ulicę. Raz z obawy, że wpadnie się na "wyminę poglądową" pomiędzy katolikami, a uchodźcami i się oberwie. Dwa w kulturze muzułmańskiej za poparcie takiego projektu można zginąć. Jeśli więc otwieramy się na muzułman od razu wychodzimy na kłamców w sprawie Polski Laickiej, jak również, że bronimy praw kobiet czy mniejszości seksualnych. I w tej kwestii musimy kategorycznie stanąć za Polskim obywatelem i kategorycznie nie zgadzać się na przyjmowanie uchodźców. Ci, którzy przyjeżdzają tu pracować nie starają się o azyl żadne zapomogi. Jak pan nie wierzy proszę mnie odwiedzić. Po sąsiedzku mam dwie osoby z afryki, paru obywateli Ukrainy. Pracują wynajmują mieszkanie, ale zgrzyty na tle rasowym pomiędzy nimi są. Zresztą kwestia obcokrajowców zawsze odsuwała wyborców od lewicy. Przykład Podkarpacia. Gdzie społeczeństwo, boi się jechać np. do szpitala w Jarosławiu. Powodem są zaczepki ze strony mieszkającej tam ludności Ukraińskiej. Zawsze tam powtarzano, że Kwaśniewski sobie mówi o przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, bo jeździ w rządowej limuzynie z ochroną. Zanim przejdziemy do empati nad innymi nacjami najpierw wczujmy się w sytuację swoich obywateli. I stańmy wreszcie po ich stronie.

Stosunek do PRL, też jest kwestią dyskusyjną. Ja osobiście z racji wieku, nie mam za co przepraszać. Prawo wyborcze uzyskałem dopiero w 2005 roku. Więc całe dorosłe życie spędzam w dziwnym tworze państwowym stworzonym przez partie solidarnościowe. Jeśli jako lewica za coś powinniśmy przepraszać to za 5 grudnia 1996 roku, to wtedy weszła w życie klauzula sumienia. Skoro nie wstydzimy się rodowodu PRL, to czemu tak często rezygnujemy z rozwiązań PRLu? Wielu działaczy lewicowych odżegnuje się od kary śmierci. Tak bardzo przesiąkneli konserwtywnym podejściem, żeby nadstawiać drugi policzek, dawać drugą szansę? Szkoda, że jako lewica w kwestiach, gdy ktoś wpadł w spiralę zadłużenia, to nie ma w prawie przewidzianej drugiej szansy. A może wreszcie zapytajmy społeczeństwo czy jest za przywróceniem kary śmierci, może wreszcie nawołujmy do referendum w sprawie przywrócenia tej kary?

 

Powie Pan, że w ten sposób utracimy partnerów zagranicznych? W świecie kapitalistycznym to kapitał powoduje partnerstwo. A ten można przyciągnąć, przez umiejętność zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, oraz rozwoju gospodarczego. Na gruncie gospodarczym lewica nigdy nie miał czego się wstydzić. Zresztą z partnerami zawsze można negocjować. Nie możemy się integrować tracąc zdrowy rozsądek. Ceną integracji nie mogą być dramaty społeczne.

 
PDF Drukuj Email

Coraz więcej osób wchodzi w konflikt z PZD. Nie jest to wynikiem złośliwości czy brakiem dobrej  woli. Powodem są  zapisy ustawy, które są jednostronne, preferują PZD i  nie uwzględniają praw członków Stowarzyszenia. Właśnie takie stwierdzenia padały na spotkaniu działkowców w Sejmie RP. Tam również poddane zostały analizie zapisy ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych i ich niezgodność z Konstytucją i wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2012 r.

 

Właśnie dlatego, jako jeden z zainteresowanych działkowców, pozwalam sobie na odniesienie się do niektórych zapisów ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych.


Trybunał Konstytucyjny trafnie stwierdził,  że z uwagi na znaczny zakres zakwestionowanych przepisów podlegających uchyleniu, racjonalne było uchwalenie nowej ustawy. Nie chodziło jednak o stworzenie aktu powtarzającego poprzednie błędy, a tak się stało.


