Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

PDF Drukuj Email

W ZWIĄZKU Z 74. ROCZNICĄ PIERWSZEGO, PLENARNEGO,

WARSZAWSKIEGO POSIEDZENIA KRAJOWEJ RADY NARODOWEJ (KRN)

(31. 12. 1943 R. / 1. 01. 1944 R. - 31. 12. 2017 R. / 1. 01. 2018 R.)

WSPÓŁCZESNA KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)

UROCZYŚCIE PRZYPOMINA O TYM WAŻNYM, HISTORYCZNYM

WYDARZENIU POLITYCZNYM :

MARIAN SPYCHALSKI,

„Pamiętna noc”


„Kończył się rok 1943.

Od wschodu nadchodziło wyzwolenie, a jednocześnie w kraju zabrakło reprezentacji politycznej, która mogłaby zatroszczyć się w rozmowach ze wszystkimi sojusznikami, a przede wszystkim ze Związkiem Radzieckim, o żywotne sprawy Polski, o przyszły kształt jej granic.

Stosunki rządu emigracyjnego z ZSRR nie istniały już od kwietnia 1943 r., a tragiczna śmierć gen. Sikorskiego praktycznie przekreśliła możliwość ich wznowienia, gdyż u steru władz stanęli politycy o ostrej, antyradzieckiej orientacji.

Krajowe czynniki polityczne podporządkowane Londynowi, były praktycznie sparaliżowane.

W tej sytuacji PPR wysuwa koncepcję koncentracji sił demokratycznych, akceptujących sojusznicze stosunki z sąsiadem wschodnim i stojących na gruncie bezwzględnej walki z terrorem hitlerowskiego okupanta.

Tak zrodziła się koncepcja Krajowej Rady Narodowej – podziemnego parlamentu sił demokratycznych.

Poniższe fragmenty pochodzą z wydanych w br. wspomnień „Początek walki” Mariana Spychalskiego, późniejszego marszałka Polski, odpowiedzialnego za bezpieczny przebieg pierwszego posiedzenia KRN w noc sylwestrową 1943 – 1944.

„Cały porządek pierwszego posiedzenia KRN miał zestawić na podstawie opracowanych materiałów specjalny zespół, do którego powołania upoważniono tow. Gomułkę.

Uczyniono mnie odpowiedzialnym za przygotowanie materiałów, dotyczących powołania Armii Ludowej i ustalono, że wezmę udział w pierwszym posiedzeniu KRN z ramienia Gwardii Ludowej (…).

Przewidując powołanie Armii Ludowej kierownictwo PPR oraz Sztab Główny GL po paromiesięcznej współpracy w dziedzinie wojskowej z gen. Michałem Żymierskim - „Józefem”, postanowiły zaproponować jego kandydaturę na dowódcę Armii Ludowej.

Wprawdzie był bezpartyjny, ale swoim postępowaniem dawał gwarancję rzetelnego współdziałania z PPR i innymi ośrodkami demokratycznymi.

Również jego stosunek do ZSRR jako sojusznika nie budził zastrzeżeń.

Dlatego od grudnia 1943 r. został wprowadzony do zespołu Sztabu Głównego GL, pracującego nad przygotowaniem materiałów do powołania Armii Ludowej.

W skład zespołu oprócz mnie i wspomnianego już „Józefa”, wchodzili także towarzysze : Jóźwiak, Loga – Sowiński, Stanisław Nowicki oraz Józef Małecki.

Gen. Żymierski przybrał później w AL pseudonim „Rola”, który mu zaproponowałem (…).

Plan przygotowań do zebrania KRN wymagał bardzo starannego przemyślenia i wykonania.

Najważniejsza była spraw miejsca obrad.

Musiało być tak zlokalizowane, aby wejście i wyjście z niego przeszło dwudziestu osób nie rzucało się w oczy.

Musiało również być odpowiednio obszerne.

Potrzebna była właściwa izolacja akustyczna i należyte oświetlenie.

