Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP) PRZYPOMINA

WSZYSTKIM RODAKOM I RODACZKOM

KU KONIECZNEJ REFLEKSJI :

O TYM PISAŁ ŁÓDZKI „GŁOS ROBOTNICZY”

PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ (PPR),

WE WTOREK, 18 WRZEŚNIA 1945 ROKU :

E. Uzdański,

„Droga do dobrobytu”

„Według obliczeń Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów straty Polski wynoszą według najskromniejszych szacunków, sto miliardów zł. przedwojen., choć dalecy jesteśmy od pełnego ujęcia wszystkich poniesionych szkód.

Jedynie tylko straty polskiego przemysłu, kolejnictwa i łączności przekraczają kwotę 20 miliardów złotych przedwojennych.

Nie mniejsze straty poniosło rolnictwo.

Nieobliczalne są po prostu straty nasze w dobrach kulturalnych : w bibliotekach, laboratoriach, gabinetach badawczych, dziełach sztuki.

Najboleśniejsze są jednak nasze straty ludzkie – wynoszą one około 7 milionów osób.

Leży w gruzach Warszawa i setki innych miast Polski, tysiące wsi.

Setki naszych fabryk, elektrowni zostało zdewastowanych przez okupanta.

Zniszczony został dorobek pracy paru pokoleń.

Nawet stosunkowo wysokie odszkodowania wojenne, które Polska uzyskuje w wyniku porozumienia ze Związkiem Radzieckim, powetują poniesione straty tylko w stosunkowo niewielkim odsetku.

Resztę poniesionych szkód musimy odrobić sami.

Wymagać to będzie od całego społeczeństwa poważnych wyrzeczeń, a przecież każdy z nas tęskni do życia „jak przed wojną”, tęskni do spokojnej, normalnej pracy, do dobrobytu.

Niestety, zniszczenia wojenne, poniesione przez nasz kraj, ciążą i jeszcze przez czas jakiś ciążyć będą na całym naszym życiu.

Bowiem te właśnie zniszczenia wojenne powodują nasze trudności gospodarcze i aprowizacyjne.

I póki nie odbudujemy naszej gospodarki – trudności te będziemy odczuwać.

Sprawa stoi tak i tylko tak, że jeśli chcemy zbudować dostatnie życie w Polsce, musimy jak najśpieszniej zaleczyć rany, zadane gospodarce.

Mogą różni demagodzy reakcyjni wołać, że trzeba dać robotnikom więcej mięsa, tłuszczu, białego pieczywa, nabiału, mogą wołać, że trzeba chłopom dać więcej materiałów włókienniczych, więcej maszyn rolniczych i nawozów sztucznych.

Ale każdy rozsądny robotnik i chłop wie, że póty, póki nie będziemy wytwarzać znacznie więcej żywności i artykułów przemysłowych, żądania te będą tylko demagogią, tylko słowem bez pokrycia.

Musimy pracować wydatniej.

Bo dotychczas zarówno w przemyśle, jak i rolnictwie, dalecy jesteśmy od przedwojennych norm wydajności pracy.

Wydajność pracy w przemyśle wynosi obecnie przeciętnie od 30 do 50 procent norm przedwojennych.

Przy takich, o połowę lub więcej niższych, niż przed wojną normach wydajności pracy nie jesteśmy w stanie odrobić poniesionych strat wojennych i osiągnąć dobrobytu.

I dlatego właśnie, jak to mówił wicepremier tow. Gomułka (Wiesław), Polska Partia Robotnicza wystąpiła do klasy robotniczej z żądaniem podniesienia wydajności pracy.

Trzeba, aby każdy robotnik wiedział, że my, jeśli będziemy pracować wydajniej możemy stosunkowo szybko przekształcić Polskę w kraj bogaty, w którym każdy obywatel będzie miał zapewnione dostatnie życie.

Na odzyskanych przez Polskę ziemiach zachodnich posiadamy ogromne bogactwa naturalne – złoża węgla, rud i innych kopalin, rozbudowany przemysł i miliony hektarów urodzajnej ziemi.

Ale te bogactwa oczekują jeszcze na ręce robocze, aby dawać to wszystko, co one dać mogą.