Już w rozdziale 1 „Przepisy ogólne”  należy zauważyć narzucenie uregulowań wewnętrznych stowarzyszenia osobom nie  pozostającym w  stowarzyszeniu (art.2 ustawy). Osoba mająca działkę w ogrodzie nie należąc do stowarzyszenia  (art. 32, 33 ustawy)zmuszona jest do wykonywania obowiązków nałożonych regulaminem, a więc wewnętrznym aktem stowarzyszenia (art. 14 ust. 2 ustawy). Oddzielenie członkostwa w organizacji mającej tytuł prawny do nieruchomości od prawa do ustanowienia prawa do działki jest rozwiązaniem zasługującym na aprobatę, bo stanowi poszanowanie praw obywateli do zrzeszania się. Natomiast narzucenie aktów wewnętrznych osobie nie będącej jego członkiem w drodze ustawy jest w sposób oczywisty sprzeczny z zasadą zaufania obywateli do Państwa. Niedopuszczalne jest rozwiązanie polegające na tym, że  jako źródło praw i obowiązków, wskazany jest akt niewymieniony enumeratywnie w katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego (art. 87 w zw. z art. 234 Konstytucji).


Zobaczmy kolejny art. 11 ustawy. W jakim zakresie czyni on zadość orzeczeniu Trybunału w zakresie likwidacji monopolu PZD na prowadzenie ogrodów działkowych. Na podstawie tego przepisu prowadzenie możliwe jest tylko i wyłącznie, przez jedno stowarzyszenie przy czym przepis przyznaje jednocześnie prawo własności infrastruktury temu stowarzyszeniu, co w konsekwencji czyni iluzorycznym powstanie nowopowstałego stowarzyszenia ogrodu wydzielonego z już istniejącego ogrodu. Takie ograniczenie prowadzi  wprost do niekonstytucyjności przepisu jako ograniczającego prawo zrzeszania się. W tym kontekście trzeba przytoczyć art. 65 ustawy, mocą którego PZD przekształca się w stowarzyszenie z zachowaniem nabytych dotychczas praw i obowiązków. Teoretycznie ustawa zawiera możliwość przekształcania jednostek terenowych  PZD z przeniesieniem na nie prawa własności infrastruktury ogrodowej, jednak zapis nie precyzuje sposobu przeniesienia tych praw. Taka regulacja powoduje, faktyczne uprzywilejowanie stowarzyszenia będącego następcą prawnym PZD względem stowarzyszenia , które miałoby powstać.


Podczas spotkania pojawiło się  wiele przykładów potwierdzających, że powyższe wątpliwości mają uzasadnienie i PZD w sposób konsekwentny wykorzystuje swoją przewagę nad nowo powstającymi stowarzyszeniami.

 


To tylko czubek góry lodowej błędów  tego aktu prawnego, ale przede wszystkim potwierdzenie ,że PZD w sposób konsekwentny powiela dotychczasowe błędy i na siłę usiłuje zachować funkcjonującą od lat 50 czy  60 strukturę.

 
PDF Drukuj Email

Co dalej, lewico?


Podobno nie ma głupich pytań; są tylko głupie odpowiedzi.

 

Dlatego nie boję się zadać pytania z pozoru głupiego, bo w połowie kadencji obecnego parlamentu. Co dalej, lewico?

 

Każde wybory są ważne, te będą ważne z trzech dodatkowych powodów. Od 2 lat trwa demontaż państwa, jakie powstało z walnym udziałem lewicy a którego symbolami są: Okrągły Stół, Konstytucja, Unia Europejska. Od 2 lat lewica pozbawiona jest parlamentarnej reprezentacji a udziału we władzy od lat 12. Jeśli i tym razem nie uda się dostać do Sejmu, szanse na odbudowę silnej pozycji, jaką lewica cieszyła się w Polsce przez dziesięciolecia zmaleją dramatycznie a odbudowa tej pozycji może odsunąć się w odległą przyszłość. Pozostanie PiS u władzy może oznaczać nie tylko nowe państwo, w którym nie będzie miejsca dla lewicowych wartości i ludzi je wyznających ale także groźbę, że Polska zostanie zmarginalizowana, pozbawiona sojuszników i przyjaciół, szans i środków na rozwój, których tak bardzo nadal potrzebuje.