Obowiązkiem naszym było zapewnić obronę lokalu od wewnątrz – zbierający się byli wprawdzie starannie dobierani i znani jako pewni działacze polityczni, ale nikt nie mógł zagwarantować, że nie zdarzy się jakaś przykra niespodzianka. (…)

Ustaliliśmy ogólnie miejsca podpunktów, tak, aby nie zrobić „tłoku”.

Opracowano podział uczestników zebrania stosownie do tego, kto kogo znał, aby w zasadzie nie używać pośredników przy przeprowadzaniu z podpunktów (…).

Należało wybrać podpunkty w odpowiednim rozrzuceniu i wymóc od każdego uczestnika ścisłą co do minuty punktualność, ponieważ różnice między miejscami łącznikowymi będą parominutowe, jeśli liczyć w czasie potrzebnym do odbioru każdej pary delegatów.

Planowana przerwa pomiędzy przybyciem do miejsca obrad kolejnych dwójek, wynosiła około 20 – 25 minut.

Z rachunku wynikało, że operacja potrwa prawie 80 minut.

Godzina policyjna obowiązywała od dwudziestej trzeba było więc zacząć o godz. 18.30.

Tym samym przygotowania zostały zakończone – oczekiwaliśmy sygnału.

W grudniu 1943 r. piętnaście demokratycznych ugrupowań i zespołów konspiracyjnych ogłosiło wspólny Manifest Demokratycznych Organizacji Społeczno – Politycznych i Wojskowych w Polsce.

Dokument ten zapowiadał powstanie Krajowej Rady Narodowej jako podziemnego parlamentu, który powoła Armię Ludową – kontynuatorkę walki zbrojnej aż do wyzwolenia, a w stosownej dla Polski chwili wyłoni demokratyczny Rząd Tymczasowy. (…)

Ze względów konspiracyjnych, na wypadek niemożliwej nigdy do wykluczenia wsypy, uchwałą KC PPR ustalono, że nie wezmą udziału w pierwszym posiedzeniu KRN sekretarz partii Władysław Gomułka i szef Sztabu Głównego GL, Franciszek Jóźwiak.

Na wszelki wypadek należało zachować warunki dla ciągłości działania partii i Gwardii  Ludowej.

Jak pamiętam, wieczór 31 grudnia 1943 r. był z lekka zamglony, a w powietrzu snuły się rzadkie płatki śniegu.

Około godziny osiemnastej przyprowadziłem dwóch gwardzistów, Jerzego Fonkowicza i Zbigniewa Dłubaka do lokalu, w którym miało się odbyć posiedzenie KRN.

Uzbrojeni byli w pistolety i granaty.

Fonkowicz mając Dłubaka jako zastępcę, kierował  wówczas oddziałem wojskowym przy  Wydziale Informacyjnym Sztabu Głównego i był jednocześnie zastępcą szefa tego wydziału.

Lokal przewidziany na zebranie znajdował się przy ul. Twardej 22.

Przez bramę kamienicy frontowej wchodziło się do klatki schodowej w prawej oficynie.

Okazało się, że ja i moi ludzie z ochrony nie byli pierwsi.

W mieszkaniu znajdował się już Bolesław Bierut - „Tomasz”, członek Sekretariatu KC PPR, o którym wiedziałem, że będzie przewodniczył podczas posiedzenia, natomiast przedtem kierował pracami przygotowawczymi do dzisiejszego spotkania.

Dotąd nie znałem go osobiście.

Ustaliłem z Fonkowiczem i Dłubakiem zasady ubezpieczenia obrad od wewnątrz.

Nikt po wprowadzeniu nie mógł wyjść stąd pod żadnym pozorem.

Z tyłu, za pokojem przeznaczonym na posiedzenie, było w amfiladzie małe pomieszczenie, w którym ochrona miała zostać aż do opuszczenia przez wszystkich lokalu.

Podpunkty, na które mieli przybyć delegaci, rozmieściłem na przystankach lub przy sklepach wzdłuż ulic Marszałkowskiej, Próżnej, Bagna i placu Grzybowskiego.

Spotkania, zależnie od okoliczności, odbywały się raczej bez przywitań.

Delegaci po zauważeniu mnie ruszali za mną.

Pierwsza para to Michał Żymierski i Roman Piotrowski.

Nie znali się nawzajem, ale znali mnie.

Zobaczyłem ich na przystanku przy zbiegu ulic Próżnej i Marszałkowskiej.

Byli bardzo punktualni.

Zaprowadziłem ich do lokalu, po czym udałem się na podpunkt po następną parę.

Stanowili ją Helena Jaworska i Aleksander Żaruk – Michalski.

Ich również udało się przeprowadzić bez komplikacji.

Około godziny dziewiętnastej na ulicach dało się zauważyć pewien niepokój.

W „moim” rejonie w okolicy placu Grzybowskiego, gdzie znajdowały się podpunkty, które miałem obsłużyć, pojawiły się „budy”.

Wokół nich, jak zwykle, żandarmi z bronią gotową do strzału.

Była mała widoczność, z odległości kilu kroków miałem trudności z rozpoznawaniem osób w półmroku przyciemnionych latarni i wśród nieco gęściej tańczących płatków śniegu.

Wszystko  jednak poszło dobrze i z następną parą – Władysławem Dworakowskim oraz Janem Szymonem Manugiewiczem.

Zostało około 30 minut do godziny policyjnej.

Czekałem na placu Grzybowskim.

Było na nim wówczas trochę drzew i krzaków.

Zza chmur zaczynał wychodzić księżyc, od czasu do czasu stawało się zbyt jasno, jak na potrzeby chwili.

Płynęły minuty, a wraz z nimi chwile wyjątkowo szarpiące nerwy. (…)

Nareszcie przyszedł Loga - Sowiński z łączniczką. (…)

Dostrzegłem wreszcie pospiesznie nadchodzących ostatnich uczestników zebrania : Władysława Bieńkowskiego i Stefana Żółkiewskiego.

Tych już poczęstowałem paskudnym słowem.

Po drodze wyjaśnili, że powodem ich spóźnienia był długotrwały zator tramwajowy na wiadukcie żoliborskim.

Było już po dwudziestej, ale bramy jeszcze nie zamknięto.

Dozorca wziął pod uwagę wieczór sylwestrowy.

Rozpoczęło się posiedzenie.

Przy stole prezydialnym zasiedli Bolesław Bierut z PPR jako przewodniczący, Edward Osóbka - „Wróblewski” z RPPS, Władysław Kowalski - „Brzeziński” z SL oraz dwaj sekretarze prowadzący protokół.

O godzinie 20.30 przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Narodowej, profesor Manugiewicz, zagaił obrady stwierdzając, że rozpoczęliśmy posiedzenie Krajowej Rady Narodowej.

Otrzymawszy głos jako pierwszy z dyskutantów tow. Bierut wspomniał o ofiarach straszliwych prześladowań hitlerowskich. „Sądzę – powiedział – że dam wyraz ogólnym uczuciom, gdy na wstępie naszych obrad złożę cześć wszystkim poległym w walce o niepodległość Polski, żołnierzom oddziałów bojowych i partyzanckich, którzy ofiarną krwią swoją zrosili ziemię naszej Ojczyzny, bojownikom organizacji niepodległościowych, którzy padli lub znajdują się dzisiaj w kazamatach więzień i obozów koncentracyjnych, wielotysięcznym ofiarom potwornego terroru hitlerowskiego, rozstrzeliwanym na ulicach miast i wsi polskich lub mordowanym skrycie w komorach gazowych i katowniach gestapo. (...)”.

Z kolei Edward Osóbka wygłosił przemówienie w imieniu socjalistów.

Przedstawił w nim błędy różnych podziemnych stronnictw i ugrupowań oraz podkreślił, że jedynie rady narodowe „są najbardziej powszechną i demokratyczną formą rządową, gdyż za pośrednictwem rad gminnych, miejskich, powiatowych i wojewódzkich będą wyrażać wolę całego społeczeństwa polskiego...”.

Władysław Kowalski złożył deklarację w imieniu grupy aktywistów SL i BCh.

