Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

Komentarze polityczne
PDF Drukuj Email

 

Czy Prezes zwróci pieniądze działkowcom?

 

 

Kontynuując cykl reportaży ukazujących nieprawidłowości w działalności tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców, w tym artykule zajmiemy się sprawą kosztów jakie generują tzw. działacze i którymi w wielu wypadkach obciążają działkowców chociaż są już budujące przykłady, że próby obciążania za indolencję tzw. działaczy oraz brak nadzoru przez organy nadzorcze Polskiego Związku Działkowców kończą się niepowodzeniem. Pisaliśmy już o takiej sytuacji w Okręgu Gorzowskim PZD.

 

 

A teraz kolejny przykład fanaberii tzw. działaczy, którzy skierowali pozew przeciwko kilku działkowcom z ROD "Przyszłość" w Gdańsku.

 

 

Niech jako przykład posłuży Postanowienie Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ sygn. akt I 1 C 1943/15 z dnia 11 października 2017 r. o wypłacie biegłemu sądowemu kwoty 3.018,85 zł słownie trzy tysiące osiemnaście złotych osiemdziesiąt pięć groszy za analizę zobowiązań i płatności między innymi Pani Elżbiety Urbańskiej.

 

 

Kuriozalnym należy uznać zarzut, że między innymi Pani E. Urbańska zalegała z opłatami na rzecz ogrodu i posiada altanę niezgodną z obowiązującym prawem co posłużyło jako uzasadnienie uchwały nr 40/2015 Zarządu Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Przyszłość" w Gdańsku z dnia 14.11.2015 roku w sprawie pozbawienia członkostwa w PZD Pani Elżbiety Urbańskiej. Cytuję: "Pani Elżbieta Urbańska uchyla się od terminowego uiszczania opłat ogrodowych i wpłaca je według własnego uznania i wyliczeń.". Bzdury te powtórzył w swoim piśmie Prezes Okręgu PZD w Gdańsku Czesław Smoczyński. Cytuję za pismem z dnia 15 lutego 2016 r. sygn. L.dz. 508/JP/2016 "Powodem rozwiązania umowy dzierżawy jest .... ponadnormatywna altana, oraz zaległości w opłatach na rzecz ogrodu w wysokości 1.776,69 zł. Te argumenty są również powodem pozbawienia członkostwa w Polskim Związku Działkowców Panią Elżbietę Urbańską".

 

 

A teraz popatrzmy jak te bzdurne zarzuty potraktował w swoim wyroku z dnia 31 stycznia 2018 r. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ sygn. akt I 1 C 1943/15. Uwaga ze względu, że powyższy wyrok dotyczy także innych osób na załączonym dokumencie usunięto ich dane i stanowisko sądu ich dotyczące - redakcja strony nie ma ich zgody na publikację danych.

 

 

Sąd prawomocnie stwierdził, że:

 

ü umarza postępowanie co do kwoty 1026,99 zł (tysiąc dwadzieścia sześć złotych dziewięćdziesiąt dziewięć groszy);

 

ü w pozostałym zakresie powództwo oddala;

 

ü kosztami procesu obciąża powoda pozostawiając ich szczegółowe rozliczenie referendarzowi sądowemu.

 

:

 

Natomiast w uzasadnieniu wyroku stwierdził cytuję za str. 2 wyroku: "pozwani wskazali m.in. że kwota wskazana w pozwie nie znajduje odzwierciedlenia w wyliczeniach stanowiących załącznik do pozwu, w szczególności w naliczeniu opłat za energię elektryczną jest szereg błędów, w tym co do ustalenia opłaty energetycznej. Pozwani wykazali, że uchwały nr 8/2014, 7/2013 i 8/2012 są błędne i sprzeczne z uchwałą Rady Krajowej PZD nr 45/2009 ...... Pozwani wskazali, iż nie uchylają się od uiszczania opłat na rzecz ROD jednakże, z uwagi na liczne nieprawidłowości, od 2013 r. zwracali się do Zarządu ROD, Komisji Rozjemczej, Komisji Rewizyjnej z prośbą prawidłowe naliczenie przedmiotowych opłat.". I dalej strona 3 cytuję: "Pozwana wskazała, że regularnie uiszczała należności, a domniemana zaległość wynika z odmiennego księgowania wpłat i naliczania "własnych" cen mediów. Elżbieta Urbańska złożyła wniosek o powołanie biegłego z zakresu rachunkowości, który zweryfikuje wpłaty przez nią dokonane."