 

Kolejne wybory odbędą się według planu i pomysłów, nadziei i obaw Jarosława Kaczyńskiego. To on ustali reguły gry i narzuci tematy kampanii. Pozostali – nie tylko lewica ale cała opozycja będzie się musiała do nich dostosować. Dziś nic nie wskazuje na to, by (poza kilkoma wyjątkami, o których za chwilę) można było przebić się ze swoim programem i swoją narracją. Nie mamy na to ani sił ani środków i niewiele pomysłów. Co do zasady kampanie te, (chyba że wynik pierwszych wyborów zmieni sytuację) będą dla lewicy i dla całej opozycji reaktywne, co oczywiście znacznie zmniejsza szansę zwycięstwa. Dlatego też najpierw piszę o Kaczyńskim a potem o programie lewicy.

 

Trudny punkt startu  oczywiście nie oznacza, że powinniśmy obrażać się na rzeczywistość. Spróbujmy najpierw, odpowiadając na pytanie tytułowe pytanie (CO DALEJ?) zrekonstruować główne przekazy obozu rządzącego. Gdyby je krótko nazywać, to zamiast Prawo i Sprawiedliwość wypadałoby użyć nazwy Kasa i Rasa. Wszystko to w sosie godnościowo – tożsamościowym. I od tych tematów nie uciekniemy. Nie warto zresztą, bo po pierwsze się nie uda a po drugie może stanowić okazję do silnego zaznaczenia naszej odrębności.

 

PiS narzucił jako oś podziału problem w Polsce dotychczas nieobecny a przynajmniej nieobecny w lewicowej debacie: podziały rasowe. Wykorzystał naturalny strach przed Obcym, żeby jak oszust zagrać z Polakami w trzy karty: uchodźców, imigrantów i terrorystów. I cel osiągnął. Polacy nie chcą obcych i są za to gotowi zapłacić wysoką cenę i w kraju i w Unii Europejskiej.

 

Jak w tej sprawie powinni postępować politycy lewicy? Iść za głosem wyborców, czy za głosem sumienia?

 

Żeby utrudnić odpowiedź na to pytanie, znowu odwołam się do J. Kaczyńskiego.

 

Wszyscy pewnie pamiętamy jego na głos wypowiedziane marzenie, żeby zawitał do Warszawy Budapeszt. Ale po drodze jest przecież jeszcze jedna europejska stolica – Bratysława. Rządzi tam od wielu lat lewicowa, choć nie kochana przez europejskich socjalistów partia Smer, która cieszy się na Słowacji stabilnym, wysokim poparciem, kraj ma równie wysoki i stabilny wzrostem gospodarczym. Partia Smer wprowadziła na Słowację euro i tym samym zakotwiczyła swoje młode państwo w sercu Unii Europejskiej. Ale w sprawach uchodźców zajmuje nieprzejednanie wrogie stanowisko.

 

Wyborców lewicy można znaleźć przede wszystkim wśród 4 ugrupowań, które badane są przez pracownie badań społecznych: PO, SLD, Nowoczesnej i Razem. Jest gorzkim paradoksem, że partie, które walczą w imieniu lewicy i mają lewicowe programy jak SLD czy Razem – znajdują się poza parlamentem. A partie mające swoje parlamentarne reprezentacje czyli PO i .N postulaty lewicowe prezentują w stopniu ograniczonym (jak .N) czy w ogóle – jak PO. To oznacza, że głosy lewicowych wyborców pracują na rzecz konkurencyjnych wobec lewicy partii i programów czasem wprost wymierzonych w poglądy i interesy wyborców lewicy (obecność religii w życiu publicznym, emerytury mundurowe, polityka kulturalna).

 

Istotnym kryterium podziału na lewicy jest stosunek do PRL. Dotychczasowa strategia czy raczej taktyka lewicy historycznej polegała de facto na uciekaniu od dziedzictwa PRL.