Możemy w Polsce stosunkowo szybciej, niż w innych krajach, odrobić straty wojenne i odbudować dobrobyt obywateli, bo nie ma już u nas obszarników i nie ma już wielkich kapitalistów i karteli, które dawniej przeważną część dochodu narodowego przywłaszczały sobie.

Ale nie ma dla nas innej drogi odrobienia strat, nie ma innej drogi do osiągnięcia dobrobytu, jak zwiększenie wydajności pracy.

Trzeba, aby ta prosta prawda dotarła do świadomości każdego robotnika, każdego pracującego.

A dla nierobów, dla spekulantów i szabrowników będzie dekret o przymusie pracy.

E. Uzdański”.

Powyższy historyczny materiał źródłowy przesłał  :

Tow. Ryszard Rauba (Komunistyczna Partia Polski - KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Komunistyczna Partia Polski (KPP) przypomina

ku bardzo głębokiej i absolutnie koniecznej refleksji

nad historią relacji polsko – watykańskich :

Z powojennej, patriotycznej publicystyki politycznej

Polskiej Partii Robotniczej (PPR) :

„Sprawa konkordatu”

Przed kilkoma dniami podaliśmy tekst komunikatu urzędowego, dotyczącego stosunków między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej a Watykanem.

W uchwale tej – powziętej jednomyślnie przez Radę Ministrów, Rząd stwierdził, że konkordat, zawarty między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską przestał obowiązywać, wskutek jednostronnego zerwania go przez Stolicę Apostolską, przez akty prawne, zdziałane w okresie okupacji, a sprzeczne z jego postanowieniami.

Uchwała ta, która niewątpliwie zdobędzie poparcie całego narodu, precyzuje jasno, o co chodzi.

Chodzi o to, że stanowisko Watykanu do Polski było w okresie okupacji, mówiąc ostrożnie, mocno dwuznaczne, a poszczególne jego pociągnięcia, cytowane w komunikacie, były wręcz sprzeczne z interesami Rzeczypospolitej Polskiej i z wyraźnymi zobowiązaniami, zaciągniętymi wobec Polski przez władze Stolicy Apostolskiej.

Watykan oddał administrację diecezji chełmińskiej niemieckiemu biskupowi, hitlerowcowi i hakatyście Splettowi, który powierzonej mu przez Watykan władzy nadużył do prześladowania Polaków – zarówno wiernych, jak i księży.

Watykan ustanowił na terenie Polski specjalnego administratora apostolskiego Niemca z jurysdykcją dla Niemców, co również stanowiło akt sprzeczny z interesem narodu polskiego, sprzeczny z wyraźnym tekstem konkordatu.

I w chwili obecnej Watykan zachowuje pozycję wybitnie niechętną w stosunku do Polski.

Watykan dotąd utrzymuje na ziemiach zachodnich przejętych przez Polskę, niemiecką administrację kościelną, która stara się wszelkimi sposobami nie dopuścić do napływu na te ziemie księży polskich, zamienić na tych ziemiach Kościół Katolicki w obronną pozycję niemczyzny.

Watykan, jako jedno z nielicznych pozostałych jeszcze państw – w towarzystwie faszystowskiej Hiszpanii, Portugalii i Argentyny w towarzystwie de Valery, który zmienił Irlandię w hitlerowską bazę szpiegowską - „nie uznaje” uchwał konferencji poczdamskiej, „nie uznaje” Rządu Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej.

„Niemiła księdzu ofiara, pójdź cielę do domu” - mówi stare chłopskie przysłowie.

Skoro Watykan zerwał stosunki z Rzecząpospolitą Polską, skoro Watykan nadal w sposób widoczny nie przywiązuje wagi do odnowienia tych stosunków, to trudno, by Polska uznawała nadal konkordat za wiążący ją prawnie.

Uchwał Rządu Rzeczypospolitej o utraceniu mocy prawnej przez konkordat jest jedynie logiczną konsekwencją cytowanych przez nas faktów.

Koła watykańskie, a  wraz z nimi i reakcja polska i międzynarodowa podniosą niewątpliwie niemały hałas w związku z tą uchwałą.

Będzie się mówiło o „walce z Kościołem”, o „prześladowaniach Kościoła Katolickiego”.

Oczywiście, wszystko to będzie całkowicie sprzeczne z rzeczywistością.

Demokracja polska nie ma zamiaru prowadzić jakiejkolwiek walki z religią, jakiejkolwiek walki z Kościołem.