 

 

Na stronie 10 uzasadnienia Sąd stwierdza cytuję: "Szczegółowe rozliczenie należności i wpłat dokonanych przez Elżbietę Urbańską dokonano w opinii k. 356-65, w tym w szczególności w tabeli k. 365. Analizując te zestawienia, bez opłaty energetycznej, wskazać należy, że należność za 2011 r. wynosiła 2223,53 zł., a pozwana zapłaciła 2438,09. Tym samym nadpłata wyniosła 214, 56 zł. W 2012 r. pozwaną obciążono kosztami w wysokości 2874,28 zł., zapłaciła 2838,00 zł., niedopłata wyniosła 36,28 zł. W roku kolejnym, obciążono pozwaną należnościami w kwocie 2553,56 zł., a zapłacono 2837,68 zł. (nadpłata 284,12 zł.). W okresie od 1 stycznia 2014 r. do 30 września 2014 r. koszty utrzymania działki obciążające pozwaną to 1811,44 zł., z czego zapłacono 1882,81 zł, a więc o 71,37 zł. więcej niż wynosi należność. Łącznie, w badanym okresie tj. za lata 2011, 2012, 2013, i 3 kwartały 2014 r. pozwana zapłaciła, w wariancie bez opłaty energetycznej, o 533,77 zł. więcej niż wynosił należność. Powód cofnął powództwo co do roszczeń nie obejmujących opłaty energetycznej, a więc skoro nie istniała podstawa do jej naliczenia a pozwana miała w okresie objętym pozwem dodatnie saldo wpłat, powództwo należało w całości oddalić.".

 

 

"Reasumując stwierdzić należy, iż ani w chwili złożenia powództwa ani w chwili orzekania stronie powodowej nie przysługiwało roszczenie wobec pozwanej, a przynajmniej nie udowodnił tej okoliczności wobec czego na podstawie art. 6 kc a contrario powództwo wobec Elżbiety Urbańskiej w pkt. II.2 wyroku oddalono w całości."

 

 

A w zakończeniu swojego uzasadnienia strona 11 sąd stwierdził cytuję: "POZWANA ELŻBIETA URBAŃSKA WYGRAŁA W CAŁOŚCI PROCES, WOBEC CZEGO, NA PODSTAWIE ART. 98 § 1 KPC W ZW. Z ART. 108 KPC KOSZTAMI PROCESU WYNIKAJĄCYCH Z JEJ UCZESTNICTWA OBCIĄŻONO POWODA,"

 

 

Jak widać z przytoczonego wyroku jeden z zarzutów będących podstawą pozbawienia Pani Elżbiety Urbańskiej członkostwa w PZD okazał się kłamstwem tzw. działaczy ogrodowych i wyższego szczebla, którzy mieli wiedzę na ten temat - patrz pisma powyżej.

 

 

Zajmijmy się teraz sprawą ponadnormatywnej altany. Analizując Decyzję PINB-7141/114/2010/TC-05 z dnia 17 listopada 2017 r. Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, która umarza postępowanie administracyjne w sprawie wybudowanej altany na działce nr 123 położonej na terenie Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Przyszłość" przy ul. Gdańskiej 31 w Gdańsku należy stwierdzić, że altana Pani Elżbiety Urbańskiej na dzień wydania decyzji jest wybudowana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Cytuję z uzasadnienia strona 2 decyzji: "W takim stanie faktycznym, obowiązującym w dacie orzekania przez organ nadzoru budowlanego stwierdzono, że obiekt którego budowę rozpoczęto w 2008 r. a następnie rozbudowywano i przebudowano wielokrotnie - spełnia przesłanki art. 29 ust. 1 pkt 4. w aktualnym brzmieniu ustawy Prawo budowlane, do zaliczenia go jako obiektu nie wymagającego uzyskania pozwolenia na budowę. Tym samym brak jest podstaw do prowadzenia postępowania administracyjnego w trybie nadzoru budowlanego, w sprawie naruszenia prawa z tytułu wynikającego z "samowoli budowlanej". Mając na uwadze powyższe, orzeczono jak w sentencji decyzji."

 

 

I na zakończenie aspekt optymistyczny. Jeden z działkowców pozbawionych prawa do działki w ROD "Przyszłość" w Gdańsku wystąpił na drogę sądową w sprawie odszkodowania za nasadzenia na działce, której go pozbawiono. Aktualnie sprawa jest w trakcie procesowania.

 

 

Uważajcie działkowcy na swoich tzw. działaczy w przypadku wygrania procesu przez działkowca tzw. działacze PZD zrzucą odpowiedzialność na Was - obciążając Was kosztami odszkodowania. Tzw. działacze jak zwykle będą opowiadać bzdury jak to "wszyscy" dookoła chcą zniszczyć "wspaniały związek" a oni przestrzegają wszystkich przepisów prawa (cha, cha, cha). Jak przestrzegają opisałem powyżej.

 

 

Czytajcie inne artykuły na temat sytuacji w ROD "Przyszłość" w Gdańsku.

 

 

Bajki o przestrzeganiu prawa przez PZD cz. 9.

 

Bajki o przestrzeganiu prawa przez PZD cz. 10.

 

 

 

cdn.

 
PDF Drukuj Email

 

O bezkarności tzw. działaczy PZD

 

 

Znacie Państwo bajeczki tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców o przestrzeganiu prawa przez członków w tym działaczy tego stowarzyszenia?

 

 

To popatrzcie na zamieszczone poniżej zdjęcia altany o powierzchni około 52 m2 mieszkającej na stałe w tej altanie Wiceprezes Zarządu ROD "Przyszłość" w Gdańsku Pani Teresy Kupańskiej dz. nr 80.

 

 

 

 

 

 
















Jak nam donoszą nasze wiewiórki z tego ogrodu Pani Wiceprezes nie ponosi i nie ponosiła żadnych konsekwencji ze świadomego łamania obowiązującego prawa co tolerują władze Polskiego Związku Działkowców. O całej tej sytuacji wie Krajowa Rada Polskiego Związku Działkowców już od 2015 roku. Patrz pismo działkowców z dnia 16.07.2015 r. I co ano jak zwykle nic - przecież to jest "nasz" człowiek.

 

 

Kolejnym kwiatkiem jest Protokół nr 6/2017 z posiedzenia Zarządu ROD "Przyszłość" z dnia 08.05.2017 r. w którym czytamy cytuję: "Zarząd podjął Uchwałę Nr 12/2017 w sprawie przyjęcia w poczet członków Zarządu Pani Teresy Kupańskiej, która otrzymała dyplom uznania od Prezesa Krajowej Rady - Pana Eugeniusza Kondrackiego." I co Państwo myślą o takim przestrzeganiu prawa przez tzw. działaczy PZD. O nieprawidłowościach w ROD "Przyszłość" w Gdańsku Prezes Kondracki wiedział od ponad 2 lat i nie podjął żadnych działań dyscyplinujących a jeszcze nagrodził osobę łamiącą prawo. Pozostawiamy to bez komentarza.

 

 

A teraz na zakończenie przeczytajcie sobie Państwo treść uchwały nr 13/2017 Zarządu Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Przyszłość" w Gdańsku w sprawie powołania Wiceprezesa Zarządu. Wiceprezesem Zarządu zostaje osoba, co do której zastrzeżenia zgłaszają pisemnie liczni działkowcy.

 

 

A oto co pisze w swoim piśmie z dnia 15 lutego 2016 r. L.dz. 508/JP/2016 (w posiadaniu redakcji strony) Prezes Okręgu PZD w Gdańsku Czesław Smoczyński cytuję: "Zgodnie z Uchwałą Nr 362/2015 Prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców z 18 grudnia 2015 r. w sprawie przeciwdziałania budownictwu ponadnormatywnemu oraz zamieszkaniu na terenie działek w ROD. Zgodnie z & 5 tejże uchwały Zarząd ROD zobowiązany jest do pozbawienia członkostwa w PZD tych członków zwyczajnych, którzy posiadają ponadnormatywne altany ...... Takie osoby należy pozbawić możliwości uczestnictwa w zarządzaniu ROD, a więc brania udziału w walnym zebraniu."

 

 

Na podstawie załączonych dokumentów możecie Państwo sami wyciągnąć wnioski. Powyższa uchwała służy tylko i wyłącznie do pacyfikowania "niepokornych" działkowców, którzy ujawniają nieprawidłowości w PZD ale tzw. "swoich działaczy" to nie dotyczy.

 

 

Zastanawiające jest, że powyższa sytuacja nie zainteresowała Przewodniczącej Krajowej Komisji Rewizyjnej PZD Pani Marii Fojt ani Pana Bogusława Dąbrowskiego (liczne jego pisma, zawsze zgodne z aktualną polityką PZD są dostępne na stronie www.pzd.pl) Wiceprzewodniczącego Krajowej Komisji Rewizyjnej PZD.

 

 

O innych kwiatkach z działalności tzw. działaczy PZD Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Przyszłość" w Gdańsku poinformujemy Państwa w następnych artykułach, które zamieścimy wkrótce.

 

 

I na zakończenie jak zwykle oczekujemy odpowiedzi od krajowych władz Polskiego Związku Działkowców w opisanej sprawie. Stronę udostępnimy bez żadnych warunków wstępnych.

 

 

cdn

 
PDF Drukuj Email

Kto rządzi w Polskim Związku Działkowców?


Do Polskiej Lewicy napływają szerokim strumieniem informacje o nieprawidłowościach w działalności tzw. działaczy PZD.

 

Jednym z takich „kwiatków” jest wykaz opłat za działkę na 2018 rok w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym „Przyszłość” w Gdańsku.

 

W tym dokumencie opatrzonym pieczęcią nagłówkową ogrodu oraz podpisami Skarbnika – Janiny Lubieńskiej  i Prezesa – Janiny Słowik znalazł się następujący zapis, cytuję:

 

„Opłata za śmieci osób mieszkających – wg uchwały Miasta”


Jest to ewidentny przykład łamania prawa przez tzw. działaczy Polskiego Związku Działkowców. Działacze PZD w sposób świadomy łamią obowiązujące prawo a organy rewizyjne (różnego szczebla) tego stowarzyszenia nie reagują.

 

O ile jest inaczej, chętnie zamieścimy stosowne wyjaśnienia władz nadrzędnych nad ogrodem „Przyszłość” w Gdańsku, a w szczególności przedstawicieli organów rewizyjnych Polskiego Związku Działkowców.


W sprawie pobierania opłat za śmieci wypowiedział się Naczelny Sąd Administracyjny w swoim orzeczeniu z dnia 8 listopada 2017 r. sygn. akt II FSK 2602/15, który stwierdził cytuję:


”Nielegalne, na podstawie art. 12 ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz.U. z 2014, poz. 40, ze zm.), zamieszkanie na działce w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym, nie uzasadnia z tego tytułu powstania i wykonania w stosunku do działkowca obowiązku ponoszenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, o której mowa w art. 6c ust. 1 oraz art. 6i ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (tekst jedn. Dz.U. z 2016, poz. 250 ze zm.).”


Aby było śmieszniej, informację o tym wyroku i jego konsekwencjach zawiera Komunikat Prezydium Krajowej Rady PZD z dnia 13 lutego 2018 r. w sprawie zasad rozliczania wywozu śmieci przez osoby zamieszkujące na terenie ROD - 13.02.2018 ale to działaczy PZD nie interesuje.

 

Wynika z tego, że Krajowa Rada PZD rządzi tylko i wyłącznie na terenie biura przy ulicy Bobrowieckiej nr 1 w Warszawie, a w tzw. „terenie” działacze robią co chcą nie licząc się z obowiązującym prawem i nie bojąc się, żadnych konsekwencji, których w stosunku do nich nikt w PZD nie wyciągnie.

 
PDF Drukuj Email

 

Jakimi ogrodami rządzi Prezes Kondracki cz. 9?

 

 

Imperium działaczy Polskiego Związku Działkowców w sposób nieubłagany sypie się w gruzy. Kolejne ogrody opuszczają tą strukturę (PZD) i zakładają własne stowarzyszenia, które przejmują prowadzenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Skala zjawiska opuszczania PZD przybiera na sile można stwierdzić, że ma już charakter masowy. Dla przykładu podajemy przykładowe stowarzyszenia które zarejestrowały się na terenie województwa łódzkiego.

 

 

1. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "HULANKA" JUSTYNÓW nr KRS 0000532038

 

 

2. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "WARTA" PAJĘCZNO nr KRS 0000534156

 

 

3. STOWARZYSZENIE OGRODOWE SŁONECZKO KUTNO nr KRS 0000537532

 

 

4. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "JELONEK" WIELUŃ nr KRS 0000538445

 

 

5. STOWARZYSZENIE OGRODOWE RODZINNY OGRÓD DZIAŁKOWY RELAKS SIERADZ nr KRS 0000540732

 

 

6. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "RELAKS ŁOWICZ" ŁOWICZ nr KRS 0000540899

 

 

7. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "SZAFIRKI" ŁÓDŻ nr KRS 0000541247

 

 

8. "STOWARZYSZENIE OGRODOWE WRZOS-CHOJNE" CHOJNE nr KRS 0000541383

 

 

9. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "WIERZBINKA" ALEKSANDRÓW ŁÓDZKI nr KRS 0000557431

 

 

10. STOWARZYSZENIE OGRODOWE RODZINNEGO OGRODU DZIAŁKOWEGO "WODNIK" KOTLINY nr KRS 0000577689

 

 

11. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "OGRÓDKI DZIAŁKOWE POD RÓŻĄ" KUTNO nr KRS 0000616356

 

 

12. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "CICHY ZAKĄTEK" ŁÓDŹ nr KRS 0000628066

 

 

13. STOWARZYSZENIE OGRODOWE MARZANNA ŁÓDŹ nr KRS 0000632046

 

 

14. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "ZDROWIE" ŁÓDŹ nr 0000638621

 

 

15. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "JEZIORANY" WIERUSZÓW nr KRS 0000695182

 

 

16. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "AKORD" ŁÓDŹ nr KRS 0000718725

 

 

17. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "ZIELONA POLANA" ŁÓDŹ nr KRS 0000724848

 

 

18. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "POD WIERZBAMI" ŁÓDŹ nr KRS 0000725254

 

 

19. STOWARZYSZENIE OGRODOWE "MARGARETKA" ŁÓDŹ nr KRS 0000725707

 

 

 

Patrz także poprzedni artykuł z tego cyklu.

 
PDF Drukuj Email

WYRZUCAJĄ LUDZI Z OGRODÓW


Dziesiątki tysięcy Polaków mieszkają nielegalnie na działkach. Mają tam cały dorobek życia. I boją się, że mogą stracić wszystko. Nie ma jeszcze masowych eksmisji, ale są pokazówki.


Ilona z Arkadiuszem codziennie tłumaczą dzieciom, że nie wolno się zbliżać do świeczek ani rzucać w ich stronę lalek, misiów, klocków. A świeczki rozstawione są w każdym kącie, bo od trzech miesięcy nie mają prądu.


Arkadiusz: - Na początku 2017 roku kupiliśmy mały domek do remontu w Ogrodzie im. Henryka Sucharskiego w Wejherowie. Brat kończył budowę swojego domu, zostało mu trochę materiałów, więc mi dał. Nie remontowałem z myślą, że będziemy tu mieszkać przez cały rok. Przymusiła nas sytuacja.


Wychowują czworo dzieci, najmłodsze ma rok, najstarsze - 10 lat. Ilona nie pracuje, Arkadiusz zarabia niecałe 2,5 tys. złotych.


Arkadiusz: - W grudniu przyszła pani elektryk i odłączyła nam prąd. Powiedziała, że już nie włączy, bo tu nie wolno mieszkać. Mówię: "Jak to? Na ogrodzie zamieszkanych jest ponad 90 domków!". Usłyszałem, że jestem tu nowy, a nowym nie pozwala się mieszkać, i prąd będzie wyłączany.


- Każdy domek można oddzielnie odłączyć? - pytam.

- Tak, jest rozdzielnia. Odłączają, komu chcą.


Arkadiusz z rodziną organizują życie bez elektryczności. Ogrzewają kominkiem, gotują na gazie, zakupy robią codziennie, bo nie mają lodówki, kąpią się i piorą u rodziny. Kiedyś sąsiadka pożyczyła im prądu (za pomocą przedłużacza), by mogli zrobić pranie. Już się wirowało, kiedy przyszedł ktoś z zarządu ogrodu. Za karę odłączyli prąd sąsiadce. Włączyli, kiedy obiecała, że już nie będzie pożyczała. Na następny dzień znowu jej wyłączyli na kilka godzin, tak ku przestrodze.