Akcentowano zdobycze socjalne, przepraszano za błędy i wypaczenia ale generalnie „wybieraliśmy przyszłość”. I staraliśmy się, co zarzucali nam zarówno krytycy jak i zwolennicy uciekać od przeszłości. Stawiam tezę, że dziś powinniśmy tę postawę odrzucić. Tego chcą ludzie; po latach tendencyjnej, nachalnej propagandy ponad 40% ankietowanych akceptuje konieczność wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r -najbardziej brutalnego z symbolicznych wydarzeń PRL, których sięga pamięć żyjących dziś pokoleń. I co ciekawe: po dorobek PRL sięga pokolenie młodej inteligencji, które odnajduje nowy, pozytywny sens tej wydawałoby się zamierzchłej historii.

 

Jeśli polska lewica chce zbudować atrakcyjną, przekonującą i uczciwą narrację, to nadarza się ku temu niebywała okazja: 100 lecie odzyskania niepodległości. Nie da się przecież tych stu lat opowiedzieć, pomijając 45 lat PRL. Da się natomiast postawić i obronić tezę o stuleciu, w którym dzięki różnym, często zwalczającym się odłamom lewicy Polska i odzyskała niepodległość i dokonała się rewolucja społeczna, bez której powstanie nowoczesnego państwa i społeczeństwa nie byłoby możliwe. Dopiero potem – także dzięki lewicy wyszliśmy z PRL w sposób pokojowy i dołączyli do wspólnoty demokratycznych  państw Zachodu (UE i NATO).

 

Osiągnęliśmy to, co dziś PiS chce zniszczyć, co chce Polakom zabrać.

 

Tę tezę uważam za fundamentalnie ważną dla lewicowej polityki. To jest nasza tożsamość.

 

Najpierw musimy zrozumieć, kim jesteśmy i dlaczego warto zaufać naszym politykom – parlamentarzystom i samorządowcom a potem ubiegać się o głosy wyborców.

 

Na pytanie „CO DALEJ?” odpowiadałem ponad rok temu, podczas nadzwyczaj udanego Kongresu Lewicy. Jeśli naszym oponentom udało się zjednoczyć prawicę, zapewnić przychylność wsi i wsparcie Kościoła i Solidarności – nasza odpowiedź wydawała się oczywista: zjednoczyć lewicę, reprezentować miasto, postawić na kulturę i organizacje pozarządowe, zintensyfikować współpracę z OPZZ. Ta propozycja nadal pozostaje aktualna. Czas pokazał, że wymaga ona uzupełnienia. Musimy walczyć także o tych, których PiS wziął jako zakładników w wojnie  polsko polskiej – mieszkańców wsi, i ludzi wierzących.


Podsumujmy: odpowiedź na pytanie „co dalej lewico?” zawiera:

- akcentowanie PRL owskiej tożsamości lewicy, odkłamanie prawicowej narracji o 45 latach pod sowiecką okupacją

- walkę o porozumienie na lewicy i wspólny start w wyborach

- opracowanie specjalnego programu dla mieszkańców miast, programu, który uwzględnia ich potrzeby i doświadczenia

- otwarcie na ludzi kultury i uznanie jej kluczowej roli nie tylko w społeczeństwie ale i gospodarce (przemysły kreatywne)

- nawiązanie bliskiej współpracy z OPZZ i z III sektorem – organizacjami pozarządowymi

- program wiejski – dla mieszkańców wsi nie tylko dla rolników

- nowa formuła godząca ludzi wierzących i tożsamość lewicy w Polsce. Dobrym początkiem mogłaby na przykład być rozmowa o problemie uchodźców.

 

Lewica powinna konsekwentnie podkreślać proeuropejski kurs, walcząc nie tylko o Polskę w Europie ale i o europejską Polskę. Osie tej polityki powinny być dwie: pierwsza to obrona niezależności sądów jako warunek europejskiego charakteru państwa a druga to nadanie nowej dynamiki projektowi wprowadzenia euro do Polski. Lewica ma się w sprawie europejskiej czym pochwalić i ma czego bronić.

