Wydarzenia na lewicy

Zarząd Polskiej Lewicy

PDF Drukuj Email

O tym pisało kieleckie „Słowo Ludu” 51 lat temu

WIESŁAW MYSŁEK, 120 brewiarzy dla Dachau

„Słowo Ludu” -

Organ Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

Kielce – PIĄTEK, 18 LUTEGO 1966 r., Rok XVII, Nr 49 (5559), s. 2.

„”Na prośbę kapłanów trzymanych w Dachau posłałem im dnia 25 lutego 1941 roku 120 rzymskich brewiarzy...Nie należy się jednak spodziewać, aby rząd lub partia zgodziły się na wyjazd więzionych kapłanów do Ameryki lub państw neutralnych : ze względu na podejrzliwość będą się oni obawiać, by księża wyjechawszy do obcych krajów, nie opowiadali historii bardzo niemiłych rządowi i partii”.

Jest to fragment listu wystosowanego przez metropolitę wrocławskiego, kardynała Bertrama, w dniu 2 grudnia 1942 roku do Watykanu.

Była to właściwie jedyna forma „pomocy” ze strony Watykanu i hierarchii niemieckiej, udzielonej księżom więzionym tysiącami w obozach koncentracyjnych.

Swego rodzaju posługa duszpasterska.

Natomiast straszliwe warunki, w jakich się ci księża znajdowali, bestialskie codzienne katowanie uwięzionych księży, morderstwa dokonywane dziesiątkami nie znalazły wyraźniejszego odbicia w interwencjach wyższych czynników kościelnych.

Wśród uwięzionych w obozach koncentracyjnych księży najpoważniejszą liczebnie i najgorzej traktowaną grupę stanowili księża polscy.

Już w pierwszych miesiącach po aneksji Polski hitlerowcy rozpoczęli masowe aresztowania kleru, w szczególności z Pomorza i Wielkopolski, następnie także z innych rejonów kraju.

Ucisk hitlerowski dotknął duchowieństwo w tym samym stopniu co cały naród.

W okresie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych znalazło się, według „Historii Kościoła” ks. Umińskiego 5489 księży, zakonników i zakonnic.

Z tego zginęła niemal połowa – 2517.

Najwięcej księży, bo aż 1996.

Setki księży zginęło również w więzieniach, zostało rozstrzelanych w egzekucjach publicznych i ukrytych, tak iż łącznie straty duchowieństwa polskiego z lat wojny wynoszą 2647 księży, co stanowiło ponad 20 proc. przedwojennego stanu kleru ( w r. 1939 – 10 017 księży).

W tej liczbie zginęło również kilku biskupów : arcybiskup Antoni Nowowiejski, biskupi Konstanty Dominik, Michał Kozal, Leon Wetmański, Władysław Goral.

Szereg biskupów internowano, jak biskupa Włodzimierza Jasińskiego, Kazimierza Toczaka, arcybiskupa Romualda Jabłrzykowskiego i innych.

Na tle tych represji wobec części biskupów szczególnie drastycznej wymowy nabrała tchórzliwa i ugodowa postawa niektórych innych biskupów, jak np. kieleckiego ordynariusza, ks. Czesława Kaczmarka.

Represje objęły również organizację kościelną.

Rabowano wyposażenie kościołów, zwłaszcza sprzęt liturgiczny, złote kielichy i monstrancje, zdejmowano setkami dzwony dla hut zbrojeniowych, setki kościołów przekształcono na magazyny wojskowe – te i inne akty represji wobec Kościoła składały się na jego okupacyjną martyrologię.

Księża polscy początkowo rozrzuceni byli po różnych obozach koncentracyjnych.

Częściowo przesłano ich do Oświęcimia, częściowo do obozu w Stutthofie, na koniec podstawowa grupa polskiego kleru znalazła się w obozie w Dachau, gdzie więziono także księży innych narodowości.

O tym, jaki los zgotowali hitlerowcy księżom polskim zesłanym do Dachau pisze ks. Henryk Malak, więzień obozu, w książce pt. „Klechy” wydanej w Londynie.

Jest to przejmujący ciąg setek makabrycznych obrazów z „życia” - choć słowo to jest tu niemal nie na miejscu – w obozie.

Księża polscy pozbawieni zostali nawet tych skąpych przywilejów religijnych, jakimi cieszyli się inni duchowni.

Do nich zaliczało się prawo do odprawiania nabożeństw w obozowej kaplicy, noszenie medalików i posiadania jakichkolwiek oznak religijnego kultu, zakazano im kontaktu z księżmi niemieckimi i innych narodowości.

Nie sposób relacjonować tu tego, co księża ci przeżyli w Dachau.

Przytoczmy tylko dwa obrazki i dwie refleksje z dwóch sąsiadujących stron książki ks. Malaka :

„...zarówno Hugo jak i nasz Bertold zaraz po powrocie z placu rozpoczynali tzw. „sport”.

W obozie to słowo budzi bodaj więcej przerażenia niż wyraz śmierć.

W przeciwieństwie do swojej prawdziwej treści oznacza ono w języku obozowym karę.

I to jedną z najstraszniejszych, polegającą na ganianiu wielogodzinnym, na kulaniu po ziemi, na skokach, czyli uprawianiu tak zwanej „żabki”, na padaniu, czołganiu się, przy czym spadają na więźniów potężne razy pałek i bykowców : esesmani depczą po grzbietach i głowach, pękają więc kości, leje się krew.

Kilka godzin takiego „sportu” pociąga zawsze moc ofiar : dobitych, stratowanych i tych, których serca nie wytrzymały”. (str. 151, t. I).

I obok :

„Nadszedł 20 kwietnia, dzień urodzin Hitlera.

Na obóz spadły specjalne szykany.

Następnego dnia przynieśli esesmani prasę, pokazując z iście szatańską złośliwością fotografię nuncjusza Orseniego, gdy na czele korpusu dyplomatycznego składał „wodzowi” życzenia.

O, jak myśmy to przeżywali, nie rozumiejąc motywów takiego postępowania...” (str. 150).

Do tej refleksji można tylko dodać że życzenia nuncjusza Orseniego mogły mieć charakter formalno – oficjalny.

Ale w tym samym czasie biskupi i liczni księża niemieccy w listach pasterskich i z ambon słali pod adresem Hitlera i hitleryzmu inne, gorące życzenia sukcesów w podbojach militarnych, w walce o „1000 – letnią Rzeszę”.

Te podboje pociągały za sobą coraz to nowe transporty z coraz to innych zagarniętych krajów, transporty księży, inteligencji, chłopów, robotników zapełniające obozy koncentracyjne i komory gazowe.

„Czegokolwiek zażądano by od was – pisał niemiecki biskup polowy Franz J. Rarkowski do Wehrmachtu w początkach wojny, w 1939 r. - miejcie zawsze przed oczyma wspaniały przykład prawdziwego bojownika, naszego Fuehrera i naczelnego wodza, pierwszego i najdzielniejszego żołnierza Wielkiej Rzeszy Niemieckiej”.

Od wezwań tego typu, padających z ust wszystkich niemal pozostałych biskupów niemieckich pęczniały szpalty pism kościelnych.

Hierarchia niemiecka miał swój poważny współudział w podżeganiu do prowadzenia i poszerzenia wojny, a więc w konsekwencji i w eksterminacji narodów podbitych przez hitlerowców państw.

W tej sytuacji przesyłka 120 brewiarzy dla księży, którzy tylko na skutek tejże wojny zesłani zostali do obozu zagłady, zakrawała na szyderstwo”.

POWYŻSZY MATERIAŁ PRZESŁAŁ :

RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP)