Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

Siedziba partii

Korespondencję do 
Zarządu Partii
prosimy kierować na adres

Polska Lewica
ul. Al. Kamińskiego 2 m. 2
03-130 Warszawa
tel. 693-190-304 
     501-752-204

zarzad@polskalewica.pl 

PDF Drukuj Email

Żydzi 2.0

Przez media przetacza się fala oburzenia, związana z nowelizacją ustawy o IPN-ie. Oburzenie słuszne, ale wybiórcze, ponieważ te same media zdają się nie zauważać tego, że prawica, korzystając ze sprawdzonych, hitlerowskich wzorów robi to samo z inną grupą społeczną, a mianowicie z emerytami mundurowymi, których "żydostwo" polega na tym, że dłużej lub krócej służyli w organach bezpieczeństwa PRL.

Najpierw, w 2009 roku po raz pierwszy obniżono im emerytury. Oprócz Urbana, chyba żaden dziennikarz nie stanął w ich obronie. Żaden dziennikarz nie zadał też sobie trudu przeanalizowania kuriozalnego uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego do sprawy K-6/09, który to wyrok "uświęcał" kradzież świadczeń. Mimo zdań odrębnych kilkorga szlachetnych członków Trybunału, tak bardzo dziś chwalony symbol praworządności, sędzia Rzepliński nie miał żadnych wątpliwości, że ustawa jest "sprawiedliwa", a okadzeni emeryci mogli i powinni spodziewać się takiego obrotu sprawy, bo przecież o negatywnej ocenie służby przed 1990 rokiem i obniżeniu świadczeń mówiło się od kilkunastu lat. I powiedział to prawnik! Profesor prawa!!! Co prawda Trybunał "łaskawie" przyznał, że świadczenia za służbę po 1990 roku są nienaruszalne, ale jednocześnie, wykazując się amatorszczyzną i nieznajomością tego, o czym rozstrzygał pozostawił furtkę do przyszłego zaboru świadczeń, ponieważ „pocieszył” okradzionych, że przecież pozostawione emerytury nawet po obniżkach są wyższe od przeciętnej ZUSowskiej. "Zapomniał" tylko dodać, że są to emerytury za służbę po 1990 roku. Ale tego żaden dziennikarz nie zauważył. Zauważył za to PiS i wykorzystał to "zapomnienie" Trybunału do ponownej kradzieży świadczeń.

Uchwalenie drugiej ustawy obniżającej świadczenia poprzedziła prawdziwie goebbelsowska akcja propagandowa. I tak jak wszyscy Żydzi mieli roznosić choroby, wszy, czy mordować dzieci, tak wszyscy emeryci policyjni z "przeszłością" mieli torturować i mordować opozycjonistów, służyć wydumanemu państwu totalitarnemu (o Sowietach już nie wspomnę), strzelać do górników z "Wujka" czy rozpędzać demonstracje. Te i podobne "mądrości" publicznie głosili nie jacyś nawiedzeni pensjonariusze leczniczego zakładu zamkniętego, ale członkowie Rządu i parlamentarzyści. Wystarczyłoby poczytać stenogramy sejmowe i senackie. Ale żaden dziennikarz nie zdobył się na taką analizę.

Hitlerowcy zaczynali rozprawę z Żydami od wyizolowania ich ze społeczeństwa, odhumanizowanie i pozbawienie wszelkich praw. Historia się powtarza, z tym, że nie ma już Żydów, są za to „ubecy”. Przy czym kategoria ta staje się coraz bardziej pojemna, bo dołączają do niej inne grupy zawodowe. Na przykład żołnierze. I tak najpierw tych współczesnych „Żydów” zmuszono do odejścia ze służby. Pewnie w imię czystości rasowej, a potem okradziono ich po raz drugi. W międzyczasie wprowadzane były i są regulacje prawne, uniemożliwiające im dostęp do niektórych urzędów czy funkcji. Mało tego, czujni, prawicowi dziennikarze odkryli spisek polegający na tym, że jakieś kancelarie adwokackie mają czelność bronić tych „Żydów” i prowadzić ich sprawy odwoławcze. Czyli jakie tam prawo do odwołania, do obrony. Tego nowego antysemityzmu żaden dziennikarz także nie zauważa.

Znaleźli się jednak "sprawiedliwi", którzy chcą represjonowanych emerytów ocalić i wysłuchać. Dlatego pod koniec lutego bieżącego roku, ci „Żydzi” jadą do Brukseli, żeby powiedzieć Europie, jak zostali potraktowani przez własny kraj, jak ten kraj podziękował im za wieloletnią służbę. Dlaczego do Brukseli a nie do Warszawy? Bo w Warszawie już próbowali, ale ponieważ uważani są przez władze za podludzi, nikt nie chciał ich wysłuchać.

Już słyszę jazgot dziennikarskich autorytetów moralnych i niespełnionych „pulicerów” w rodzaju Ziemkiewicza, Gmyza, Semki czy Karnowskiego, o "donoszeniu", "kalaniu" a nawet o "zdradzie" i "Targowicy". Ale jazgot ten będzie tylko niepodważalnym dowodem ich antysemityzmu w wersji 2.0, nie dotyczącego jednak potomków Mojżesza, ale mundurowych emerytów, którzy "ośmielili się" walczyć o prawa, przysługujące każdemu wolnemu, niekaranemu obywatelowi polskiemu

Czego się obawiam? Że Ziemkiewicz i spółka będą jedynymi, którzy poruszą ten temat. Dlaczego? Bo pozostałe media od kilkunastu już dni są zajęte zmianą ustawy o IPN, ofiarami Holocaustu i nie dostrzegają tego, że pod ich nosami straciło życie już ponad 30 ofiar współczesnego antysemityzmu. Dla nich to za mało krwi, więc "temat" nie jest nośny i jako taki nie zasługuje na uwagę. Co najwyżej na „rzetelną” wzmiankę o takim wydarzeniu.

A może warto to zmienić? Może warto nagłaśniać ten antysemityzm 2.0. Póki nie jest za późno. Za rok bowiem może okazać się, że do emerytów mundurowych dołączą inne grupy zawodowe, które "zhańbiły polską krew" pracą czy służbą w PRL-u, a wszyscy będą musieli na odzieży nosić znak z literą (K). Jak komunista. Bo tak zarządzi Prezes.

Liczę na to, że znajdą się jednak rzetelni i obiektywni dziennikarze, którym faktycznie zależy na prawdzie, a nie na taniej sensacji, którzy odrzucą obowiązujące schematy i "prawdy", którzy uczciwie opiszą to, co spotkało osoby, których jedyną "winą" jest to, że żyły i pracowały w "niewłaściwych" czasach. Bo jak dotąd, oprócz znającego temat Rozenka, pozostałe, mieniące się dziennikarzami osoby, w większym lub mniejszym stopniu, bezrefleksyjnie powielają prawicową, „antysemicką” narrację.

IGI.