Dość wskazać, że na całej przestrzeni Pomorza, Poznańskiego i części Kongresówki, włączonej do Reichu właśnie przedstawiciele demokratycznych władz polskich byli tymi, którzy umożliwili normalne funkcjonowanie polskich diecezji i parafii na tych ziemiach.

Dość wskazać na uruchomienie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i ostatni obchód Bożego Ciała, święcone z udziałem przedstawicieli wojska i władz państwowych.

Komunikat rządowy stwierdza : „Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej oświadcza, że tak jak dotychczas niczym nie krępował działania Kościoła Katolickiego, podobnie i nadal zapewnia Kościołowi Katolickiemu pełną swobodę działania w ramach obowiązujących ustaw”.

Dobrze się stało, że zostało to wyraźnie przed całym światem stwierdzone.

Przy stwierdzeniu stanu wygaśnięcia konkordatu między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską nie chodzi o religię, nie chodzi o sprawy wiary.

Chodzi o to, że Rząd Rzeczypospolitej nie mógł dłużej tolerować w stosunku do Polski, prohitlerowskich, proniemieckich, antypolskich tendencji pewnych wpływowych kół watykańskich.

Wierzymy, że opinia milionów wierzących katolików polskich, którzy nie podzielali i nie podzielają tych tendencji nie pozostanie bez wpływu na ostateczne ukształtowanie polityki Watykanu”.

Cyt. za : Sprawa konkordatu, „Głos Robotniczy”. Pismo Polskiej Partii Robotniczej, Rok I., Łódź, Niedziela, 16 września 1945 r., Nr. 89, s. 3.

Powyższy materiał źródłowy przesłał :

 

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 
PDF Drukuj Email

KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

PRZYPOMINA O PIERWSZYM OPUBLIKOWANYM PROGRAMIE POLITYCZNYM

POLSKIEGO SOCJALIZMU !!!

WSPÓŁCZEŚNI POLSCY KOMUNIŚCI

CAŁY CZAS PAMIĘTAJĄ

O SWOICH WIELKICH IDEOWYCH POPRZEDNIKACH I SĄ Z NICH DUMNI !!!

Na początku lat 70. XIX w. na rosyjskich uczelniach wyższych zaczęły powstawać zakonspirowane kółka socjalistyczne.

W gronie ich inicjatorów znaleźli się oprócz studentów Rosjan polscy studenci.

Pierwsze kółko polskich studentów – socjalistów pod przewodnictwem Aleksandra Więckowskiego zostało założone w 1874 r. w Petersburgu, wówczas będącym głównym ośrodkiem rosyjskiego anarchizmu.

Krótko po powstaniu tego kółka dołączył do grona jego uczestników 18 – letni Ludwik Waryński – student Instytutu Technologicznego w Petersburgu.

Podobne organizacje powstały następnie na uczelniach w Moskwie, Kijowie oraz w Odessie.

Kazimierz Dłuski – uczestnik jednego z kółek zwracał po latach uwagę, że : „czynny (...) udział studentów Polaków w ruchu socjalistycznym w uniwersytetach rosyjskich nie zadowalał ich w całej pełni. Pomimo głębokiego poczucia, że się służy sprawie ze wszech miar słusznej, dawała się odczuć tęsknota za krajem, a jednocześnie coraz głębiej kiełkowała myśl, że idea socjalizmu powinna być propagowana przez Polaków nie w Rosji, lecz we własnym kraju, na pierwszym zaś miejscu w jego stolicy – Warszawie. Toteż powstała inicjatywa zbadania terenu warszawskiego przez delegatów z uniwersytetów rosyjskich - podkreślał Kazimierz Dłuski.

W 1875 r. z Kijowa do Warszawy przybył w charakterze emisariusza „nowej, dobrej nowiny” jeden z działaczy kółkowych – Jan Izbicki.

Na miejscu rychło okazało się, iż młodych socjalistów czekała na polskim, rodzimym gruncie gigantyczna, wręcz syzyfowa praca.

Faktycznie „od podstaw”.

Rzeczą charakterystyczną była odczuwalna wrogość do socjalizmu okazywana przez część środowiska warszawskiej inteligencji.

Pomimo ogromnych trudności, braku środków finansowych i niebezpieczeństw czyhających ze strony carskiej żandarmerii na początku 1876 r. powstało na Uniwersytecie Warszawskim wówczas funkcjonującym jako Uniwersytet Cesarski pierwsze kółko socjalistyczne.

Jego organizatorami byli : Bolesław Mondszajn – student medycyny z Petersburga, Szymon Diksztajn – autor broszury Kto z czego żyje? - popularyzującej na polskim gruncie myśl polityczną Karola Marksa, Stanisław Mendelson, oraz bracia – Kazimierz i Józef Pławińscy.

Dla młodych polskich socjalistów – marksistów : studentów, młodzieży gimnazjalnej i przedstawicieli niezamożnej inteligencji punktem odniesienia był przede wszystkim proletariat fabryczny.

Dostrzegali w nim bowiem obecność wszystkiego co było – ich zdaniem najwartościowsze i najcenniejsze w ówczesnym polskim społeczeństwie.

Ponadto byli w pełni świadomi roli jaką wyznaczyła robotnikom historia.

W tym przekonaniu utwierdzały ich głęboko słowa twórcy naukowego socjalizmu Karola Marksa, które zawarł na łamach Manifestu Komunistycznego.

Brzmiały one następująco : „warunki życiowe starego społeczeństwa są już unicestwione w warunkach życiowych proletariatu. Proletariusz jest pozbawiony własności (...). Proletariusze nie mają nic swojego do zabezpieczenia, muszą natomiast zburzyć wszystko, co dotychczas zabezpieczało i ochraniało własność prywatną (...). Współczesny robotnik zamiast podnosić się wraz z postępem przemysłu, spychany jest coraz bardziej poniżej warunków istnienia swej własnej klasy. Robotnik staje się nędzarzem i pauperyzm rozwija się jeszcze szybciej niż ludność i bogactwo” -  podkreślał z naciskiem Karol Marks.

Pod koniec grudnia 1876 r. przybył do Warszawy Ludwik Waryński. Wkrótce potem rozpoczął prace jako ślusarz w warszawskiej fabryce metalowej Lilpop i Rau.

W ten sposób pragnął poznać i zrozumieć specyficzne warszawskie realia.

Oprócz intensywnej pracy agitacyjnej  wśród warszawskich robotników mającej na celu  przede wszystkim uświadamianie im, że w ich ciężkiej sytuacji walka pracy z kapitałem była palącą koniecznością Ludwik Waryński organizował jednocześnie „Kasy Oporu”.

Były to niewielkie kółka robotnicze skupiające w swoich szeregach po kilkunastu ludzi, które gromadziły niezbędne środki na prowadzenie walki z fabrykantami.

Zgromadzone fundusze okazywały się wielce pomocne podczas przeprowadzanych przez robotników akcji strajkowych.

W 1878 r. na bazie utworzonych robotniczych „Kas Oporu” powstała Warszawska Organizacja Socjalno – Rewolucyjna.

Warszawscy socjaliści przez cały niemalże 1878 rok oprócz intensywnej pracy agitacyjnej w środowisku robotniczym toczyli jednocześnie pomiędzy sobą zażarte dyskusje teoretyczne. Doprowadziły one w rezultacie do opracowania pierwszego opublikowanego programu polskiego socjalizmu.

Nadano mu oficjalną nazwę : Program socjalistów polskich”.

Dla zmylenia czujności carskiej żandarmerii nieustannie „depczącej po piętach” warszawskim socjalistom jako miejsce wydania tekstu podano Brukselę.

Stąd program ten określano potocznie jako „program brukselski”.

Redakcje programu zakończono i następnie zatwierdzono na walnym zgromadzeniu, które odbyło się we wrześniu 1878 r. w pobliżu Olszynki Grochowskiej.

Pierwszego października 1879 r. dokument ten został opublikowany na łamach pierwszego numeru wydawanego w Genewie czasopisma - „Równość”.

Do powstania tego pisma jak również sformowania w Genewie ośrodka wychodźczego polskich socjalistów przyczynili : Stanisław Mendelson, jego żona – Maria Zaleska – Jankowska oraz wspomniani powyżej Szymon Diksztajn i Kazimierz Dłuski.

Nasuwa się pytanie – co spowodowało, iż pierwszy program polskiego socjalizmu opublikowany został dopiero po ponad roku ? Otóż to ponad roczne opóźnienie spowodowały dwie zasadnicze przyczyny.

Po pierwsze – względy finansowe dające się mocno we znaki na każdym kroku. Po drugie natomiast aktywną działalność warszawskich socjalistów przerwały trzy, wielkie fale aresztowań i szeroko zakrojonych represji carskiej żandarmerii. Rozpoczęły się one w drugiej połowie 1878 r. i kontynuowane były niemal do ostatnich dni 1879 r. W związku z tym wcześniejsze opublikowanie programu nie było możliwe.

Podkreślić należy, iż zamieszczony w pierwszym numerze „Równości” program „brukselski” nie był obszerny pod względem treści. Jego autorzy, co ważne skupili się w nim przede wszystkim na kluczowych dla nich zagadnieniach.

Pokusić się można o stwierdzenie, iż chciano w ten sposób uniknąć zbędnego pustosłowia i niepotrzebnego tym bardziej patosu.

Na wstępie autorzy programu „brukselskiego” z naciskiem podkreślali, że : „w każdym społeczeństwie wszystkie urządzenia społeczne, ekonomiczne i polityczne są wynikiem wspólnych, wiekowych usiłowań wszystkich bez wyjątku członków społeczeństwa i tym samym powinny by służyć ku ogólnej korzyści wszystkich”.

Zdaniem autorów dokumentu ówczesne realia społeczno – polityczno – gospodarcze nie miały nic wspólnego z powyższym założeniem. W tej kwestii stwierdzano wprost : „wskutek tego, iż nieznaczna mniejszość społeczeństwa posiada dziś w swym ręku narzędzia pracy tj. kapitał, ona tylko jedynie ciągnie wyłączną korzyść z tych urządzeń”.

Z powyższą konkluzją ściśle powiązana była kolejna mianowicie, iż : „taki stosunek mniejszości posiadającej kapitał do większości dającej swą pracę wyraził się ostatecznie w instytucji najmu tj. w nadaniu pracy charakteru towaru”.

Autorzy programu zwracając w nim uwagę na zachodzący w systemie kapitalistycznym tragiczny w skutkach proces dehumanizacji pracy zaznaczali, iż zredukowanie robotnika przez kapitalistę do znaczenia towaru było niczym innym jak tylko „nową formą niewoli i wyzyskiwania, gdyż robotnik sprzedający swą  pracę, wedle ogólnych praw wymiany”, nie mógł w żaden sposób wpływać na jej warunki ukształtowane wyłącznie przez dostrzegającego tylko zysk kapitalistę.

Autorzy programu nie ukrywali, że  - ich zdaniem robotnik stanowił dla kapitalisty jedynie środek do celu i nic więcej.

Dla autorów programu bazujących na szczegółowych analizach marksowskich rzeczą oczywistą było, iż w tej sytuacji „tak zwana „swoboda jednostki”(...) sprowadzona została do walki, z której zwycięzcą wychodzi kapitalista silny w środki materialne”. Robotnik natomiast „pozbawiony środków produkcji, pozbawiony możności niezależnej pracy i sprowadzony do znaczenia najemnika” tracił wszelką moralną samodzielność i w tragiczny dla swojego położenia sposób ulegał „woli kapitału we wszystkich przejawach swego indywidualnego i społecznego życia”.

W związku z powyższym stwierdzano w programie bez ogródek, że : „zależność robotnika od kapitału jest źródłem wszelkiej niewoli politycznej, moralnej i materialnej”.

Kapitalistycznej teorii posiadania narzędzi pracy i podziału produktów autorzy przeciwstawiali teorię socjalizmu.

Dla pozbawianych godności i człowieczeństwa robotników socjalizm oznaczał według autorów programu z jednej strony prowadzenie konsekwentnej walki o „zużytkowanie urządzeń społecznych na korzyść wszystkich bez wyjątku członków społeczeństwa. Z drugiej strony natomiast „gruntowną zmianę obecnych stosunków społecznych na korzyść pracy”.

Autorzy programu pod pojęciem „gruntownej zmiany” rozumieli ni mniej ni więcej po prostu – społeczną rewolucję.

Wychodząc z założenia, iż zwycięstwo zasad socjalizmu było sprawą „wszystkich pracujących, bez różnicy rodzaju pracy i narodowości” autorzy programu zwracali w związku z tym uwagę, że : „rewolucja społeczna musi być powszechna i międzynarodowa”.

Międzynarodowy  charakter  rewolucji społecznej dla socjalistów – marksistów, którymi byli autorzy programu stanowił warunek sine qua non jej powodzenia, gdyż : „wyzwolenie robotników nie jest zadaniem ani miejscowym, ani narodowym, ale socjalnym - podkreślano w tekście programu.

Z wątkiem rewolucji społecznej powiązane były w programie dwa nad wyraz istotne dla jego autorów postulaty.

Pierwszy dotyczył rozwijania i pielęgnowania poczucia „solidarności pomiędzy robotnikami różnych gałęzi pracy w pojedynczych krajach”.

Drugi z kolei postulat zwracał uwagę, jak ważne jest dla każdego uświadomionego robotnika konsekwentne dążenie do „braterskiego zjednoczenia klas pracujących różnych krajów.

Twórcy programu „brukselskiego” w kontekście wątku rewolucji społecznej nie zapomnieli przypomnieć, że : „wyzwolenie robotników powinno być dziełem jedynie tylko robotników. Przypominali ponadto robotnikom, iż prowadząc codzienną walkę o swoje ekonomiczne wyzwolenie, nie powinni w jej efekcie „dążyć do wytworzenia nowych klas uprzywilejowanych, ale do ustanowienia równych praw i równych obowiązków dla wszystkich”.

Z powyższym założeniem twórcy dokumentu ściśle wiązali inne. Równie istotne. Brzmiało ono następująco : „nie ma praw bez obowiązków, nie obowiązków bez praw”.

Autorzy programu poruszyli w nim również wątek polski. Rzeczą charakterystyczną było zupełne pominięcie w nim przez autorów kwestii dotyczącej przywrócenia Polsce państwowej niepodległości.

Wydaje się, iż twórcy programu „brukselskiego” pomijając milczeniem tę kwestię pragnęli dać tym samym do zrozumienia, iż odbudowa polskiej państwowości biorąc pod uwagę ówczesne realia geopolityczne w Europie stanowiła postulat niemożliwy do zrealizowania.

Z drugiej jednak strony, aby uniknąć oskarżeń o rzekomą antypolską postawę podkreślano w programie, iż : „tryumf zasad socjalizmu jest koniecznym warunkiem pomyślnej przyszłości narodu polskiego”.

Czynny udział w walce z ustalonym porządkiem społecznym to znaczy z ustrojem burżuazyjnym uniemożliwiającym pomyślny rozwój narodu polskiego uznano za „obowiązek każdego Polaka przenoszącego  los milionów ludu polskiego nad interesy szlachecko – kapitalistycznej części naszego narodu”.

Sformułowanie „każdy Polak” sugerowało w oczywisty sposób, że autorzy programu mieli na myśli nie tylko Polaków z zaboru rosyjskiego, ale również z zaborów pruskiego i austriackiego.

Pokusić się można również o stwierdzenie, iż nie negując oczywistego dla nich faktu istnienia narodu polskiego, pojęciu Polaka twórcy programu nadawali z kolei nowe, głębsze niż dotychczas znaczenie oraz treść.

Wyraźnie dawało się odczuć ich pragnienie zwrócenia uwagi na równie oczywisty dla nich fakt, iż socjalizm nie był w swoich założeniach  antypolski jak twierdzili jego polscy oponenci, lecz przeciwnie wzbogacał pojęcie Polaka i pojęcie narodu polskiego nadając im tym samym wyłącznie pozytywny sens i znaczenie.

Bycie socjalistą – marksistą w żaden sposób nie kolidowało z faktem przynależności do narodu polskiego.

Równie interesujący co powyższy był wątek dotyczący wizji przyszłej, międzynarodowej wspólnoty socjalistycznej. W tej kwestii odczuwalny był z kolei wpływ ówczesnej myśli anarchistycznej.

Po pierwsze – po zwycięstwie w skali międzynarodowej rewolucji społecznej każda jednostka uzyskałaby możliwość „wszechstronnego rozwoju sił przyrodzonych”.

Po drugie – środki  i narzędzia pracy przejść miały z rak jednostek na „wspólną własność pracujących i tym sposobem praca najemna” - podkreślano „zmieniona będzie na pracę zrzeszoną w stowarzyszeniach fabrycznych, rzemieślniczych i rolnych”.

Po trzecie – każda jednostka uzyskać miała  realne prawo do korzyści z rezultatów „stowarzyszonej pracy”.

Po czwarte – faktem stać się miała „zupełna równość społeczna obywateli, bez różnicy płci, rasy i narodowości. Zniknąć miał raz na zawsze niczym nie uzasadniony podział ludzi na równych i równiejszych.

W programie nie wspominano nic o jakichkolwiek strukturach państwowych. Zaryzykować można jedynie stwierdzenie, iż przyszła międzynarodowa społeczność socjalistyczna posiadałaby charakter bezpaństwowy.

W konkluzji programu jego autorzy zadeklarowali, iż naczelną zasadą ich działalności będzie „moralna zgodność środków działania z założonym celem”. Zadeklarowali ponadto, iż konsekwentnie kontynuować będą nadal „ustną i książkową propagandę zasad socjalizmu oraz agitację. Pod tym pojęciem twórcy programu rozumieli „protesty, demonstracje i w ogóle czynną walkę w duchu naszych zasad z obecnym porządkiem społecznym”.

Program socjalistów polskich opublikowany pierwszego  października 1879 r. na łamach genewskiej „Równości” pomimo mocno ogólnikowej formy oraz wyraźnie odczuwalnych niedociągnięć stanowił jednak i to warto podkreślić dla kształtującego się wówczas w specyficznych warunkach  młodego polskiego ruchu robotniczego dokument o ogromnej wadze. Było to bowiem pierwsze na polskim gruncie ideowe „wyznanie wiary” w naukowy socjalizm i tkwiące w nim nadzieje i szanse na lepszą niż dotychczas przyszłość dla każdego robotnika, dla każdego człowieka i dla każdego Polaka.

Tow. Ryszard  Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP)

 

 
PDF Drukuj Email

Współczesna

Komunistyczna Partia Polski (KPP) przypomina :

„Straty wojenne Polski

wynoszą ponad sto miliardów złotych ”

WARSZAWA. (PAP Polpress).

Dr Emil Sommerstein – szef Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów udzielił przedstawicielowi „Polpressu” następujących wyjaśnień.

Dnia 16 sierpnia rb zawarta została w Moskwie umowa między Polską a Związkiem Radzieckim w sprawie udziału Polski w masie reparacyjnej majątku niemieckiego przypadającego obu państwom.

Polska ma otrzymać z pierwszej kategorii 15 %, w drugiej kategorii 15 % za wzajemnym świadczeniem w towarach i 15 % bez żadnego świadczenia.

Dla ścisłego ustalenia rodzaju terminów i sposobów dostarczenia reparacji należących się Polsce, zostanie powołana mieszana komisja polsko – radziecka, w składzie sześciu członków na zasadzie parytetu.

Najcięższe, nie do powetowania straty Polski wyrażają się w około sześciu milionach zabitych, zamęczonych, torturowanych ludzi, wielkiej liczbie ludzi wyczerpanych fizycznie, nerwowo roztrzęsionych.

Rzeczowe bezpośrednie szkody wojenne Polski, już w obecnym stadium częściowego ustalenia wynoszą sto miliardów złotych przedwojennych; po pełnym ujęciu strat bezpośrednich i pośrednich otrzymamy cyfrę około sześćdziesięciu miliardów dolarów.

Dość wspomnieć dla przykładu, że straty polskiego kolejnictwa wynoszą około 10 miliardów złotych przedwojennych, a należy spodziewać się powiększenia tej sumy o dalszych – 6 – 7 miliardów.

Ministerstwo Rolnictwa stwierdza ubytek około 3 – ch milionów sztuk koni, 8 i pół miliona sztuk bydła, 6 i pół milionów sztuk trzody chlewnej, a zwyż 3 milionów sztuk owiec.

Straty w ziemiopłodach z powodu kontyngentów zabranych przez okupanta Ministerstwo Rolnictwa oblicza na około 9 miliardów złotych przedwojennych.

Ogólne straty rolnictwa przewyższają kwotę 20 miliardów złotych przedwojennych.

Tymczasowe zestawienie strat banków państwowych i kas komunalnych oraz dwóch wielkich banków akcyjnych wykazuje straty, przenoszące sumę 3 miliardów złotych przedwojennych.

Szkody w nieruchomościach sięgają sumy 12 miliardów złotych przedwojennych.