Arkadiusz: - W moim sąsiedztwie mieszkają razem trzy kobiety - pani z córką i wnuczką. Najstarsza jest po trepanacji czaszki. Od miesięcy nie mają prądu, bo zarząd im wyłączył. Gdyby miały się gdzie wyprowadzić, zrobiłyby to. My też nie jesteśmy cwaniakami. Wolelibyśmy mieszkać na normalnym osiedlu z normalnymi chodnikami, blisko szkoły i sklepów. Mieszkanie na działce jest dla nas koniecznością.


Prezeska ogrodu w Wejherowie tłumaczy, że postępowała zgodnie z ustawą i regulaminem Polskiego Związku Działkowców, a Arkadiusz z Iloną od początku wiedzieli, że nie będą mogli mieszkać na działce.


Co było wolno, a nie jest...

W Polsce jest około 5 tysięcy ogrodów, a w nich 960 tysięcy działek. Każdy działkowiec płaci rocznie od 300 do 800 złotych dzierżawy. W 2013 roku Sejm znowelizował ustawę o ogrodach działkowych. Weszły zapisy o zakazie zamieszkiwania i możliwości wypowiedzenia dzierżawy w przypadku budowy nadmetrażu. Można postawić tylko altanę o powierzchni do 35 metrów.


W Rodzinnym Ogrodzie Działkowym Sierosław II pod Poznaniem zamieszkanych jest blisko 200 na prawie 750 altan. Choć altana jest pojęciem względnym, bo może być konstrukcją zarówno z drewnianymi ścianami, jak i murowanym budynkiem.


Mieszkanka: - Kiedy kupiłam działkę, poszłam na obowiązkowy kurs działkowca. Mówili, że nasadzenia nie mogą mieć więcej niż metr, że nie wolno stawiać wysokich płotów; nikt nie mówił, że nie wolno mieszkać. Sam były prezes mieszkał od wiosny do jesieni w ponadmetrażowej altanie. Władze ogrodu dawały przyzwolenie. A mogli przyjść i powiedzieć do mnie: "Słuchaj, przestań wylewać fundamenty, bo są za duże. Przestań kłaść dach, bo nie wolno ci tu będzie mieszkać". Nikt się przez lata nie odzywał. Jesteśmy tu zameldowani i płacimy podatek za nadmetraż. Jeżeli to nielegalne, to dlaczego gminy nas meldują i biorą podatki?


Anastazja Wieczorek-Molga z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów: - Na działkach mieszkają tysiące ludzi. Altany powstawały przez kilkadziesiąt lat, a ich wielkość nie była rygorystycznie przestrzegana. Po latach Polski Związek Działkowców najpierw dopuścił do tego stanu, a teraz chce egzekwować od działkowców przestrzeganie ustawy.


Wolni działkowcy

W 2008 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że można się meldować w rodzinnych ogrodach działkowych. Uzasadnił orzeczenie tym, że celem meldunku jest ewidencja ludności. Sądy nie rozstrzygają, czy ktoś ma prawo do przebywania w budynku.


Pod koniec 2017 roku w Sali Kolumnowej Sejmu odbyła się konferencja zbuntowanych działkowców.


- Głównym celem było uświadomienie posłom i opinii publicznej skali problemu, jakim jest wyrzucanie ludzi z działek - mówi wiceprezes Wielkopolskiego Stowarzyszenia Ogrodów Działkowych "Forsycja" Marek Odlanicki-Poczobutt. - Chcielibyśmy, aby wprowadzono abolicję dla tych, którzy przed 2013 rokiem pobudowali za duże altany i zamieszkali. Na razie abolicji nie ma.


Musieliby wyrzucić tysiące

Michalina z okolic Głogowa podczas wieczornego spaceru po ogrodzie liczyła, w ilu oknach świeci się światło. Naliczyła 40. Choć ludzie coraz częściej się zasłaniają. Ona nie chciała życia na działce, ale córka nie dała jej wyboru.


- Zadłużyła nasze mieszkanie. Chowała przede mną pocztę i rachunki. Po sprzedaży mieszkania zamieszkałam z mężem na działce. Wtedy zarząd założył nam w sądzie sprawę eksmisyjną. W tym czasie zachorowałam na raka piersi, a mąż się rozpił. Przygniotła go moja choroba i przeżywał widmo eksmisji. Na szczęście zmienił się zarząd i powiedziano nam, że możemy zostać. Ja wyzdrowiałam. Mąż się nie podniósł.