 

Kolejna  - i ostatnia sprawa spośród priorytetów to ochrona zdrowia, pole

 

kompromitacji obecnej ekipy i niezwykle trudny do zreformowania obszar usług społecznych. Jestem przekonany, że to powinien być mocny punkt w lewicowej ofercie.  Jakościowa zmiana jest możliwa tylko jeśli będą dodatkowe pieniądze na służbę zdrowia. Po rządach PiS ich znalezienie może być wyjątkowo trudne. Rozwiązaniem może być przeznaczenie oszczędności z obsługi długu publicznego (w 2016 r to 32 mld zł a na służbę służba zdrowia wydano 83, 3 mld zł) jakie powstaną po przystąpieniu do strefy euro na radykalne polepszenie dostępu do służby zdrowia.

 

I wreszcie dziesiąta propozycja, którą musimy akcentować i stosować. Chodzi o metodę uprawiania polityki . Polska jest dziś bardzo pokłócona. Zażegnanie wojny polsko-polskiej jest, przy zachowaniu swojego zdania i tożsamości podstawowym warunkiem realizacji programu zresztą nie tylko lewicy. Wszystkie ważne sprawy nie zamykają się w jednej kadencji. Potrzebna jest współpraca z innymi partiami, ze wszystkimi Polakami, którzy tego chcą.

 

To nie oznacza amnezji. Ci którzy złamali prawo, zniszczyli konstytucję, powinni za to odpowiedzieć ale tak, by wymierzanie sprawiedliwości nie zahamowało możliwości rozwoju.

 

 
PDF Drukuj Email

WOŚP I CARITAS czyli porażka 3 RP

Jak co roku odbył się finał WOŚP i dzięki PiS wywołał sporą dyskusję.

 

Oczywiście jak zawsze nie tam gdzie trzeba. Dziś dyskutuje się o wyższości fundacji nad fundacją. Partia rządząca oczywiście podkreśla rolę Caritasu, tzw. prawicowa opozycja PO rolę WOŚP, a ja jako "lewak" dziś mówię, dyskusja powinna się toczyć wokół działalności ministerstwa zdrowia. Nie mówię, daj na tę czy inną fundację, bo jak to u lewaka nie obchodzi mnie co robisz ze swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Bardziej mnie martwi, że państwo robi wszystko, abyś miał jak najmniejsze wynagrodzenie.

 

Wróćmy jednak do sedna sprawy. Fundacje i rządy działają na zasadzie rączka rączkę myje. Powiedzmy sobie szczerze fundacja jest tylko dobrowolną składką. Inaczej pisząc, przez Owsiaka ludzie dodatkowo się opodatkowali na służbę zdrowia. Pan Owsiak kupuje sprzęt, który powinien kupować minister zdrowia! Gdyby nie było WOŚP ludzie domagaliby się sprzętu w szpitalach od ministra zdrowia. Powiecie rząd nie ma pieniędzy? to policzcie ile piniędzy rząd przeznaczył na budowę sankturiów lub modernizację istniejących? Minister zdrowia z prawdziwego zdażenia to taki, który na posiedzeniu rządu otwarcie powie, że rząd ma w pierwszej kolejności wyposażyć szpitale. A tak rząd wydaje nasze podatki na kościół. WOŚP nas dobrowolnie opodatkowuje na slużbę zdrowia. Pisząc wprost wpłacając Owsiakowi pozwalamy rzadowi marnotrawić nasze pieniądze z podatków. Rząd nie przejmie się, że potrzebny sprzęt w szpitalu skoro sami, go kupimy.

 

Powiecie, że się nie da sfinansować ministerstwa zdrowia?

 

Bzdura. Można zlikwidować fundusz kościelny, a środki z niego przeznaczyć na wyposażenie szpitali.

 

Można ustalić koszty uzyskania przychodu, dla artystów takie same jak, dla pracujących. Czy ja pracując w Tesco mniej zdrowia poświęcam pracy niż artysta? Artyści uwolnieni od konieczności (przez menagerów) grania charytatywnie też zyskaliby.

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 8 z 124