Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

PDF Drukuj Email

Syndrom oblężonej twierdzy trwa.

Metoda stosowana od lat. Jak ktoś ma odrębne zdanie, jest wrogiem, należy go zniszczyć a przynajmniej ośmieszyć. Czy tak ma wyglądać demokracja w PZD?


Ostatni przykład to Ekspres Reporterów i konflikt w ogrodzie w Białej Podlaskiej. Dziwne  oburzenie wywołał ten reportaż  w strukturach PZD.  Wypowiadają się działacze z Mazowsza czy Podkarpacia na temat konfliktu w lubelskim. Co oni mogą wiedzieć na temat konfliktu w ogrodzie w Białej Podlaskiej?- to śmiech na sali.  Nikt z oburzonych  działaczy nawet  nie zauważył  komentarzy widzów na temat działań Zarządu ROD, a przecież  były bardzo krytyczne. To znaczy że ludzie mają już coraz większą odwagę prezentować swoje zdanie i racje.

 


Informacje o nieprawidłowościach w PZD wywołały zbiorową histerię działaczy, oczernianie działkowców, którzy zdobyli się na własne zdanie to metody znane od lat. Z reportażu wynika, że konflikt w ogrodzie  zaczął się 3 lata temu, gdy działkowcy zaprezentowali swoją ocenę pracy Zarządu, a przecież działkowiec może mieć prawo do własnego zdania.


Jak to możliwe, że atakując działkowców nikt z działaczy nie zauważył bałaganu na działce wiceprezesa ROD oraz  sposobu zagospodarowania działki przez  prezesa. Czy tak można w PZD? Jednocześnie pozbawia się  prawa do działki użytkowniczkę tylko dlatego, że karmi koty.


Czy Związek niczego się nie nauczy, przecież już przegrywał sprawy sądowe  z działkowcami, którzy pomagali zwierzętom w ogrodach. Slogany, jakie występują w stanowiskach działaczy są denerwujące. Można je ubrać w jedno zdanie „jesteśmy świetni a wrogowie nas atakują”. Gdzie kontrola finansów ogrodu  skoro od jakiegoś czasu  informacje o nieprawidłowościach trafiały do Okręgu i Krajowej Rady. O tym cicho sza. Prezesi mogą ubliżać działkowcom, ośmieszać ich publicznie ale winowajcami są „ protestujący”.


Wyroki sądowe nieważne, arogancja władz  nieistotna.

Ważne jest to, że buntownicy mieli czelność  się odezwać.


Nieważne, że przez 30 lat byli porządnymi działkowcami, że mają zagospodarowane działki, że chcą być współuczestnikami w zarządzaniu w ogrodzie. Jak łatwo władzom PZD przychodzi wypowiadanie umów dzierżawy działkowej z byle powodu.


Działkowcy muszą walczyć przed sądem o własne prawa i płacić z własnej kieszeni za adwokata, pozwy, itp. Natomiast Związek za walkę z działkowcami, za  mecenasa występującego przeciw działkowcowi płaci pieniędzmi od działkowca i wszystkie koszty sfinansuje z jego wpłat.