Michalina rozumie, że nie można z działek zrobić normalnego osiedla, bo to w końcu miejsce na rekreację. Ale zna ludzi, którzy mają w mieście mieszkanie, wynajmują je komuś, a sami mieszkają na działce. Zna też takich, którzy budują w ogrodzie willę, jeżdżą drogim samochodem i mieszkają, bo chcą. Jednak najwięcej zna takich, których do przeprowadzki do ogrodu zmusiła sytuacja.


- Kiedy chciano mnie eksmitować z działki, chodziłam do prezydenta Głogowa Rafaela Rokaszewicza. Powiedział, żebym się nie bała, bo jeśli mnie wyrzucą, to musieliby wyrzucić tysiące ludzi w całej Polsce. Tego się trzymam, ale eksmisja nade mną wisi.


Zjawisko ma zamierać

W 2016 roku spotkałem się w Warszawie z prezesem PZD Eugeniuszem Kondrackim. Zapis rozmowy znalazł się w magazynie "Duży Format". Przytaczam w skrócie: "Na wprost mnie prezes i mecenas Bartłomiej Piech, obok dział medialny w postaci Agnieszki Hrynkiewicz.


Prezes Kondracki: - Jeżeli chodzi o ludzi, którzy mieszkają w psich budach, a nie altanach, to nasze działania doprowadzą do tego, że miasta dadzą im mieszkania socjalne. Jeżeli chodzi o tych, co prowadzą działalność gospodarczą, to należy ich stamtąd wyprowadzić. Działkowcy nie chcą mieć rozjeżdżonych alejek, nie chcą hałasu, ale spokoju.


- A ci, co nie mieszkają w psich budach i nie prowadzą działalności, tylko mają ładne domy?

- Nadzór budowlany powinien nakazać rozbiórkę.

- Polski Związek Działkowców przez lata przyzwalał na mieszkanie na działkach.

Prezes: - Jest prawie 5 tysięcy ogrodów, w zarządach jest 100 tysięcy ludzi, nie jesteśmy w stanie czuwać nad każdym.

Hrynkiewicz: - Znam historie, że prezesi bali się zwracać mieszkańcom uwagę. Były zastraszenia, pobicia, podpalenia.

- Ile osób w całym kraju mieszka na działkach?

- Policzyliśmy, że to 0,6 procent wszystkich działkowiczów [tych jest grubo ponad milion].

- Na jakiej podstawie stwierdza się, że jedni mogą mieszkać na działkach, a drudzy nie mogą?

Mecenas Piech: - Nawet jeśli przepis traktowany jest wybiórczo, to efekt będzie taki, że zjawisko zacznie zamierać.

- Czyli przeprowadzą państwo pokazowe eksmisje?

- Nikt z PZD nie czerpie przyjemności z tego, że kobieta, która uciekła z dziećmi przed mężem alkoholikiem, miałaby być eksmitowana do noclegowni. Ale to jest absurdalne rozwiązanie prawne, że jeśli ktoś mieszka w jakimś lokalu, ma prawo się tam zameldować. Teoretycznie z tego wynika, że jak pan zajmie toaletę na Dworcu Centralnym, zacznie mieszkać, to też powinni pana tam zameldować.


Jeśli przyjmiemy za rzetelne wyliczenia PZD, to w Polsce na działkach mieszka ponad siedem tysięcy ludzi. Nijak się to ma do szacunków stowarzyszenia Forsycja, według których tylko w okręgu poznańskim na działkach mieszka co najmniej pięć tysięcy. A zatem w całym kraju - dziesiątki tysięcy. Tyle że oprócz PZD nikt nie prowadził badań w skali Polski. Marek Odlanicki-Poczobutt z Forsycji: - Ludzie mają na działkach cały swój dorobek życia. Teraz się boją, że mogą stracić wszystko. Nie ma jeszcze masowych eksmisji, są tylko pokazówki. Mają przestraszyć innych".


Tylko w okolicach Poznania na działkach mieszka stale co najmniej 5 tysięcy osób. Część dlatego, że chce, większość dlatego, że musi.


Autor: MARCIN WÓJCIK

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 4 z 124