Oświadczył między innymi, że „działacze chłopscy widzą w Krajowej Radzie Narodowej  istotną wyrazicielkę dążeń narodu polskiego”. (…)

Ja, jako przedstawiciel Dowództwa Głównego GL, złożyłem deklarację w imieniu naszej organizacji.

Zaczynała się ona w sposób następujący :

„Dowództwo Główne Gwardii Ludowej oświadcza uroczyście : w obliczu przełomowych chwil w dziejach świata, świadomi odpowiedzialności za losy narodu, która ciąży na każdym Polaku, zgłaszamy przystąpienie organizacji wojskowej Gwardia Ludowa do Krajowej Rady Narodowej, aby pod jej kierownictwem walczyć nadal o wolność i niepodległość Polski.” (…)

Dalsze deklaracje poparcia dla KRN złożyli przedstawiciele pracowników nauki, prasy podziemnej, związków zawodowych, lekarzy demokratów, Związku Walki Młodych i Związku Robotników Żydowskich w Polsce.

Po przemówieniach deklaracyjnych Bolesław Bierut przyjął ślubowanie od członków KRN, a następnie zarządził w obradach trzy kwadranse przerwy, która rozpoczęła się piętnaście minut przed północą.

Z uderzeniem północy delegaci złożyli sobie życzenia oraz wznieśli sylwestrowe toasty za rychłe wyzwolenie kraju i za władzę polskiego ludu.

Po przerwie uchwalono deklarację, która oznajmiała między innymi :

„Krajowa Rada Narodowa, wyłoniona przez demokratyczno – niepodległościowe organizacje polityczne i wojskowe, staje przed narodem polskim jako wykonawczyni jego woli, powołana i upoważniona do kierowania jego walką i jego sprawami w imię najwyższej zasady : narodowego i państwowego interesu Polski.

Krajowa Rada Narodowa stawia przed sobą jako główne i naczelne zadanie zjednoczenie i mobilizację wszystkich sił narodu do walki na śmierć i życie z bestialskim okupantem dla przyspieszenia chwili wyzwolenia Polski”. (…)

Następnie zabrał głos gen. Michał Żymierski, doradca wojskowy Dowództwa Głównego GL.

Mówił o względach wojskowych, politycznych i społecznych, nakazujących bezzwłoczne utworzenie Armii Ludowej. (...)

Naczelnym dowódcą AL mianowano gen. Żymierskiego, szefem Sztabu Głównego płk. Franciszka Jóźwiaka - „Witolda”, a z ramienia KRN wszedł do Dowództwa Głównego AL radykalny ludowiec Jan Czechowski. (...)

Obrady trwały blisko dziesięć godzin.

Skończyły się o szóstej rano, już  w nowym roku 1944.

Około siódmej, jako pierwszy, opuścił lokal Bierut.

Trzeba mu było dać sporo czasu na odejście : następnych wypuszczaliśmy w odstępach co najmniej dziesięciominutowych.

Niektórzy wychodzili parami, bądź nawet po trzech.

Dziękowaliśmy gospodarzom i żegnaliśmy się z nimi.

Ranek był jasny, wschodziło słońce, rześkie powietrze zapowiadało ładny dzień.

Z przyjemnością oddychało się świeżym powietrzem po tych dziesięciu godzinach siedzenia w duchocie i stałym napięciu, że mimo wszystko coś się może zdarzyć niedobrego.

Fonkowicz i Dłubak rozpromienieni, cieszyli się jak dzieci, ponieważ wszystko poszło jak najlepiej.

Szliśmy Twardą do placu Grzybowskiego, a stąd rozchodziliśmy się w różnych kierunkach. (…)

MARIAN SPYCHALSKI”.

Cyt. za :

M. Spychalski, „Pamiętna noc”, „Dziennik Łódzki”, Łódź, sobota 31 grudnia 1983 roku i niedziela 1 stycznia 1984 roku, Rok XXXIX, Nr 273 (10488), s. 3.

Powyższy, historyczny materiał źródłowy przesłał :

 

Tow. Ryszard Rauba (Komunistyczna Partia Polski – KPP).