Prawie, że ukończona wszechstronna rejestracja szkód wojennych indywidualnych na terenie jednego województwa pomorskiego daje w wyniku globalnym sumę ponad 6 miliardów złotych przedwojennych.

Straty przemysłu, górnictwa i hutnictwa, a to straty w budynkach, maszynach, instalacjach, wyposażeniu, kapitale, wierzytelnościach, zniszczeniu receptury i przepisów fabrykacyjnych, norm, modeli, dochodzą wedle prowizorycznych na ogół szacunkowych obliczeń do sumy 8 miliardów złotych przedwojennych.

Straty leśnictwa wedle niekompletnych obliczeń przenoszą sumę 2 miliardów złotych przedwojennych.

Ministerstwo Zdrowia Publicznego oblicza straty szpitali, uzdrowisk, zakładów zdrowia, sanatoriów, Państwowego Zakładu Higieny – na ponad 700 milionów złotych przedwojennych.

Strat w dobrach kulturalnych, w bibliotekach, gabinetach, laboratoriach, w innych pomocach naukowych, w rękopisach, w dziełach sztuki – nie mierzymy ilością miliardów złotych, są one olbrzymie.

Ich wyrównanie choćby częściowe ma decydujące znaczenie dla odbudowy życia kulturalnego.

Należy baczną zwrócić na to uwagę przy ustalaniu masy reparacyjnej i jej wyzyskaniu.

Naród niemiecki korzystał materialnie z owoców zbrodni hitlerowskich zarówno na terenach Związku Radzieckiego, które udało mu się zdewastować jak i w Polsce – moralnie odpowiada przeto za zbrodnie swoich przywódców.

Musi on być pociągnięty do świadczeń na rzecz obrabowanych, umęczonych, fizycznie wyczerpanych, psychicznie roztrzęsionych obywateli polskich i radzieckich”.

Cyt. za : Straty wojenne Polski wynoszą ponad sto miliardów złotych, „Głos Robotniczy”. Pismo Polskiej Partii Robotniczej, Rok I., Łódź, Sobota 15 września 1945 r., Nr. 88, s. 2.

Powyższy materiał źródłowy przesłał :

 

Tow. Ryszard Rauba – Komunistyczna Partia Polski (KPP).

 
PDF Drukuj Email


Tak jak od kilku lat, również w tym roku na terenie Stowarzyszenia Ogrodowego „Lotnisko” na Bemowie obchodzono Dzień Działkowca. W uroczystościach uczestniczyli zaproszeni goście Andrzej Łaszczyk- reprezentujący  Polską Lewicę,  przedstawiciele zaprzyjaźnionych Stowarzyszeń ogrodowych oraz inni zaproszeni goście. Uśmiechniete twarze zgromadzonych działkowców świadczyły o tym, że czują się w ogrodzie dobrze i tworzą zintegrowaną społeczność. Oczywiście jest to w dużej mierze zasługą Zarządu Ogrodu i działkowcy dali temu wyraz dziękując swojemu Zarządowi i stojącej na jego czele  Prezes  Annie Chmielak. A jest za co, o ogrodzie od momentu wyodrębnienia ze struktur PZD powstało nowe ogrodzenie, monitoring całego ogrodu,  co zwiększyło bezpieczeństwo działkowców i działek. Nie tylko inwestycje leżały na sercu Zarządowi Ogrodu. Zadbał on również o prawne gwarancje dla jego istnienia. Upór i konsekwencja Zarządu spowodowały ,że Stowarzyszenie Ogrodowe „Lotnisko”  jest ujawnione, jako użytkownik, w Ewidencji Gruntów i Budynków Urzędu Miasta st. Warszawy  oraz w księgach wieczystych prowadzonych dla działek zajmowanych przez ogród. Uroczystości odbyły się przy zorganizowanej przez Zarząd tradycyjnie kiełbasce, bigosie i piwku. Dzieci z pomalowanymi buźkami krążyły pomiędzy tańczącymi działkowcami, którym towarzyszyła orkiestra.  Wszyscy z uśmiechem i radością wspominają tegoroczne obchody. Zawarto znajomości i działkowe przyjaźnie bo tak powinna funkcjonować rodzina działkowa.




Dzień Działkowca w Stowarzyszeniu Ogrodowym Lotnisko w Warszawie - film



 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 6 z 110